LESŁAW FIJAŁ
skarbnik Krakowa
Sytuacja jest taka, że już niedługo nie będziemy mogli w jakiejkolwiek formie się zadłużać. Resort finansów niedawno poinformował nas, o ile mniej pieniędzy z PIT dostaniemy w porównaniu z jego poprzednimi obietnicami i tym, co w konsekwencji zapisaliśmy w budżecie. Tymczasem minister chce nam reglamentować deficyt, który — redukując tegoroczne dochody z podatku — właśnie nam zwiększył. Moja propozycja polega na tym, by zastanowić się nad wprowadzeniem formuły obligacji restrukturyzujących dotychczasowy dług oraz obligacji konsolidujących nasze zadłużenie. Nie ma ich wyodrębnionych w prawie, a bardzo by nam pomogły. To byłoby bardzo nowatorskie rozwiązanie, które pomogłoby także w rozwoju rynku Catalyst. Spróbujmy więc taki instrument wymyśleć i przeforsować. Tu potrzebny będzie jednak sojusz kilku środowisk, bo my — samorządowcy — nie mamy takiej siły przebicia. Niech włączą się w to prawnicy, środowiska bankowe oraz sama giełda.
BARBARA SAJNAJ
skarbnik Poznania
Dobre, tanie czasy już mijają, dlatego uważam, że Catalyst to właściwy kierunek dla samorządów. Bank Pekao był organizatorem naszej emisji za 480 mln zł i rozważymy jej wprowadzenie na giełdę. Kluczowy oczywiście będzie koszt tego przedsięwzięcia. W tym roku nasze potrzeby pożyczkowe sięgają 400 mln zł. Część z nich zaspokoimy poprzez obligacje i być może także nowe papiery znajdą się na Catalyst.
STANISŁAW LIPIŃSKI
skarbnik Szczecina
Oczywiście wiem, że taka wizja, jaką roztoczyli przed nami szefowie GPW i Pekao, jest nieuchronna. Wiemy też, że o długie finansowanie będzie coraz trudniej. To nie podlega dyskusji. Jednak dopóki będziemy otrzymywać takie oferty finansowania jak dzisiaj, tak długo oferta Catalyst nie będzie atrakcyjna. To są dla nas dodatkowe koszty, to są dłuższe procedury. Dlatego uważam, że samorządy wejdą na Catalyst, gdy już nie będzie innych możliwości finansowania.
STANISŁAWA KOZŁOWSKA
skarbnik Białegostoku
Cieszę się, że na Catalyst mamy już taką wizytówkę jak Warszawa. Dla Białegostoku wejście na rynek obligacji w tym roku byłoby jednak przedwczesnym krokiem. Mamy na razie dobre oferty finansowania, negocjuję teraz pieniądze z EBI, które są dziś najtańsze na rynku. Należy też zauważyć, że do obsługi takiego projektu trzeba byłoby zatrudnić dodatkowe osoby, co przekłada się na wyższe koszty.