EBC dusi gospodarkę strefy euro

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2024-03-07 20:00

Prognozy Europejskiego Banku Centralnego (EBC) dla inflacji i wzrostu gospodarczego są coraz niższe. Bank nie chce jednak ciąć stóp, dopóki nie zobaczy faktycznie niskiej inflacji. Rosnące koszty finansowania mogą utrudnić gospodarce strefy euro dostosowanie do skutków kryzysu energetycznego, nie mówiąc już o zdolności inwestycji w obronność.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W czwartek odbyło się comiesięczne posiedzenie EBC, po którym ekonomiści i inwestorzy szukali sygnałów dotyczących tego, kiedy bank może zacząć ciąć stopy. Nie doczekali się. EBC opublikował projekcje makroekonomiczne, w których obniżył przewidywania dotyczące inflacji i PKB, ale żadnych wskazówek odnośnie możliwego łagodzenia polityki pieniężnej nie było ze strony prezes Christine Lagarde. O ile w zeszłym roku taka polityka była zrozumiała, bo priorytetem było zwalczenie inflacji, o tyle dziś jest to coraz bardziej kontrowersyjne. Realna stopa procentowa w strefie euro stopniowo rośnie, dusząc popyt konsumpcyjny i inwestycyjny. Po co wydawać pieniądze, jeżeli można je oszczędzić na procent, którego od wielu, wielu lat nikt nie widział.

Prognozy makro dla strefy są słabe, choć na szczęście nie depresyjne. Inflacja w tym roku ma wynieść 2,3 proc. (vs 2,7 proc. w grudniowej prognozie), a w przyszłym 2 proc. (vs 2,1 proc. widziane w grudniu). Wzrost gospodarczy ma sięgnąć w tym roku 0,6 proc. (vs 0,8 proc. prognozowane trzy miesiące temu), a w przyszłym roku 1,5 proc. Nie ma żadnej katastrofy, inflacja spokojnie schodzi sobie do celu, bezrobocie nie rośnie, więc teoretycznie nie ma mocnych przesłanek do obniżania kosztu pieniądza.

Jednak w praktyce te prognozy wskazują na długotrwałą słabość strefy euro. Przede wszystkim, jest to kolejna z rzędu redukcja prognoz PKB i inflacji, pokazująca, że EBC nie docenia słabości popytu. Bilans ryzyka ewidentnie się przesunął w porównaniu z zeszłym rokiem, kiedy można było bardzie martwić się o inflację niż koniunkturę. Ponadto strefa wypada dużo słabiej niż Stany Zjednoczone, gdzie ożywienie gospodarcze, wiedzione ustępowaniem kryzysu energetycznego, zaczęło się już rok temu. I wreszcie należy podkreślić, że restrykcyjna polityka fiskalna i pieniężna mogą doprowadzić do trwałych szkód w potencjale rozwojowym akurat w okresie, gdy Europa bardzo potrzebuje inwestycji - w transformację energetyczną i zdolności obronne.

Strefa zaczyna wykazywać brak zdolności koordynacji polityki makroekonomicznej. Realne stopy procentowe w strefie euro rosną, a jednocześnie rządy strefy zacieśniają politykę fiskalną poprzez redukcję deficytów fiskalnych. Stopa EBC pomniejszona o oczekiwaną inflację zbliża się już do 2 proc., czyli poziomów niewidzianych od czasów sprzed kryzysu finansowego. Taką sytuację można jeszcze zrozumieć w USA, gdzie wzrost gospodarczy jest bardzo szybki, ale nie w strefie objętej stagnacją i pesymizmem biznesu oraz konsumentów. Deficyty fiskalne maleją, m.in. pod wpływem przywracania tzw. procedury nadmiernego deficytu przez Unię Europejską, która zmusza kraje do stopniowej redukcji długu i deficytów.

Kilka miesięcy temu dwóch ekonomistów, Luca Fornaro i Martin Wolf, opublikowało ciekawe badanie teoretyczne pt. „The scars of supply shocks: Implications for monetary policy”*, w którym przekonują, że zła koordynacja polityki pieniężnej i fiskalnej może obniżyć potencjał rozwojowy i pogorszyć problem z inflacją. Piszą oni tak: „Rośnie liczba dowodów empirycznych, które sugerują, że po głębokich recesjach, w tym wywołanych negatywnymi szokami podażowymi, następują niezwykle trwałe spadki PKB poniżej długotrwałego trendu”. I dalej: „Skuteczna dezinflacja może wymagać połączenia polityki zacieśniania monetarnego i interwencji fiskalnych mających na celu wspieranie inwestycji firm w zdolności produkcyjne gospodarki”.

Strefa euro tymczasem podąża w odwrotnym kierunku, zakładając sobie pętlę na szyję. Czysta bezbronność makroekonomiczna. Można mieć nadzieję, że inflacja spadnie na tyle szybko, że w ciągu paru miesięcy nastąpi jakieś przebudzenie.

*Luca Fornaro, Martin Wolf, “The scars of supply shocks: Implications for monetary policy”, Journal of Monetary Economics, Volume 140, 2023

Możesz zainteresować się również: