Dolar się waha, ale naciera

KZ
opublikowano: 2008-10-02 00:00

Sytuacja na rynku walutowym jest tak zmienna, że analitycy wolą wstrzymać się z miesięcznymi prognozami. Przynajmniej do piątku.

Sytuacja na rynku walutowym jest tak zmienna, że analitycy wolą wstrzymać się z miesięcznymi prognozami. Przynajmniej do piątku.

Co miesiąc "PB" przeprowadza ankietę wśród ekonomistów i analityków walutowych. Tym razem jednak większość specjalistów radzi poczekać z określaniem kierunku, w którym podąży złoty. Przynajmniej do czasu, aż wyjaśni się los planu ratunkowego w USA i przemówią oficjele z Europejskiego Banku Centralnego (ECB). Dziś zapadnie decyzja o stopach procentowych w strefie euro. Prognoza — bez zmian.

Wczoraj dolar wyraźnie zyskiwał przed debatą i głosowaniem w amerykańskim Senacie nad planem ratowania tamtejszego systemu finansowego. Jednocześnie nie słabły obawy o kondycję sektora bankowego w Europie, co od kilku dni poważnie ciąży na notowaniach wspólnej waluty.

— Strach przed problemami europejskich instytucji finansowych przeważa, co nie daje większych szans na wzrosty wartości euro — uważa Maja Goettig, ekonomistka Banku BPH.

Teoretycznie w parze z tym powinno iść osła- bienie złotego do obu głównych walut. Było ono widoczne, gdy dolar zyskiwał na wartości. Niektórzy analitycy sugerują jednak wyhamowanie wzrostu amerykańskiej waluty w krótkim terminie.

— Inwestorzy kierują się zasadą "kupuj plotki, sprzedawaj fakty". Dlatego w przypadku uchwalenia planu Paulsona spodziewałbym się raczej spadku wartości dolara w perspektywie kilku dni — mówi Marek Rogalski, analityk FIT DM.

Jego zdaniem, pozytywna decyzja Kongresu poprawi nastroje na giełdach i zwiększy skłonność inwestorów do ryzyka. To z kolei wesprze notowania złotego.

— Warto zwrócić uwagę, że krajowa waluta, w porównaniu z brazylijskim realem czy turecką lirą, i tak jest odporna na zawirowania na rynkach finansowych — mówi Rafał Benecki, ekonomista ING Banku.

Analitycy nie mają wątpliwości, że relatywna siła złotego to zasługa zapowiedzi rychłego wejścia do strefy euro. Marek Rogalski zastrzega jednak, że czynnik ten z każdym dniem słabnie, bo na drodze do Eurolandu zaczynają się piętrzyć polityczne trudności.

— Inwestorzy zaczynają sobie zdawać sprawę, że przyjęcie euro w terminie podanym przez premiera Donalda Tuska raczej nie będzie możliwe — uważa analityk FIT DM.

Specjaliści są również zgodni, co się stanie, jeśli poprawiony plan Paulsona upadnie.

— Zwiększy się awersja inwestorów do ryzyka, rynki akcji znów przeżyją wstrząs, a kapitał zacznie odpływać z rynków wschodzących. Także z Polski. Euro i złoty będą słabły, zwłaszcza jeśli komunikat po posiedzeniu ECB będzie łagodny — mówi Marek Rogalski

Możesz zainteresować się również: