Eureko ma problem z przekonaniem polityków

(Tadeusz Stasiuk)
opublikowano: 2006-09-22 16:48

Do polityków trudno przedostać się z naszymi argumentami i faktami - powiedział prezes Eureko Polska.

Do polityków trudno przedostać się z naszymi argumentami i faktami - powiedział podczas piątkowego spotkania z dziennikarzami prezes Eureko Polska Michał Nastula, odnosząc się do wystąpień w ramach piątkowej sejmowej debaty nt. raportu komisji śledczej ds. PZU.

Nastula przypomniał, że Eureko wielokrotnie zwracało się do komisji podczas jej prac w poprzedniej kadencji Sejmu, a także do marszałka Sejmu obecnej kadencji, z dokumentami. Jednak - podkreślił - dokumenty te nie znalazły odzwierciedlenia w raporcie komisji.

Tezą raportu, przyjętego w połowie września ub.r. przez komisję śledczą, jest nieważność umowy prywatyzacyjnej PZU. Komisja zwróciła się do ministra skarbu o rozpoczęcie działań mających na celu stwierdzenie przez sąd nieważności umowy prywatyzacyjnej. Szef resortu skarbu Wojciech Jasiński zastrzegał jednak w piątek, że dalsze swoje działania ministerstwo uzależnia od argumentów prawnych oraz oceny możliwych szans.

W opinii Eureko nie ma najmniejszych podstaw, by kwestionować ważność umowy prywatyzacyjnej.

Nastula powiedział, że konflikt Eureko ze Skarbem Państwa powinien zostać rozwiązany polubownie, a jego szybkie rozwiązanie byłoby najlepsze dla samego PZU. Dodał, że inwestor spotyka się jednak "z milczeniem po drugiej stronie". "Wpływ polityków na grupę PZU szkodzi tej firmie" - podkreślił.

Szef Eureko Polska zwrócił uwagę, że np. niezrozumiana - jego zdaniem - przez posłów struktura grupy Eureko została dokładnie opisana w dokumentacji przetargowej złożonej w ministerstwie skarbu we wrześniu 1999 r. Nastula dodał, że w czwartek Eureko złożyło w resorcie skarbu wniosek o upublicznienie dokumentacji przetargowej PZU. "Dla przejrzystości debaty powinno się upublicznić dokumenty przetargowe" - podkreślił.

Zakwestionował np. podawane przez niektórych posłów wyceny grupy PZU: wskazał, że wg części opinii poselskich, grupa PZU była warta w chwili prywatyzacji 70 mld zł, a dziś - 40 mld zł. Zdaniem Nastuli, posłowie w sposób dowolny używają danych, a czasami ich nie rozumieją.

Nastula nawiązał też do powtarzanego zarzutu, że Eureko nie miało środków na zakup akcji PZU. Przypomniał, że Eureko podwyższyło na tę transakcję swój kapitał o 500,1 mln euro. Zwrócił uwagę, że b. minister finansów Stanisław Kluza w odpowiedzi na interpelację poselską stwierdził, że w ministerstwie nie ma dokumentów świadczących o tym, że środki na zakup akcji PZU pochodziłyby z kredytu.

30 proc. akcji PZU resort skarbu sprzedał na podstawie umowy z listopada 1999 r. konsorcjum inwestorów - holenderskiemu Eureko (który kupił 20 proc. akcji) i BIG Bankowi Gdańskiemu (10 proc. akcji). Obecnie, po transakcjach odkupu akcji od Banku Millennium (dawniej BIG BG) i akcji pracowniczych, Eureko ma 33 proc. minus jedna, akcji PZU.

Eureko domaga się realizacji umowy prywatyzacyjnej i aneksu z 2001 r. PZU miało być wprowadzone na giełdę, Eureko miało też dokupić kolejne 21 proc. akcji polskiego ubezpieczyciela. Z tego powodu znajduje się w sporze ze Skarbem Państwa, który po podpisaniu umowy prywatyzacyjnej postanowił utrzymać kontrolę nad PZU.DI, PAP

Możesz zainteresować się również: