Nasza waluta rozpoczęła wtorkową sesję od wzmocnienia. Cena euro zniżkowała z 4,3450 do 4,3190 zł. Cena dolara spadła z 3,7225 do 3,7140 zł. Wzmocnienie złotego, podobnie jak w poniedziałek, było spowodowane pozytywnym wynikiem weekendowego referendum unijnego na Słowacji oraz jednoznacznego poparcia przez papieża Jana Pawła II integracji Polski z UE. Rynek oczekiwał na publikowane po południu przez GUS dane o produkcji przemysłowej w kwietniu i jej cenach oraz na wynik posiedzenia rządu, na którym gabinet Leszka Millera miał się zapoznać z nową wersją (po konsultacjach społecznych i zmianach) Programu Naprawy Finansów Publicznych ministra Kołodki.
W kolejnych godzinach handlu wartość naszej waluty jednak spadła. Kurs USD/PLN zwyżkował do 3,7415, a kurs EUR/PLN — do 4,3630. Na rynku zrobiło się nerwowo po tym, jak przebywający w Pradze komisarz ds. polityki pieniężnej Unii Europejskiej Pedro Solbes powiedział, że kraje pragnące dołączyć do unii gospodarczo-walutowej po wejściu do systemu ERM-2 będą musiałby respektować +/-2,25-proc. korytarz dopuszczalnych wahań ich walut wobec euro. Z punktu widzenia ministrów finansów Unii Europejskiej, ma to zapewnić należytą ocenę stabilności kursów wymiany walut krajów kandydujących. Członek RPP Bogusław Grabowski powiedział, że „jeżeli to jest prawda, byłoby to absolutnie tragiczne”. O godz. 17.05 dolar wyceniany był na 3,7285 zł, a euro — na 4,3450 zł. Wtorkowy, nieznaczny spadek wartości naszej waluty nie zmienia obrazu rynku. Złoty w oczekiwaniu na posiedzenie RPP oraz czerwcowe referendum w dalszym ciągu powinien delikatnie się wzmacniać.
W Azji w trakcie wtorkowej sesji notowania amerykańskiej waluty do jena utrzymywały się w okolicy poziomu 117. Rynek pozostawał pod wrażeniem przeprowadzonej w poniedziałek przez Bank of Japan na zlecenie ministerstwa finansów Japonii interwencji, do której doszło po spadku kursu USD/JPY do 115,10 — najniższego poziomu od 16 lutego 2001 r. Na rynku mówi się, że skala tych „ukrytych” i niepotwierdzonych przez władze działań była największa w tym roku i doprowadziła do wzrostu ceny dolara do jena pod koniec poniedziałkowej sesji do 117,48. Wczoraj znów minister finansów Japonii Masajuro Shiokawa podkreślił, że w przypadku nienaturalnych ruchów na rynku walutowym działania na nim powinny być podejmowane. O godz. 17.05 dolar wyceniany był na 116,85 JPY. Wydaje się, że w najbliższym okresie kurs USD/JPY ma szansę zniżkować. Notowania amerykańskiej waluty do jena mogą ponownie spadać w kierunku poziomu 116,00 i niżej. W takim wypadku jest więcej niż pewne, że na rynku ponownie zainterweniuje BoJ.
W Europie na początku wtorkowej sesji notowania wspólnej waluty do dolara spadły. Kurs EUR/USD zniżkował z 1,1683 do 1,1604. Zielony zyskał na wartości na fali realizowania przez inwestorów zysków z długich pozycji w euro po tym, jak w poniedziałek cena euro do dolara znalazła się na poziomie 1,1738 — najwyższym od 15 stycznia 1999 r. Wsparciem dla amerykańskiej waluty były również obawy o możliwe, kolejne interwencje na rynku jena. Opublikowane rano dane o 0,3-proc. wzroście tempa gospodarczego Francji w pierwszym kwartale były zgodne z oczekiwaniami analityków i nie miały wpływu na rynek. W kolejnych godzinach handlu kurs EUR/USD powrócił w okolice poziomu 1,1660/80. Rynek z niepokojem oczekiwał na późnopopołudniowe wystąpienie sekretarza skarbu USA Johna Snowa przed senacką komisją transportu i skarbu oraz na publikowane o godz. 20.00 czasu polskiego dane o deficycie budżetowym USA w kwietniu. O godz. 17.05 euro wyceniane było na 1,1653 USD.
Dziś przed komisją gospodarki amerykańskiego Kongresu wystąpi szef Fed. Na rynku oczekuje się, że po ostatnich danych makro z USA o inflacji i cenach produkcji sprzedanej przemysłu, które pokazały zagrożenie deflacją, Kolejne zwyżki kursu w kierunku poziomu 1,1760 są bardzo możliwe.