Środowe notowania na największych giełdach zachodnioeuropejskich zdominowały wzrosty, ale głównie w sektorze paliwowym. To zasługa drogiej ropy, której ceny znowu skoczyły powyżej 61 USD za baryłkę.
Wzrost nerwowości na rynku paliwowym jest następstwem kolejnego huraganu pustoszącego rejon Zatoki Meksykańskiej, a więc ograniczającego produkcję amerykańskich rafinerii w tym rejonie. Walory Totala, największego na Starym Kontynencie przetwórcy ropy, zyskiwały wczoraj ponad 1,2 proc. Podobną skalą zwyżki mógł pochwalić się włoski koncern Eni. Nieco niższe zyski notowali akcjonariusze Shella. Udany dzień mieli posiadacze walorów spó- łek wydobywających i przetwarzających gazy. Kurs Tullow Oil zyskiwał około 2,5 proc. po informacji o podwojeniu produkcji w II kwartale (licząc rok do roku).
Podwyższenie rekomendacji do „przeważaj” przez analityków Goldman Sachs wsparło notowania Vodafone, największego na świecie operatora komórkowego. Ten sam broker doprowadził do wzrostu wyceny akcji banku HBOS. Traciły na wartości papiery sieci handlowej Carrefour, której wyniki znalazły się pod presją cen spadających w efekcie stagnacji w Eurolandzie. Nad kreską znalazły się z kolei akcje detalisty odzieżowego Marks & Spencer. Firma zapowiedziała, że jej marże i koszty pokryją się z wcześniejszą prognozą.
W pierwszej fazie notowań rosły też amerykańskie giełdy. W aprecjacji indeksów pomogły dane o deficycie handlowym. Jego wartość w maju nieoczekiwanie obniżyła się. Inwestorzy czekali też na dane o zapasach paliw, licząc, że ich wzrost doprowadzi do korekty cen ropy.