Eksporterom przydałoby się wsparcie

Agata Hernik, Maciej Jaworski
opublikowano: 14-11-2005, 00:00

Dopóki nie wypracujemy spójnej strategii i polityki eksportowej nie staniemy się konkurencją dla innych krajów a Polskie firmy będą zdane tylko na siebie.

Wnioski płynące ze zorganizowanej przez „Puls Biznesu” debaty na temat stanu przyszłości polskiego importu i eksportu nie są jednoznaczne. Z jednej strony przemyślane i trafne decyzje mogą stworzyć przyjazne warunki do rozwoju wymiany handlowej. Z drugiej strony wciąż zauważalny jest brak rozwiązań pozwalających zlikwidować wiele przeszkód, z jakimi borykają się polskie firmy.

Przynależność Polski do europejskiej strefy celnej otworzyła przed polskimi przedsiębiorcami zupełnie nowe możliwości. Firmy, które posiadają oddziały w różnych państwach, mogą korzystać z tzw. odprawy scentralizowanej, czyli możliwości wprowadzania towarów na europejski obszar celny w jednym punkcie — poprzez państwo, które zaoferuje najlepsze warunki działalności importowo-eksportowej.

— Od momentu naszej akcesji do Unii Europejskiej liczne firmy rozważają możliwość importowania towarów właśnie w jednym miejscu, w jednym państwie i ich późniejszą dystrybucję w pozostałych krajach europejskiej wspólnoty. Działa to w prosty sposób: przedsiębiorstwa najpierw analizują ofertę poszczególnych krajów, a potem wybierają jako partnera państwo, które proponuje im najlepsze warunki odprawy celnej. Polska pod tym względem — przynajmniej na tle innych członków Unii — wypada, niestety, marnie. Firmy, które dotychczas prowadziły import w Polsce, a mają oddziały w innych krajach, mogą przenosić do nich swoją działalność. I robią to. Skutkiem tego są mniejsze wpływy do budżetu i spadek zatrudnienia — twierdzi Krzysztof Lipka, partner KPMG.

Jego zdaniem, obecnie Polska musi konkurować nie tylko z państwami „starej” Unii, ale również z tymi, które wstąpiły do wspólnoty jednocześnie z nami. Wśród nich pod względem tworzenia przyjaznych handlowi warunków działalności importowo-eksportowej wyróżniają się Czechy, gdzie powstają liczne tzw. centra importowo-eksportowe. Natomiast z państw Europy Zachodniej najlepsze notowania ma Holandia, która poza doskonałą infrastrukturą posiada elastyczną, probiznesową administrację celną. Dobrą pozycję mają także Niemcy i Irlandia.

Konkurencja w samej Unii

Czy naprawdę jednak jest aż tak źle? Sam partner KPMG przyznaje, że jego krytycyzm powinien być raczej traktowany jako sygnał ostrzegawczy, że możemy stracić naprawdę poważną szansę.

— Twierdzenie, że Polska nie może konkurować z Europą Zachodnią, to mijanie się z prawdą. Zyskanie na konkurencyjności wymaga jednak wytężonej pracy i czasu. Warto, na przykład, przyciągnąć do nas kilka firm, które zainwestowałyby w centra logistyczne. To byłoby dobry impulsem dla podobnych działań ze strony innych inwestorów. Aby jednak Polska mogła stać się centrum importowym z prawdziwego zdarzenia, musimy mieć przede wszystkim przyzwoitą infrastrukturę, której podstawowe elementy to łatwo dostępna powierzchnia magazynowa, drogi oraz przyjazne przedsiębiorcy otoczenie prawne — przekonuje Krzysztof Lipka.

Jednocześnie wsadzono pierwszy kij w mrowisko, bo uczestnicy debaty „Pulsu” zgodzili się, że kwestia regulacji prawnych jest sprawą kluczową, ale i niesłychanie drażliwą.

— Prawo celne, jakie obecnie stosujemy, to prawo wspólnotowe. Jest regulowane rozporządzeniami unijnymi, które stosujemy wprost i bezpośrednio. W związku z tym nasze pole manewru w zakresie przepisów krajowych jest ograniczone. Jednak faktem jest, że ostatnie rozporządzenia ministerstwa zostały wydane właśnie, by wyjść naprzeciw przedsiębiorcom — twierdzi Jolanta Dąbrowska, zastępca dyrektora Departamentu Ceł w Ministerstwie Finansów.

Łatwiej i dogodniej

Ułatwianie działania przedsiębiorcom, zdaniem przedstawicielki resortu finansów, trwa i w najbliższym czasie powinny pojawić się kolejne udogodnienia. Wszystko musi odbywać się w ramach unijnych reguł.

— Uproszczenia, jakie możemy zaproponować przy dokonywaniu formalności podczas odprawy celnej, są ograniczone przepisami wspólnotowymi. W zeszłym roku miała miejsce akcja mająca na celu odformalizowanie procedur przed organami celnymi. W Ministerstwie Finansów przeprowadzono np. redukcję liczby wniosków i dokumentów zgłaszanych do służb celnych, w takim zakresie, w jakim było to możliwe. Zaowocowało to zmianą kilku rozporządzeń Ministra Finansów — kontynuuje Jolanta Dąbrowska.

No dobrze, zgodzili się uczestnicy debaty, były to działania porządkujące dotychczasowe przepisy. Padło pytanie na temat prognoz dotyczących uregulowań prawnych w bliższej i dalszej przyszłości.

— W kwietniu tego roku zmieniło się rozporządzenie dotyczące wspólnotowego kodeksu celnego. Na gruncie prawa celnego zostanie wprowadzona instytucja „upoważnionego przedsiębiorcy”. W tej chwili trwają prace nad rozporządzeniem wykonawczym do przepisu, który według przewidywań ma wejść w życie w połowie przyszłego roku. Przedsiębiorca będzie posiadał status „upoważnionego”, gdy spełni określone warunki wspólne dla wszystkich państw członkowskich. Należą do nich m.in.: przestrzeganie wymogów celnych, odpowiedni system zarządzania licencjami oraz wypłacalność. Dzięki temu będzie traktowany jako podmiot sprawdzony, wiarygodny i uzyska szeroki dostęp do wszelkich ułatwień, jakie oferuje unijne prawo celne.

Jeśli chodzi o centra dystrybucyjne, to trwają prace nad projektem nowego, wspólnotowego kodeksu celnego, który przewiduje istnienie scentralizowanej odprawy jako reguły. Polega to na tym, że firmy mające centra dystrybucyjne w różnych krajach członkowskich będą mogły składać zgłoszenie celne w swojej administracji celnej. Warunkiem przyjęcia zgłoszenia celnego nie będzie przedstawienie towaru, tylko umożliwienie dostępu tego towaru do kontroli celnej w jakimkolwiek punkcie na obszarze Unii. Aby ułatwić przedsiębiorcom dostęp do przepisów celnych, umieściliśmy na stronach internetowych Ministerstwa Finansów Polski Podręcznik Celny. Jest to zbiór interpretacji przepisów prawa celnego, wcześniej dostępny tylko dla funkcjonariuszy celnych — informuje Jolanta Dąbrowska.

Nastawieni na biznes

Jednak nie tylko regulacje prawne mają wpływ na warunki działalności przedsiębiorstw importowo-eksportowych.

— Polsce brakuje jednolitej spójnej strategii oraz polityki eksportowej. Można odnieść wrażenie, że każde ministerstwo działa na własną rękę i nie ma między nimi żadnej współpracy. Gdybyśmy mieli konkretną strategię działania, nie byłyby potrzebne kolejne ustawy i przepisy wykonawcze, by wszystkim spójnie zarządzać. Bez planu nie wytyczy się celów, do których chce się dążyć, i terminów, kiedy chce się te cele realizować.

Kolejna sprawa to polskie uczelnie wyższe. Jest ich wiele, jednak w większości absolwenci wynoszą z nich wyłącznie wiedzę teoretyczną. W Niemczech realizuje się plany współpracy między przedsiębiorstwami a uczelniami. To daje studentom pojęcie, jak naprawdę od strony praktycznej funkcjonuje firma. Niestety, Polska nie ma zwyczaju korzystania z dobrych wzorców. Istnieje wiele rozwiązań, które się sprawdziły w innych krajach i można by je z powodzeniem zastosować u nas. Oprócz tego polscy przedsiębiorcy są często niedoinformowani. Nie rozumieją pewnych mechanizmów czy potrzeb rynku. Aby poprawić tę sytuację, od stycznia ruszy cykl seminariów „Rynek niemiecki szansą dla polskich przedsiębiorców”. Dotyczyć będą marketingu, dystrybucji oraz zagadnień z zakresu przepisów prawnych — wylicza Maria Montowska, dyrektor do spraw Serwisu Członkowskiego w Polsko–Niemieckiej Izbie Przemysłowo–Handlowej.

Tu rysuje się poważne zadanie przed nowym rządem. Powinien zastanowić się nad strategią, dążyć do promowania naszych marek. Polski eksport wprawdzie się rozwija, ale jest anonimowy. I tę anonimowość należy zmieniać na rozpoznawalność.

— Ciężko jest porozumieć się z władzami w sprawie promocji Polski. Nasz kraj można pokazywać jako solidnego partnera. Nie jest to trudne, potrzebny jest tylko dobry pomysł i środki na jego realizację. Tymczasem wszystkie działania promocyjne są amatorskie, nie gwarantują zmiany wizerunku Polski za granicą. Nie potrafimy promować naszej żywności, która jest zdrowa i cieszy się ogromnym zainteresowaniem na Zachodzie. Pozytywnym przykładem promocji naszego kraju za granicą jest polski hydraulik i pielęgniarka.

Chłodniej na Wschodzie

Najgorzej wyglądają kontakty z partnerami na wschodniej granicy. Nie najlepsze stosunki polityczne m.in. z Białorusią mają negatywny wpływ na nasze relacje gospodarcze. Polityka powinna ułatwiać, a nie przeszkadzać w rozwoju stosunków handlowych z naszymi sąsiadami. Właśnie tu jest pole do popisu dla nowego rządu — przekonuje z kolei Józef Łochowski, prezes Polsko–Białoruskiej Izby Handlowo–Przemysłowej.

Opinię, że polityka państwa nie może godzić w biznes, podziela Józef Kurek, burmistrz Mszczonowa.

— W każdym ministerstwie powinny powstać „biura interwencyjne”, dzięki którym będzie można szybko rozwiązywać problemy ważne z punktu widzenia gospodarczego. Należy zdecydowanie przyśpieszyć ścieżkę legislacyjną w sprawach najistotniejszych dla gospodarki. Kolejną ważną kwestią jest konieczność powołania specjalnej jednostki odpowiedzialnej za analizę i ocenę szansy wejścia naszych eksporterów na rynki zagraniczne. W ten sposób polscy przedsiębiorcy uzyskają bezcenną wiedzę dotyczącą kierunku handlu zagranicznego — twierdzi Józef Kurek.

Ochrona jest konieczna

W gronie najistotniejszych spraw wymagających natychmiastowych działań jest obrona interesów polskich przedsiębiorców. Dobitnym przykładem jest tutaj głośna afera z zatrutymi malinami, której skutki boleśnie odczuwają polscy producenci owoców.

— W Polsce nie ma adwokata, który znałby języki, przepisy i za pomocą odpowiednich instrumentów prawnych chroniłby interesy naszych eksporterów. Ponadto potrzebna jest analiza wszystkich sektorów naszej gospodarki, aby stwierdzić, jakie produkty przez nas wytwarzane są naszym dobrem narodowym i będą znakiem rozpoznawalnym Polski na świecie. To pozwoli określić, w których branżach warto się koncentrować i je finansować — mówi Sławomir Pietrzak, ekspert Krajowej Rady Przetwórstwa i Zamrażalnictwa Owoców i Warzyw.

— Rząd powinien wytyczać strategię działania i bronić polskich przedsiębiorców. Przepisy muszą być tak skonstruowane, żeby firmy mogły swobodnie się rozwijać. Rola państwa to obserwacja, pomoc i interwencja w trudnych sytuacjach — dodaje Maria Montowska.

Finansowanie

— Przedsiębiorcy, zwłaszcza ci mniejsi, mają utrudniony dostęp do kredytów bankowych. Niezwykle ciężko uzyskać wsparcie na eksport, a kryteria, które należy spełnić, są często wygórowane i niemożliwe do osiągnięcia — przyznaje Katarzyna Olak, prezes Logo Ekport-Import.

— Banki w Polsce są przedsiębiorstwami z ograniczonymi możliwościami działania. Podlegają dużej kontroli ze strony Narodowego Banku Polskiego i muszą się stosować do jego zaleceń — ripostuje Paweł Bryła z Departamentu Transakcji Handlowych BRE Banku.

Najgorzej jednak wygląda sytuacja pod względem wykorzystywania środków dostępnych z funduszy unijnych. W przypadku programów z funduszy strukturalnych przeznaczonych na eksport zostało dotychczas wykorzystanych zaledwie 2,5 proc. dostępnych środków.

— Podobnie pieniądze z funduszy przedakcesyjnych z programu Rozwoju Przedsiębiorstw Eksportowych są wykorzystywane również w minimalnym stopniu. Przyczyną tego stanu rzeczy jest zbyt długi czas rozpatrywania aplikacji i oczekiwania na wypłatę dotacji. To powoduje, że przedsiębiorcy nie są zainteresowani wsparciem tego rodzaju. Z tego względu koniecznością jest znaczne uproszczenie procedur oraz ograniczenie listy wymaganych załączników. Umożliwi to znaczne skrócenie czasu rozpatrywania aplikacji. Natomiast osoby odpowiedzialne za przygotowywanie procedur i programów unijnych powinny być praktykami ze strony przedsiębiorstw lub firm konsultingowych — twierdzi Andrzej Walasek, ekspert ds. funduszy pomocowych Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agata Hernik, Maciej Jaworski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu