Dywidendowy indeks zdobywa przewagę

  • Roman Przasnyski
opublikowano: 30-10-2012, 00:00

WIGdiv publikowany jest przez warszawską giełdę od niespełna dwóch lat.

Wcześniej trudno byłoby go wprowadzić i obliczać. Do niedawna grono spółek systematycznie wypłacających dywidendy nie było zbyt liczne. W ostatnim czasie jednak wyraźnie się powiększyło, głównie za sprawą polityki skarbu państwa wobec firm, na których decyzje ma wpływ, wysokość dywidendy ma istotne znaczenie w kalkulacjach inwestorów. W niektórych przypadkach stopa dywidendy sięga nawet kilkunastu procent, coraz częściej jest wyższa niż oprocentowanie najlepszych lokat bankowych.

Inwestorzy, zarówno instytucjonalni, jak i indywidualni, bardziej przychylnym okiem patrzą na spółki chętnie dzielące się zyskiem z akcjonariuszami. Przy tym największe znaczenie ma nie tyle jednorazowa wypłata wysokiej dywidendy, ile przewidywalna i konsekwentnie przez spółkę realizowana polityka dywidendowa. Pozwala ona inwestorom stosować długoterminowe strategie. Takie podejście ma swoje konsekwencje w zachowaniu się kursów akcji. Nie trzeba szczegółowych analiz, by dostrzec siłę papierów takich spółek, jak KGHM czy PZU. Wynika ona, poza innymi czynnikami, właśnie z ich dywidendowej atrakcyjności. Skalę rozczarowania zmianą polityki można zaś było niedawno bardzo wyraźnie zaobserwować w notowaniach TP. Akcje spółki staniały o 20 proc., między innymi wskutek informacji o planowanym obniżeniu dywidendy z 1,5 do 1 zł na akcję. TP jest jedną z tych spółek, które przyzwyczaiły inwestorów do udziału w jej zyskach, tym większy był zawód i tym bardziej gwałtowna reakcja na rynku.

Oczywiście konsekwentna polityka dywidendowa nie chroni akcji tego typu spółek przez rynkowymi wahaniami. Porównując wykresy WIGdiv i indeksu szerokiego rynku, widać, że przebieg zmian jest niemal identyczny w obu przypadkach. Także patrząc z krótkiej perspektywy, nie widać przewagi wskaźnika spółek dywidendowych nad innymi indeksami. W październiku stracił na wartości mocniej niż główne indeksy. Od początku roku zyskał 11,5 proc., a więc nieco więcej niż WIG20 i mWIG40, ale był wyraźnie słabszy niż WIG czy sWIG80. Nieco inaczej należy WIGdiv oceniać z dłuższej perspektywy. Do pokonania szczytu z początku kwietnia 2011 r. dywidendowemu indeksowi brakuje jedynie 6,5 proc., podczas gdy WIG do osiągnięcia tego celu musiałby pójść w górę o 14 proc.

W tym roku jesienna słabość WIGdiv jest i głębsza niż poprzednia i bardziej trwała. Zjawisko to można łatwo zinterpretować na podstawie przesłanek fundamentalnych. Widoczne już wyraźnie spowolnienie gospodarcze wpłynie niekorzystnie na wyniki spółek już w 2012 r. Trudne będzie także I półrocze 2013. Zyski firm będą więc mniejsze, a gorsze perspektywy będą skłaniać do pozostawienia większej części zysków w spółkach. Przykład TP jest tu znamienny. Nawet niesłabnący apetyt skarbu państwa nie będzie w stanie poprawić sytuacji w warunkach zmniejszających się zysków firm. Dywidendowi potentaci nie stracą jednak raczej na znaczeniu aż tak bardzo, jak spółki zachowujące cały zysk dla siebie.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dywidendowy indeks zdobywa przewagę