Dywidendowy peleton się zawęża

Mateusz Wojtala
opublikowano: 04-03-2019, 22:00

Choć żaden z banków nie odda całego zysku, to inwestorzy dostaną więcej pieniędzy niż rok temu. Niektórym plany popsuł KNF

Dotychczasowy dywidendowy prymus, czyli Pekao, który w zeszłym roku wszystko oddał akcjonariuszom, w 2019 r. nie będzie już tak hojny. Nie tylko zysk netto okazał się mniejszy o ponad 7 proc., lecz na drodze stanęła także Komisja Nadzoru Finansowego, która zarekomendowała zatrzymanie w spółce 25 proc. zarobionych pieniędzy. Wypłata przypadająca na jedną akcję wyniesie więc 6,6 zł w porównaniu do 7,9 zł rok wcześniej. Taką samą rekomendację otrzymał też ING, lecz nie zmieniła ona planów zarządu, który tak jak rok wcześniej planuje oddać inwestorom ok. 30 proc. Wstępne wyniki finansowe sugerowały, że zysk wzrósł względem roku ubiegłego, tak więc akcjonariusze mogą liczyć na więcej niż 3,2 zł na akcję, które otrzymali rok wcześniej.

— Sektor bankowy jest zróżnicowany, jeśli chodzi o dzielenie się zyskiem z akcjonariuszami. Mamy banki z problemem w postaci kredytów frankowych, takie jak Millennium czy mBank, które w ogóle nic nie płacą, a z drugiej Pekao czy Handlowy, które chętnie wypłacały nawet cały zysk. W branży pod tym względem następuje jednak pewne uśrednienie. Banki, które wcześniej przeznaczały 100 proc. wypracowanego zysku na dywidendę, ograniczają jej wysokość, a te, które nie robiły tego w ogóle, zapowiadają,że zaczną się dzielić zyskiem w najbliższych latach — mówi Mateusz Krupa, analityk w Erste Securities Polska.

Choć w przypadku Banku Handlowego i PKO nie są znane dokładne wyniki za 2018 r. (obie spółki opublikują je w marcu), to przewidywania analityków i zalecenia KNF, która rekomendowała wypłatę maksymalnie odpowiednio 75 proc. i 50 proc. zysku netto sugerują, że do akcjonariuszy mogą powędrować w sumie ponad 2 mld zł. Czarnym koniem może natomiast okazać się Santander, który otrzymał rekomendację wypłacenia maksymalnie 25 proc. za 2018 r. co oznacza, że do akcjonariuszy może powędrować blisko 600 mln zł. Jednak członkowie zarządu sygnalizowali, że w spółce jest 1,5 mld zł niepodzielonego zysku z lat ubiegłych, które mogłyby trafić do inwestorów, jeśli KNF wyraziłby zgodę. Podobnie bank postąpił rok temu, kiedy regulator rekomendował pozostawienie całego wypracowanego zysku w spółce, więc na dywidendę trafiło ponad 300 mln zł niepodzielonego zysku za 2016 r.

Może za rok

— Klimat dywidendowy raczej niewiele się różni od tego sprzed roku. Co prawda wymogi kapitałowe dla banków lekko urosły, otoczenie makroekonomiczne lekko się pogorszyło, a kredyty frankowe wciąż pozostają niewiadomą, ale i oczekiwania co do zysków są mniejsze z powodu braku perspektyw na podwyżki stóp procentowych w najbliższym czasie — twierdzi Mateusz Krupa.

W tym roku dywidendy nie dostaną udziałowcy mBanku, któremu KNF zalecił zatrzymanie całego zysku. Wszystko ze względu na posiadany „istotny portfel walutowych kredytów mieszkaniowych dla gospodarstw domowych”, czyli po prostu kredyty frankowe.Rok temu bank wypłacił ponad 200 mln zł, co przełożyło się na 5,15 zł na jedną akcję. Na początku 2019 r. prezes zapowiadał przeznaczanie 50 proc. zysku na ten cel, jednak KNF pokrzyżował te plany. Bank Millennium, który też zmaga się z problemem kredytów frankowych, również nie wypłaci inwestorom nic w tym roku, tak jak rok temu. Na jego sytuację wpływ ma również transakcja zakupu Eurobanku za blisko 2 mld zł, która zostanie zamknięta dopiero w drugim kwartale 2019 r. W strategii bank zakłada jednak przeznaczanie od 35 do 50 proc. zysku na dywidendę, uwzględniając rekomendacje KNF. Jest jeszcze BGŻ, który jednak nie wypłacał dywidend ze względu na niskie współczynniki wypłacalności i rentowność.

— Przypuszczam, że w przyszłym roku mBank powinien być w stanie wypłacić dywidendę. W przypadku Millennium zależy, ile czasu zajmie i jaki wpływ będzie miało połączenie z Eurobankiem. Natomiast po BGŻ nie oczekiwałbym dywidendy w przyszłym roku. Nowa emisja miała miejsce stosunkowo niedawno, a ze spółki pojawiają się komunikaty, że raczej chciałaby ona zwiększać akcję kredytową w tempie wyższym niż średnia rynkowa — uważa Mateusz Krupa.

Melodia przyszłości

Z innych podmiotów z indeksu WIG-Banki, które nie wypłaciły dywidendy, sytuacja pod tym względem najlepiej wygląda w Aliorze, który jest stosunkowo młodym bankiem i zapowiadał, że podzieli z akcjonariuszami do 25 proc. zysku wypracowanego w 2019 r. Przechodzący proces restrukturyzacji BOŚ dywidendę wypłaci najwcześniej w 2021 r., a wciąż niepewna jest przyszłość Idei, która rok ubiegły zakończyła pod kreską.

— Otoczenie makroekonomiczne dla banków jest dobre, w porównaniu z szerokim rynkiem ich wyniki powinny się zachowywać lepiej. Co prawda lepiej radziłyby sobie w otoczeniu rosnących stóp procentowych, ale niskie stopy nie są dla nich jednoznacznie niekorzystne. Stopy są stabilne, a banki przystosowały się do takiego środowiska, w miarę dobrze sobie w nim radzą i poprawiają wyniki. Co więcej, niskie stopy dają pozytywny impuls konsumentom, co daje bankom szanse na wyższe wolumeny i zmniejsza koszty ryzyka w segmencie pożyczek gotówkowych. Chociaż w perspektywie 2-3 lat oczekiwane jest globalne spowolnienie gospodarcze, to w Polsce może być ono zmiękczone przez stymulację fiskalną w wykonaniu rządu Prawa i Sprawiedliwości, o ile wygrają kolejne wybory — dodaje Mateusz Krupa. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mateusz Wojtala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu