E-kajdanki z faworytem w tle

Mariusz Zielke
opublikowano: 04-08-2008, 00:00

Specyfikacja na system dozoru elektronicznego preferuje jedną z firm — twierdzą konkurenci. Resort sprawiedliwości odrzuca oskarżenia.

Kontrowersje wokół przetargu na monitoring przestępców za 300 mln zł

Specyfikacja na system dozoru elektronicznego preferuje jedną z firm — twierdzą konkurenci. Resort sprawiedliwości odrzuca oskarżenia.

Rozpoczyna się ostatnia faza batalii o 300 mln zł budżetowej kasy na system dozoru elektronicznego (SDE), który ma zastąpić karę więzienia dla drobnych przestępców. Ministerstwo Sprawiedliwości (MS) jeszcze tylko do końca tego tygodnia czeka na oferty w przetargu. Część firm już rozpoczęła podchody pod kontrakt, zarzucając ministerstwu słabe przygotowanie przetargu, nieuzasadnione wymagania w specyfikacji, a nawet „ustawienie” całego projektu pod jednego z wykonawców. Ministerstwo zaprzecza.

— To zwykła, nieczysta gra przetargowa. Przetarg jest uczciwy, specyfikacja otwarta i dobrze przygotowana. Nie ma mowy o ustawianiu przetargu — stanowczo zapewnia Łukasz Rędziniak, podsekretarz stanu w resorcie sprawiedliwości.

Przezorny ubezpieczony

Co nie podoba się części firm? Zbyt wysokie wymagania finansowe dla chętnych, niepotrzebne ich zdaniem warunki (głównie wymóg posiadania koncesji ochroniarskiej przez oferentów) oraz zbyt mały nacisk na techniczną stronę przedsięwzięcia.

— Resort zamiast postawić wysokie wymagania co do systemu monitoringu, żąda koncesji ochroniarskiej, która tak naprawdę w tym przetargu nie jest potrzebna. To powinien być konkurs na dobry system, a priorytetem powinna być jakość i funkcjonalność rozwiązań teleinformatycznych, a nie ilość mięśni „monterów” SDE, którzy i tak nie będą mogli tych mięśni użyć (ochroniarze nie będą mogli interweniować u skazanych) — mówi jeden z niezadowolonych.

Dodaje, że dodatkowo resort postawił bardzo dużą barierę przed oferentami, żądając wykazania się ubezpieczeniem odpowiedzialności cywilnej o wartości aż 70 mln zł.

— To przetarg na usługi za kilkaset milionów złotych, więc kwota zabezpieczenia jest adekwatna. Partner, którego wybierzemy, musi być wiarygodny — tłumaczy Łukasz Rędziniak.

— Wszystkie firmy ochroniarskie w Polsce mają ubezpieczenia co najwyżej na kilka milionów złotych i są one zupełnie wystarczające. Jest tylko jedna firma, która na poczekaniu może wykazać się takim ubezpieczeniem bez dodatkowych kosztów — twierdzi przedstawiciel jednego z oferentów.

Jego zdaniem, to G4S Security, największa na świecie firma ochroniarska, która podobny system monitoringu dla więźniów obsługuje w Wielkiej Brytanii. G4S zdecydowanie jednak odrzuca zarzuty, że jest „wybrańcem” ministerstwa.

„Potwierdzamy, że G4S będzie uczestniczyć w przetargu. Nie mamy żadnej wiedzy o plotkach mówiących, że jesteśmy preferowani w tymże przetargu. G4S jest największym na świecie usługodawcą w zakresie monitoringu elektronicznego więźniów, w tym sprzętu i rozwiązań operacyjnych. Mając takie doświadczenie, jesteśmy przekonani, że nasza oferta będzie konkurencyjna, a w przypadku wygrania przetargu będziemy w stanie prawidłowo wywiązać się z obowiązków. W opublikowanych warunkach przetargu natomiast nie znajdujemy niczego, co dawałoby podstawy do stwierdzenia o uprzywilejowaniu G4S.” — napisał do nas Jerzy Bochenek, dyrektor ds. rozwoju G4S Holdings Polska.

Również kilka firm informatycznych, które poprosiliśmy o zdanie, uważa, że przetarg jest otwarty.

— Rzeczywiście plotkuje się, że resort sprawiedliwości chciałby wybrać G4S, ale specyfikacja jest otwarta, można w tym przetargu bez problemu wystartować. Choć nie spodziewamy się zbyt dużej konkurencji — wpłyną najwyżej 3-4 oferty — mówi przedstawiciel jednej z dużych firm IT.

Resort odciążony

Resort sprawiedliwości zapewnia, że wszystkie wymagania postawione w przetargu są uzasadnione.

„Wymagane w specyfikacji przetargu posiadanie koncesji ochroniarskiej związane jest z faktem, iż obsługa SDE wiązać się będzie nie tylko z obsługą systemu informatycznego, czy też telekomunikacyjnego, ale przede wszystkim polegać będzie na świadczeniu usług wymagających zaangażowania wielu pracowników ulokowanych na terenie całego kraju. Osoby te obsługiwać będą system poprzez m.in. monitorowanie zachowania osób odbywających karę w SDE” — tłumaczy resort.

Nie zgadza się też z zarzutami o zbyt mały nacisk na jakość techniczną systemu.

„Nieprawdą jest, że Ministerstwo Sprawiedliwości nie interesuje się szczegółami technicznymi możliwych rozwiązań systemu dozoru elektronicznego. Jednakże efekt usługi — to jest skuteczny dozór osób pozbawionych wolności jest rzeczywiście priorytetem przy dokonywaniu wyboru systemu” — czytamy w odpowiedziach ministerstwa na pytania „PB”.

Mariusz Zielke

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu