Egzotyka kusi Polaków

opublikowano: 02-07-2013, 00:00

Mieszkania: Polacy chętnie kupują nieruchomości za granicą i nie ograniczają się przy tym do Europy

Choć posiadanie własnego domu albo mieszkania za granicą nadal kojarzy się z luksusem, coraz więcej Polaków decyduje się na taki zakup. — Ma na to wpływ wzrost liczby osób, które mogą pozwolić sobie na taki zakup i znaczny spadek cen w niektórych państwach — wyjaśnia Paweł Hammer, właściciel portalu www.bocahouse.pl.

Zobacz więcej

Po 2008 r. skłonność Polaków do inwestowania w zagraniczne nieruchomości wyraźnie spadła. Uspokojenie ogólnej sytuacji gospodarczej i stabilizacja kursu złotego wywołały jednak powrót zainteresowania takimi zakupami. [FOT. BLOOMBERG]

Popularne kierunki

Szczególnie atrakcyjna dla Polaków jest Bułgaria, w której przeciętna cena transakcyjna 1 mkw. mieszkania nad samym morzem wynosi zgodnie z danymi tamtejszego urzędu statystycznego 570 EUR w Burgas i 710 EUR w Varnie. Co istotne, w 2012 r. obywatelom Unii ułatwiono zakup gruntów na bułgarskim rynku. Wcześniej warunkiem zakupu mieszkania mającego udział w gruncie było założenie przez kupującego firmy w Bułgarii. Do inwestowania w nieruchomości zachęcają Polaków także ceny w Hiszpanii.

Zgodnie z danymi portalu idealista.com, w lutym 2013 r. przeciętna cena 1 mkw. mieszkania w Alicante czy na Wyspach Kanaryjskich nie przekraczała 1,4 tys. EUR, a w Maladze i Walencji — 1,8 tys. EUR. Ciekawe oferty są dostępne także na chorwackim wybrzeżu. Jak wynika z danych pośrednika Centar Nekretnina, 1 mkw. kosztuje tam średnio 1671 EUR.

— Po kryzysie z 2008 r. i rekordowym wzroście ceny euro w stosunku do złotego zainteresowanie zakupem nieruchomości, szczególnie w krajach strefy euro, spadło niemal do zera. Dziś, gdy kurs euro do złotego jest stabilny, a ceny nieruchomości niższe, zainteresowanie to powraca — informuje Paweł Hammer.

Potencjalni nabywcy mieszkań za granicą nie powinni się jednak obawiać nadmiaru formalności związanych z zakupem. Pomoc w ich załatwieniu oferują bowiem pośrednicy, działający na lokalnych rynkach. Jak tłumaczy Paweł Grabowski z Ober-Haus, nie ogranicza się ona do znalezienia wymarzonego lokum.

— Pośrednicy mogą również później zająć się sprawami związanymi z remontem, umeblowaniem, sprzątaniem czy utrzymaniem ogrodu. Jeden z naszych klientów zbudował dom w Hiszpanii „na odległość”, po zakupie parceli śledząc postępy na budowie poprzez regularnie otrzymywaną dokumentację fotograficzną — wyjaśnia Paweł Grabowski.

Europa to za mało

Możliwości inwestycyjne Polaków nie ograniczają się jednak wyłącznie do naszego kontynentu. Marek Pilecki jest właścicielem dwóch apartamentów na Sal, jednej z Wysp Zielonego Przylądka. Prowadzi również firmę Cabo Verde Apartments, która doradza przy zakupie nieruchomości w tym rejonie.

— Na wyspie Sal bardzo intensywnie rozwija się turystyka, a klimat jest jednym z najlepszych na świecie — w roku jest około 350 dni słonecznych. Średnia temperatura w lutym, który jest najchłodniejszym miesiącem wynosi 24 stopnie, a w sierpniu — 31 stopni — opisuje Marek Pilecki.

Wszystko to sprawia, że liczba Polaków, kupujących nieruchomości w tym rejonie rośnie. Nie potrzeba do tego żadnych zezwoleń. Co więcej, przy udziale kapitału własnego na poziomie 20-proc. na resztę można uzyskać kredyt w miejscowym banku. Ceny na wyspie Sal wahają się od 60 tys. EUR za studio, do 600-700 tys. EUR za apartamenty wielopokojowe i penthousy.

— Roczna stopa zwrotu z wynajmu apartamentu to około 10 proc. — mówi Marek Pilecki. Dla tych, którzy planują zakup nieruchomości z zamiarem sprzedania jej ważna jest informacja że po spadkach w latach 2008-10 ceny rosną tu o około 5 proc. rocznie. Atrakcyjne dla inwestorów są także niektóre stany USA, np. Floryda, gdzie ceny nieruchomości rosną od 2012 r., jednak są nadal niższe niż np. siedem lat temu.

— Dom jednorodzinny o powierzchni 400 mkw. w hrabstwie Palm Beach, złożony z pięciu sypialni, czterech łazienek, salonu z aneksem kuchennym, salonu gościnnego, jadalni, biura, trzech miejsc garażowych z działką z basenem i widokiem na jezioro, położony na strzeżonym osiedlu kosztuje dziś 500 tys. USD. W 2006 r. za podobną nieruchomość trzeba było zapłacić 950 tys. USD — opowiada Dominik Dymecki, prezes Emmerson Realty International. Jak dodaje, można kupić nieruchomość przy wsparciu kredytowym banku w USA albo w Polsce.

Uwaga na pułapki

Choć inwestowanie w nieruchomości za granicą ma wiele zalet, to osoby zainteresowane takim zakupem muszą zmierzyć się m.in. z kosztami transakcyjnymi. Niewiele na ten cel trzeba wydać w Bułgarii. Jak wynika z danych Global Property Guide jest to około 3,45-5,1 proc. wartości nieruchomości. Ze znacznie większym wydatkiem trzeba się liczyć w Grecji (od 10,14 do 16,01 proc.). Specjaliści Lion’s House podkreślają, że kupujący nieruchomości po niższych cenach z założeniem, że ich wartość wzrośnie, powinni pamiętać o kosztach transakcyjnych sprzedaży takich obiektów wynoszących zwykle kilka procent ceny nieruchomości oraz podateku od wzrostu jej wartości.

W Hiszpanii inwestor jest z niego zwolniony, jeśli kupił nieruchomość minimum rok wcześniej, a w Chorwacji — trzy lata. Najgorzej jest w Grecji, gdzie w przypadku nieruchomości kupionych po 2006 r. może to trwać nawet 25 lat Inwestor nie powinien również zapominać o ryzyku walutowym, które w wielu przypadkach decyduje o opłacalności transakcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu