Duży potencjał w pigułce

Rafał Fabisiak
opublikowano: 27-01-2011, 00:00

Polski przemysł farmaceutyczny oparł się kryzysowi. Wskaźniki idą do góry. Pytanie — gdzie tkwi jego potencjał i jak go wykorzystać.

Przyszłość polskiego sektora farmaceutycznego w najbliższych latach będzie opierać się na wykorzystaniu wygasających patentów

Polski przemysł farmaceutyczny oparł się kryzysowi. Wskaźniki idą do góry. Pytanie — gdzie tkwi jego potencjał i jak go wykorzystać.

Przed 1989 rokiem Polska wraz z Węgrami i ówczesną Jugosławią należała do grupy krajów produkujących leki na potrzeby całego bloku wschodniego w ramach podziału specjalności przemysłowych państw RWPG. Dzięki temu w Polsce powstała duża liczba zakładów farmaceutycznych. Po transformacji systemowej stały się one solidnym fundamentem pod budowę silnej branży farmaceutycznej.

Jak mówi Mariusz Ignatowicz, partner w PricewaterhouseCoopers odpowiedzialny za sektor farmaceutyczny, spowodowało to, że w 1997 r. polska branża farmaceutyczna zanotowała dużą nadwyżkę produkcyjną, której nie był w stanie wchłonąć rynek krajowy. Naddatek był skutkiem załamania rosyjskiego rynku. Polscy producenci wypadli z niego, pozostając z nadwyżkami produkcyjnymi i nigdy już nie odbudowali swojej pozycji w tym kraju.

Prywatyzacja państwowych zakładów w wielu przypadkach wyszła im na dobre. Dowodem jest choćby Polfa Poznań (przejęta przez Glaxo Group Limited), która znaczną część produkcji przeznacza na eksport.

— Dzięki prywatyzacji zakłady zyskały nowe technologie. Zagraniczni producenci mogli także przenieść część produkcji do Polski, likwidując ją w innych krajach — opowiada Mariusz Ignatowicz.

Co piszczy w farmacji

Krajowy przemysł farmaceutyczny zaspokaja 57 proc. zapotrzebowania na leki w Polsce w ujęciu ilościowym i 30 proc. w ujęciu wartościowym. Krajową produkcję lepiej ukazuje jednak ten pierwszy wskaźnik, bo należy wziąć pod uwagę, że w Polsce produkuje się głównie tanie leki generyczne (zamienniki oryginalnych leków, posiadające te same właściwości — mogą zostać wprowadzone na rynek przez innych producentów po wygaśnięciu patentu na lek oryginalny). Udział sprzedanych w 2009 r. leków generycznych wyniósł 84,3 proc., a oryginalnych 15,7 proc. (ujęcie ilościowe).

Sama branża pomimo kryzysu notuje coraz lepsze wyniki. W 2009 r. wartość rynku farmaceutyków wyniosła ponad 19,4 mld zł (w cenach zbytu), a dynamika wzrostu branży (w ujęciu wartościowym) utrzymała się na poziomie z roku 2008. Lata 2005-09 to także ciągły wzrost wartości rynku — w tym czasie urósł o 37 proc. Szybki wzrost branży wynika z rosnącego popytu. Jak wynika z raportu Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego (PZPPF), jest to związane głównie ze starzeniem się społeczeństwa, lepszą dostępnością leków i coraz większą świadomością zdrowotną.

W 2009 r. wskaźnik rentowności brutto działających w kraju producentów farmaceutyków wyniósł 8 proc., a rentowności netto 6,4 proc. Co ciekawe, chociaż w porównaniu z rokiem 2008 jest to spadek o 4,4 punktu procentowego (rentowność brutto) i 4,2 punktu procentowego (rentowność netto) to średnia rentowność dla przemysłu farmaceutycznego jest wyższa (10,9 proc.) niż dla całego przemysłu przetwórczego (5,3 proc.).

Więcej eksportujemy

Specjaliści z branży farmaceutycznej podkreślają, że systematyczny wzrost eksportu dobrze wróży całemu sektorowi.

W latach 2005-09 realne roczne tempo wzrostu eksportu ukształtowało się na poziomie 37 proc. w kategoriach wartościowych. W 2009 r. wartość eksportu wyniosła 3,5 mld zł. Jednocześnie rośnie jednak import (12,7 mld zł). Należy pamiętać, że z zagranicy sprowadzamy leki oryginalne, chronione patentami, które są o wiele droższe od polskich generyków.

Rosnący eksport świadczy o konkurencyjności polskich producentów, których leki są znacznie tańsze i jednocześnie równie dobre jakościowo. Jak podaje w swoim raporcie PZPPF, przeciętna jednostkowa cena produkowanego w Polsce leku generycznego wyniosła w 2009 r. 7,7 zł za opakowanie. Generyk sprowadzany z zagranicy kosztował średnio już 17,2 zł za opakowanie, a przeciętna cena leku oryginalnego wyniosła 34,8 zł za opakowanie.

Szansa w generykach

Potencjału krajowego rynku farmaceutycznego należy szukać jednak głównie w lekach generycznych.

— Kolejne trzy lata będą szansą dla polskich producentów generyków. Dostaną duży zastrzyk w postaci wygasających patentów. Pytanie, jak sobie z tym poradzą? Moim zdaniem, uda im się wykorzystać tę szansę. Jeśli jednak chodzi o substancje do produkcji leków, to niestety producenci nie będą mieli dużego pola do popisu, bo Indie i Chiny są w tej chwili najważniejszymi ich producentami i dostawcami — mówi Mariusz Ignatowicz.

Jego zdaniem naszym potencjałem jest też zdolność produkcyjna, której jeszcze nie wykorzystujemy całkowicie, i wykwalifikowane kadry. Przeszkodą dla rozwoju branży farmaceutycznej są natomiast przepisy.

— Mamy do czynienia z regulacyjnym chaosem i niepewnością. Wciąż nie wiadomo, które leki mogą zostać wyłączone z refundacji, a które w ogóle mogą zniknąć z rynku. W przyszłości producenci leków mogą wyrównać sobie ewentualną stratę na lekach wyłączonych z refundacji, zwiększając ceny leków bez recepty — tłumaczy Mariusz Ignatowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane