Dolar może zmącić spokój funduszy

Justyna Dąbrowska, MWIE
opublikowano: 21-11-2016, 22:00

Umocnienie amerykańskiej waluty to dla niektórych szansa na dodatkowy zysk, dla innych — zagrożenie. Ale trudno przecież dogodzić każdemu.

Trudno wskazać fundusze z ekspozycją zagraniczną, które nie zabezpieczają się przed ryzykiem kursowym — mówi Tomasz Wronka, zarządzający Skarbiec TFI.

Wyświetl galerię [1/2]

USA, kapelusz z dolarami

ARC

Mimo to, umacniający się dolar może wpłynąć na wyniki funduszy. Skorzystać mogą te, które inwestują w aktywa denominowane w amerykańskiej walucie, w tym nawet obligacje z niezabezpieczoną pozycją wymiany czy fundusze akcji europejskich i japońskich. Trudne zadanie zaś przed zarządzającymi funduszami zorientowanymi na rynki wschodzące, a dokładniej na ich dług denominowany w lokalnej walucie. Na aprecjację „zielonego” z obawą spoglądają także inwestujący w surowce.

Potencjalni wygrani

Jarosław Niedzielewski, zarządzający Investors TFI, zwraca uwagę na historyczne, choć wcale nie tak dawne, przełożenie aprecjacji amerykańskiej waluty na kondycję giełd europejskich i japońskiej.

— Teoretycznie na umacniającym się dolarze mają szansę zyskać fundusze akcji europejskich i japońskich, aczkolwiek tylko przy założeniu, że najważniejszy rynek akcji, czyli giełda amerykańska, będzie stabilny. Może nie rosnąć, ale przynajmniej niech nie spada. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w pierwszym i czwartym kwartale 2015 r. Wtedy dolar umacniający się do euro i jena pociągnął za sobą wzrost indeksów na giełdach europejskich i japońskich. Od stycznia do marca europejskie giełdy urosły wówczas o około30 proc., zaś od października do listopada o około 20 proc. Nikkei w analogicznych okresach wzrósł o około 10 i 14 proc. — mówi Jarosław Niedzielewski.

Ekspert zaznacza jednak, że do tej pory takiej reakcji, przynajmniej w stopniu zbliżonym do tego, z jakim mieliśmy do czynienia w ubiegłym roku, brak.

— Obecnie nie obserwujemy jednak tak wyraźnego przełożenia na wskazane giełdy. Myślę, że jednym z powodów może być dyskontowanie przez rynki zapowiedzi Donalda Trumpa dotyczące polityki protekcjonistycznej, co mogłoby uderzyć w europejskich eksporterów. Dotyczy to w szczególności Niemiec i Francji, które w ostatnich latach zintensyfikowały wymianę handlową z USA — dodaje zarządzający Investors TFI. Zdaniem Sebastiana Buczka, prezesa Quercus TFI, obecne zmiany na rynku walutowym można poczytywać jako dobry omen dla funduszy z ekspozycją na dolara.

— Na umacniającym się dolarze mogą skorzystać przede wszystkim te fundusze, które przynamniej częściowo inwestująw aktywa denominowane w amerykańskiej walucie. W szczególności dotyczy to funduszy akcji i funduszy pieniężnych. W przypadku funduszy obligacyjnych pozytywny wpływ, poprzez rosnące rentowności w szczególności papierów skarbowych, jest ograniczony — mówi Sebastian Buczek.

Daniel Zegadło, zarządzający Noble Funds TFI, zwraca jednak uwagę na to, że w funduszach inwestujących w obligacje denominowane w USD z niezabezpieczoną pozycją wymiany umacnianie się amerykańskiej waluty może być nawet korzystne przy założeniu, że inne czynniki będą neutralne.

— Jest możliwy pośredni wpływ w przypadku, gdy umacniający się dolar byłby powodem ucieczki zagranicznych inwestorów z lokalnego rynku obligacji. W wielu przypadkach osłabiająca się waluta krajowa może nawet zachęcać do inwestowaniaw lokalny dług i wtedy obserwujemy odwrotny efekt — twierdzi Daniel Zegadło.

Są już ofiary

Zdaniem ekspertów, powody do niepokoju mają przede wszystkim fundusze zorientowane na rynki wschodzące. W szczególności te, których portfele wypełnione są instrumentami dłużnymi.

— Myślę, że na ryzyko wynikające z aprecjacji dolara narażone są przede wszystkim fundusze zorientowane na rynki wschodzące, w szczególności zaś te, które bez zabezpieczenia inwestują w ich dług, wyrażony w walutach lokalnych — twierdzi Tomasz Wronka. Zgadza się z nim Sebastian Buczek.

— Stratne mogą być fundusze dłużne, inwestujące w obligacje rynków wschodzących, denominowane w walucie lokalnej. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Wystarczy spojrzeć na wyniki polskich funduszy inwestujących w krajowe papiery rządowe z ostatnich tygodni — mówi prezes Quercus TFI. Po wygranej Donalda Trumpa rodzime fundusze obligacji skarbowych i uniwersalne straciły średnio po około 0,9 proc. Przemysław Nowicki, zarządzający Open Finance TFI, oraz Tomasz Wronka podkreślają też negatywny wpływ umacniającego się dolara na ceny surowców.

— Umacniający się dolar nie będzie sprzyjał zwyżkom cen surowców — twierdzi Tomasz Wronka.

— Mocny dolar źle wróży surowcom. Taka jest historyczna zależność — wtóruje Przemysław Nowicki. Od 7 do 18 listopada cena baryłki ropy wzrosła jednak o 2,7 proc. Tona miedzi zdrożała o 8,9 proc., zaś uncja złota potaniała o 7,5 proc.

OPINIE
Trump poczeka z protekcjonizmem

W2018 r. spodziewać się można rewolucji w stosunkach handlowych USA ze światem, zapowiada bank Stifel. Obsadzenie kluczowych stanowisk w tworzonej przez Donalda Trumpa administracji to sygnał, że pierwsze 100 dni prezydentury upłynie pod znakiem przygotowywania programu stymulacji gospodarki, ocenili w ubiegłotygodniowym raporcie specjaliści banku Stifel. Według nich, program stymulacji zostanie oparty na cięciach podatków, zwiększeniu wydatków na obronność oraz infrastrukturę. Takie reformy dadzą nowej administracji przewagę w negocjacjach dotyczących zmiany kształtu wiążących USA umów handlowych, które zapewne rozpoczną się w pierwszej połowie 2018 r., wynika z raportu. „Prezydent potrzebuje współpracy z kongresem tylko przy kształtowaniu polityki wewnętrznej. Nie będzie jednak jej potrzebował przy renegocjacji umów handlowych” — zauważają specjaliści Stifela. Według nich, tak jak polityka republikanina Ronalda Reagana pomogła w latach 80. przenieść część fabryk motoryzacyjnych z Japonii do USA, tak polityka Donalda Trumpa umożliwi przeniesienie na przeciwny brzeg Pacyfiku części fabryk chińskich. W pierwszych kilkunastu miesiącach kadencji nowego prezydenta na giełdzie nowojorskiej powinna panować hossa, której szczyt wypadnie około połowy 2018 r., za sprawą zaostrzenia polityki pieniężnej, przewidują specjaliści Stifela. Według nich, do tego czasu indeks S&P500 wzrośnie do 2400 pkt. (czyli o 9,4 proc. w porównaniu z pułapem notowanym w poniedziałek), by następnie do pierwszego kwartału 2019 r. cofnąć się do 2000 pkt. [MWIE]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska, MWIE

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fundusze / Dolar może zmącić spokój funduszy