Dwa motory zmian w motoryzacji

opublikowano: 16-11-2021, 17:52

Ekotransformacji w branży motoryzacyjnej towarzyszą przemiany, które są konsekwencją pandemii. Polskie firmy mogą na tym skorzystać.

Firmy motoryzacyjne muszą wyjść naprzeciw nieuchronnym zmianom. Wyzwanie jest spore, bo dotyczy sprostania dwóm występującym jednocześnie i bardzo silnym tendencjom.

Covidowe paliwo

Zdaniem ekspertów pandemia ma ogromną siłę napędzającą zmiany w branży motoryzacyjnej.

— Przyspiesza koniec tradycyjnego automotive, jaki znamy od kilkudziesięciu lat, i wprowadza do branży procesy, na które do tej pory większość graczy była bardzo oporna — mówi Paweł Gos, prezes firmy Exact Systems.

Automotive na całym świecie prowadzi produkcję i gospodarkę magazynową zgodnie z zasadą just-in-time. W takim systemie dostaw części czy podzespoły motoryzacyjne są dostarczane tylko wtedy, kiedy są potrzebne, i tam, gdzie są potrzebne. Składowanie zapasów było do tej pory traktowane jako marnotrawstwo. Ostatnie doświadczenia mocno zmieniły takie myślenie. Braki półprzewodników czy innych komponentów spowodowały przerwanie łańcucha dostaw i postoje w zakładach

— Producenci aut coraz częściej stawiają wymóg wobec dostawców, w szczególności z odległych lokalizacji, np. z Chin, aby składowali produkowane przez nich części i podzespoły blisko ich zakładów, skracając w ten sposób czas dostaw. Posiadanie magazynu to niejednokrotnie warunek dalszej współpracy — dodaje Paweł Gos.

Jego zdaniem pandemiczne doświadczenia znacznie przyspieszą także konsolidację branży. W najbliższych latach będzie coraz więcej fuzji i wspólnych przedsięwzięć. W efekcie rynek motoryzacyjny będzie zdecydowanie mniej rozdrobniony, a dzięki efektom skali koszty tworzenia nowych, innowacyjnych produktów, głównie w obszarze elektromobilności, będą niższe.

— Finalnym efektem konsolidacji będzie powstawanie takich systemów motoryzacyjnych, w ramach których będą zapewnione wszystkie elementy potrzebne do produkcji i sprzedaży samochodu elektrycznego — od części i podzespołów przez technologię po finansowanie — twierdzi Paweł Gos.

To jeszcze nie koniec:
To jeszcze nie koniec:
Ograniczenie rejestracji pojazdów spalinowych po 2035 r. to dopiero początek zmian. Dziesiątki milionów używanych aut spalinowych wciąż będą jeździły po europejskich drogach, a do Polski wciąż będzie wjeżdżać ich kilkaset tysięcy rocznie. Mimo to serwisy i producenci części już muszą szykować się to elektrycznej transformacji, która jest nieunikniona.
Adobe Stock

Ekologiczny czas

Fakt, że pandemia zainicjowała pewne zmiany, a inne znacznie przyspieszyła, nie zmienia ekotendencji obserwowanej w motoryzacji od kilku lat. Branża będzie dążyć do neutralności węglowej nie tylko w kontekście produkowanych pojazdów, czyli przechodzić z produkcji aut spalinowych na elektryczne, ale przez cały cykl życia produktu. Ważny będzie każdy najdrobniejszy element, m.in. sposób oraz materiał, z którego są wytwarzane części i komponenty, co dzieje się z akumulatorem po jego zużyciu, skąd pochodzi energia w fabrykach dostawców. Takiego podejścia oczekują klienci, których ekoświadomość rośnie z każdym dniem.

— Każda zmiana niesie dla Polski i szanse, i zagrożenia. Na ograniczeniu dystansu między klientem a dostawcą możemy sporo zyskać na europejskim rynku. Producenci, którzy mają fabryki samochodów w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Czechach, częściej będą szukać partnerów w bliższych lokalizacjach, rezygnując z dostawców z Azji. Już za rok czy dwa przekonamy się, czy nasz eksport do tych państw istotnie wzrósł. Podążając za ekotrendami, zyskamy także w kontekście zeroemisyjnej motoryzacji. Już jesteśmy jednym z największych producentów baterii do aut elektrycznych — podkreśla Paweł Gos.

Co powinni zrobić rodzimi producenci podzespołów motoryzacyjnych, by zachować pozycję na europejskim rynku w elektromobilnej przyszłości? Przede wszystkim nie wpadać w panikę.

— Ograniczenie rejestracji nowych pojazdów spalinowych po 2035 r. nie oznacza końca aut z silnikami spalinowymi. Na rynku wciąż pozostanie masa aut z konwencjonalnym napędem — mówi Jan Wiśniewski, główny ekspert Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych.

Producenci podzespołów i części samochodowych powinni wykorzystać ten czas — wprowadzać nowe plany pracownicze i uświadamiać kadrę o tym, że ta zmiana nadejdzie.

— Warto skupić się na przekazie pozytywnym, punktującym korzyści wynikające z samokształcenia. Elastyczność zawodowa jest istotna, ale rozwijające się innowacje dają wiele możliwości budowy dalszej kariery — podkreśla Jan Wiśniewski.

Transformacja nie musi zmienić roli, jaką na europejskim rynku odgrywa polska branża motoryzacyjna.

— Już obecnie produkcja baterii do aut to 2 proc. rocznej wartości naszego eksportu. Jesteśmy pod tym względem liderem w Europie i w piątce liderów globalnych — podkreśla Jan Wiśniewski.

Możliwość udziału w rozwijaniu innowacyjnej technologii, będącej podstawą transformacji sektora motoryzacyjnego, daje nam np. zakład LG Energy Solution, który zapewnia także 10 tys. miejsc pracy.

Przeczytaj także

Ekologia w łańcuchach dostaw to przede wszystkim organizacja pracy i OZE. Elektromobilność na dużą na dużą skalę to pieśń przyszłości.

Po 2035 r. na terenie naszego kraju nie będzie można już zarejestrować nowego auta spalinowego. To ostatni moment by rozpocząć debatę na temat przemian, jakie wywoła ta deklaracja.

Transformacja branży motoryzacyjnej odmieni rynek pracy. Pesymistyczny scenariusz zakłada bardzo poważną redukcję zatrudnienia, chyba, że ruszy systemowe wsparcie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.
Zieloną gospodarkę wspierają

Organizator

Puls Biznesu

Patroni honorowi

Ministerstwo infrastruktury Ministerstwo Klimatu i Środowiska Ministerstwo Rozwoju i Technologii

Polecane