DROSED LICZY NA POMOC INWESTORA

Witold Choiński
opublikowano: 28-05-1999, 00:00

DROSED LICZY NA POMOC INWESTORA

Kosztem 60 mln zł siedlecka spółka zbuduje nową przetwórnię drobiu

BIG BG CENI KURCZAKI: Wiadomo, że Drosedem interesuje się branżowy inwestor strategiczny. Choć Ryszard Pietkiewicz, prezes grupy Drosedu, nie chce ujawnić nazwy potencjalnego partnera, można przypuszczać, że znaczącą rolę w negocjacjach odegra BIG BG, który ma prawie 25 proc. akcji siedleckiej spółki. fot. Grzegorz Kawecki

Giełdowy Drosed chce utrzymać pozycję lidera w branży drobiowego mięsa białego. Swoją pozycję umocni, budując nowy zakład przetwórczy oraz pozyskując inwestora strategicznego. Nie chce przy tym rezygnować z udziału w konsolidacji branży.

Już w tym roku siedlecki Drosed zamierza rozpocząć przygotowania do budowy nowego drobiarskiego zakładu przetwórczego, najnowocześniejszego w kraju.

Pomoże strategiczny

Według szacunków Ryszarda Pietkiewicza, prezesa grupy Drosedu, budowa nowego zakładu, przetwarzającego 8 tys. kurcząt na godzinę, może pochłonąć około 30 mln DEM (60 mln zł).

— Realizacja takiej inwestycji nie może się odbyć bez udziału kapitału zagranicznego. Obecnie żadnej krajowej firmy z branży mięsa białego nie byłoby stać na samodzielną budowę takiego zakładu — mówi Ryszard Pietkiewicz.

Jego zdaniem, te firmy z branży, które samodzielnie porwały się na podobne inwestycje, mogą teraz przeżywać poważne kłopoty finansowe. Dlatego właśnie Drosed jeszcze w tym roku zamierza zdobyć branżowego inwestora strategicznego. Wesprze on kapitałowo siedlecką firmę. Prezes Pietkiewicz nie chce jednak ujawnić, czy i na jakim etapie prowadzone są rozmowy z potencjalnym partnerem spółki.

Ujemna rentowność

Sytuacja finansowa branży jest bardzo kiepska — większość zakładów notuje rentowność bliską zera. Nic dziwnego, że odzywają się głosy wzywające rząd do ingerencji na rynku drobiowym. Prezes Drosedu jest jednak przeciwnikiem takich pomysłów.

— Limitowanie produkcji czy inne tego typu działania nie uregulują rynku. Wręcz przeciwnie, doprowadzą do sztucznego utrzymywania przy życiu nierentownych zakładów — uważa Ryszard Pietkiewicz.

Twierdzi on, że urzędowa ingerencja w rynek drobiarski nie poprawi też efektywności firm branży. Koszty produkcji zamiast obniżyć się, mogłyby nawet wzrosnąć.

— Rynek sam musi się regulować. Ci, którzy produkują drogo, odpadną. Pozostaną firmy, które potrafią dostosować koszty produkcji do obecnych cen — podkreśla prezes Pietkiewicz.

Rynek nadal atrakcyjny

Sytuację branży może zmienić wejście inwestorów zagranicznych. Zwiększonego zainteresowania krajowym rynkiem można oczekiwać w najbliższym czasie. Przede wszystkim polskie firmy wciąż oferują znacznie niższe koszty produkcji.

— Ostatnio, gdy w kraju kilogram kurczaka kosztował 3,8 zł, w Niemczech, w sprzedaży hurtowej trzeba było zapłacić 5 zł —mówi prezes Drosedu.

Jego zdaniem, już teraz rysuje się możliwość powrotu na rynki wschodnie. Przed krachem w Rosji siedlecka spółka zaopatrywała w drób moskiewskie restauracje KFC. Teraz, po paromiesięcznej przerwie, zaczęły się rozmowy o wznowieniu tej współpracy.

Drosed jest największą w kraju firmą w branży mięsa białego. Ryszard Pietkiewicz szacuje, że kierowana przez niego spółka powinna w przyszłości kontrolować około 20 proc. rynku. Słaba koniunktura w mięsie drobiowym sprzyja konsolidacji branży. Nie jest wykluczone, że Drosed powiększy grupę, przejmując kolejny, mniej rentowny zakład.

Z naszych informacji wynika, że spółka interesuje się między innymi przejęciem szczecińskiego Drobimexu-Heintz. Drosed ma tu jednak rywala — branżową grupę o mieszanym niemiecko-amerykańskim kapitale.

Firmy do podziału

Prezes Drosedu twierdzi, że branża mięsa czerwonego była zawsze słabsza i gorzej zarządzana niż przetwórnie drobiu. Nie mogąc poradzić sobie z konkurencją, wcześniej zaczęła się dostosowywać do rynku. Zdaniem Ryszarda Pietkiewicza, to samo czeka przetwórnie drobiu. Grupa pięciu-sześciu firm z udziałem kapitału zagranicznego podzieli ten rynek między siebie.

— Przyszłych inwestorów interesuje głównie udział firmy w rynku i wielkość produkcji. Na dalszy plan spada wielkość dochodów — ocenia prezes Pietkiewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Witold Choiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / DROSED LICZY NA POMOC INWESTORA