Sytuacja na światowych rynkach finansowych była wczoraj jednoznaczna: inwestorzy zajęli pozycje i z optymizmem czekali na wynik wyborów w USA. Widać to było po niedużych zwyżkach indeksów i lekkim umocnieniu się dolara. Na krajowym rynku walutowym panował jednak spokój, a złoty wahał sie w rytm zmian kursu EUR/USD. Notowania rozpoczęły się na poziomie 4,3150 dla EUR/PLN i 3,39 dla USD/PLN. Potem nastąpiło umacnianie się polskiej waluty. Dzienne minima to 4,30 zł dla euro i 3,3820 zł dla dolara. O godz. 16.00 dolar wyceniany był na 3,3880 zł, a euro na 4,3030 zł (odchylenie: –5,60 proc.). Z uwagi na niepewność związaną z wyborami w USA kursy walut mogą gwałtownie sie wahać. Euro powinno poruszać się w zakresie 4,27-4,33.
Na rynku międzynarodowym czeka nas dziś ciężki dzień. Po pierwsze, nie wiadomo, kto wygrał wybory w USA, a po drugie, zachowanie uczestników rynku w krótkim okresie po wyborach może być nieco schizofreniczne. Jedno jest pewne: jeśli nie będzie oczywistego zwycięzcy, to zarówno dolar, jak i indeksy giełdowe gwałtownie stracą na wartości. Inwestorzy mogą kolejny raz spróbować ataku na rekordowy poziom 1,29 USD za euro. Teoretycznie każde rozwiązanie z ewidentnym zwycięzcą jest korzystne dla walorów wycenianych w dolarach, a więc dolar będzie zyskiwał, a indeksy rosły.
Dla dolara nastroje są jednak od dawna niekorzystne i inwestorzy oczekują tylko krótkoterminowego umocnienia. I trudno spodziewać się, by nie mieli racji. Co prawda wygrana Kerry’ego dawałaby szansę zmniejszenia deficytu budżetowego i poprawę stosunków USA z resztą świata, ale nie będą to zmiany wystarczające do odwrócenia trendu. O godz. 16.00 euro wyceniane było na 1,2705 USD. Środa zapewne będzie bardzo trudna i jeśli nie jest się graczem krótkoterminowym, to należy dać rynkowi 1-2 dni na stabilizację. W środę kurs pozostanie w przedziale 1,2700- -1,2830, ale może być nerwowo. Dopiero przełamanie poziomu 1,2660 otworzyłoby euro drogę ku dalszym spadkom.