Dobre wieści dla frankowiczów

Rozmawiał: Kamil Zatoński
opublikowano: 17-04-2018, 22:00

Splot czynników zepchnął kurs CHF/PLN poniżej 3,50 zł. Są szanse na to, że będzie jeszcze taniej.

1. Co wywołało kolejną falę osłabienia franka?

Kurs CHF/PLN to po pierwsze wypadkowa dobrych nastrojów wokół złotego, jakie utrzymują się od późnej jesieni 2016 r., a są wzmacniane przez pojawiające się dobre dane makroekonomiczne oraz pozytywny sentyment wokół rynków wschodzących potęgowany przez słabość amerykańskiego dolara. W ostatnich dniach doszła do tego jeszcze symboliczna rewizja nastawienia do Polski przez agencję S&P (zmiana perspektywy ze stabilnej do pozytywnej), która przecież na początku rządów Prawa i Sprawiedliwości zaskoczyła wszystkich mocnym cięciem ratingu. Po drugie, frank tanieje na rynkach światowych, co jest wynikiem utrzymującego się sentymentu globalnego zachęcającego do inwestowania w bardziej ryzykowne aktywa, ale przede wszystkim dużego uporu ze strony Narodowego Banku Szwajcarii, aby nie sygnalizować w nadchodzących miesiącach zmian gołębiego nastawienia w polityce monetarnej. To sprawia, że nawet w obliczu chwilowych perturbacji na rynkach inwestorzy chętniej wybierają jena niż franka jako bezpieczną przystań.

2. Czy plotki o tym, że maczają w tym palce Rosjanie, mają sens?

Ten wątek dobrze wpisuje się w rozróżnienie pomiędzy jenem a frankiem. Rzeczywiście, dla rosyjskiego kapitału frank pełnił rolę bezpiecznej przystani, a teraz, kiedy w wyniku nałożenia sankcji przez Stany Zjednoczone na rosyjskie firmy ich wyceny stały się dość niskie, może pojawiać się pokusa zwiększenia zaangażowania i oszczędności we frankach są wycofywane. Warto jednak zauważyć, że kierunkiem migracji części rosyjskich kapitałów był też Singapur, a jednak notowania singapurskiego dolara pozostają względnie stabilne.

3. Jak duże będzie osłabienie franka?

Na parze EUR/CHF osiągnęliśmy we wtorek poziom 1,19. Jesteśmy już blisko psychologicznej bariery 1,20, gdzie SNB przez długi czas bronił kursu franka, zanim w styczniu 2015 r. zadecydował o porzuceniu tej polityki. Kluczowym aspektem jest teraz różnica w podejściu do polityki monetarnej przez Europejski Bank Centralny i Narodowy Bank Szwajcarii. Pierwszy najprawdopodobniej w tym roku zakończy program skupu aktywów, a w połowie przyszłego dokona podwyżki stóp procentowych. Drugi najprawdopodobniej będzie zwlekał z zacieśnieniem polityki jak najdłużej, dopóki nie zmusi go do tego perspektywa rosnącej inflacji w stronę wyznaczonego celu. Zakładając, że kurs EUR/PLN nie ulegnie zmianie (obecnie to 4,16 zł), a EUR/CHF przesunie się na 1,20, to mamy perspektywę jeszcze trzech groszy spadku na CHF/PLN (3,4650). Nie należy jednak odrzucać scenariusza, w którym EUR/CHF mógłby w ciągu kolejnych miesięcy wyraźnie pokonać poziom 1,20. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał: Kamil Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dobre wieści dla frankowiczów