Umocnienie się amerykańskiego dolara względem głównych walut było główną przyczyną przeceny na rynkach surowcowych. Cena baryłki ropy Brent na giełdzie w Londynie spadła na początku tygodnia do 76,50 USD z 78,50 USD.
Poniżej 80 USD za baryłkę spadła również ceny light crude, notowanej w Nowym Jorku. Za listopadowy kontrakt trzeba było zapłacić 79 USD.
W tym czasie amerykańska waluta umocniła się prawie 1 proc. w stosunku do euro. Kurs EUR/USD z 1,4150, spadł w okolice 1,4040 i zbliżył się tym samym do granicy 1,4000. Przebicie tego poziomu mogłoby spowodować uwolnienie zleceń obronnych i w konsekwencji dalsze umocnienie amerykańskiej waluty. Taka sytuacja nie pozostałaby bez wpływu na rynek surowców, które na rynkach światowych notowane są w amerykańskiej walucie. Wzrost ich cen, mierzony w innych walutach niż dolar, musiałby się również przełożyć na ruch kompensujący w dolarach, a co za tym idzie, na dalszy spadek cen.
Losy amerykańskiej waluty nie będą jedynym elementem, który wpłynie w tym tygodniu na kształtowanie cen ropy. Czynnikiem ograniczającym wzrost jej cen jest również kończący się sezon huraganowy w Stanach. Spadek zagrożenia z powodu nieprzychylnej pogody może spowodować powrót rafinerii w Zatoce Meksykańskiej do pełnych mocy produkcyjnych. W takim wypadku zapasy benzyny i destylatów wzrosną.
Od dwóch tygodni zwiększają się również zapasy ropy. Według Departamentu Energii w Stanach wzrosły w tym okresie o 1,5 miliona baryłek. Wszystko wskazuje na to, że również dane z tego tygodnia mogą przynieść poprawę sytuacji.
Niezależnie więc od tego, czy notowania EUR/USD przebiją 1,40, kurs ropy może kontynuować rozpoczęty pod koniec września trend spadkowy.
Tomasz Porada
X-Trade Brokers Dom Maklerski