Epidemia podaży

Konrad Ryczko
opublikowano: 2020-01-28 22:00

Na rynkach nerwowość inwestorów, wywołana obawami o rozprzestrzenienie się koronawirusa, została nieco ograniczona.

Spadkowy początek tygodnia gdzieniegdzie (np. na rynkach wschodzących, co znalazło odzwierciedlenie w notowaniach indeksu MSCI Emerging Markets) nosił znamiona paniki, ale we wtorek podjęto próbę odbicia.

dlatego nie znamy realnej skali odwrotu kapitału. Tamtejszy rząd zdecydował o przedłużeniu obchodów chińskiego Nowego Roku w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się koronawirusa. W toku są wyliczenia określające potencjalny wpływ epidemii na PKB Chin (wstępne szacunki mówią o ubytku rzędu 0,5-1 proc.), choć pojawiają się również analizy dotyczące negatywnych efektów dla amerykańskich spółek.

Kurs juana wyhamował spadki, a przepływ kapitału w kierunku tzw. bezpiecznych przystani został przyhamowany. Na większości kluczowych aktywów (jak amerykańskie akcje) obowiązują oczywiście trendy wzrostowe, więc byliśmy raczej świadkami korekty, a nie rozpoczęcia nowej średnioterminowej tendencji na rynkach. Czynnikiem niepewności pozostaje jednak fakt, że rynki w Chinach oficjalnie pozostają zamknięte ze względu na święto,

Z punktu widzenia złotego temat wirusa jest o tyle istotny, iż warunkuje globalny poziom awersji do ryzyka, a więc również nastrojów wokół walut rynków wschodzących. Sam złoty zainicjował korektę, która tłumaczona jest ostatnim podbiciem wyceny dolara, ale również czynnikami lokalnymi, takimi jak wzrost napięcia politycznego (sprawa sądów) czy status „wait'n'see”, utrzymywany przez RPP w środowisku wysokiej inflacji.