Europa chce uniezależnić się od PayPala i Visy. Cyfrowe euro coraz bliżej

Carsten Schmidt (Deutsche Wirtschafts Nachrichten), ON
opublikowano: 2026-03-21 09:00

Europa przyspiesza prace nad cyfrowym euro, które ma uniezależnić płatności od amerykańskich gigantów i wzmocnić kontrolę nad systemem finansowym. W Brukseli trwają końcowe negocjacje, a politycy naciskają na szybkie wdrożenie.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

- dlaczego europejskie płatności są w dużej mierze kontrolowane przez podmioty spoza kontynentu

- jak cyfrowe euro ma uniezależnić Europę i jakie korzyści przyniesie użytkownikom

- z jakimi wyzwaniami i obawami wiąże się wprowadzenie cyfrowego euro, zwłaszcza dla banków komercyjnych

- kiedy możemy spodziewać się pierwszych testów i realnych zastosowań cyfrowego euro w praktyce

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Dla przeciętnego użytkownika płatności kartą, telefonem czy przelewem między znajomymi są dziś czymś oczywistym. Zaplecze technologiczne tych operacji w dużej mierze pozostaje jednak poza kontrolą Europy.

Europa uzależniona od zagranicznych systemów płatniczych

W handlu internetowym dominują rozwiązania takie jak PayPal, a w płatnościach kartowych – systemy Visa i Mastercard. Dane Europejskiego Banku Centralnego pokazują, że około dwóch trzecich transakcji kartowych w strefie euro obsługiwanych jest właśnie przez te amerykańskie sieci – pisze niemiecki portal Deutsche Wirtschafts Nachrichten z Grupy Bonnier.

W przypadku płatności transgranicznych skala tej zależności jest jeszcze większa, ponieważ w wielu krajach unii walutowej nie istnieją krajowe systemy kartowe. Oznacza to, że kluczowe elementy infrastruktury finansowej Europy pozostają pod wpływem podmiotów spoza Starego Kontynentu.

Eksperci zwracają uwagę, że taka sytuacja niesie realne konsekwencje. Zagraniczni operatorzy zyskują wpływ na codzienne funkcjonowanie gospodarki, a decyzje polityczne – jak sankcje – mogą bezpośrednio przekładać się na dostęp do usług finansowych. W przeszłości zdarzało się, że osoby objęte restrykcjami nie mogły korzystać z określonych systemów płatniczych, co pokazało skalę zależności Europy.

UE przyspiesza prace nad cyfrowym euro

W odpowiedzi na te wyzwania Unia Europejska przyspieszyła prace nad cyfrowym euro. Pod koniec 2025 r. założenia projektu określili przywódcy państw członkowskich, a na początku 2026 Parlament Europejski wyraził szerokie poparcie dla jego wdrożenia. Kluczowe głosowanie nad przepisami planowane jest na wiosnę.

Równolegle Europejski Bank Centralny prowadzi przygotowania techniczne. Projekt wszedł w kolejną fazę, a według obecnych założeń testy pilotażowe mogą ruszyć w 2027 r. Jeśli proces legislacyjny zakończy się zgodnie z planem, pierwsze realne zastosowania cyfrowego euro mogłyby pojawić się około 2029 r.

Cyfrowe euro w praktyce

Nowa forma pieniądza nie ma zastąpić istniejących metod płatności, lecz je uzupełnić. Użytkownicy mogliby korzystać z cyfrowego euro za pośrednictwem aplikacji bankowych lub specjalnej aplikacji przygotowanej przez EBC. System miałby działać zarówno online, jak i offline – co oznacza możliwość dokonywania płatności nawet bez dostępu do internetu.

W przypadku transakcji offline szczególny nacisk kładzie się na prywatność – dane o płatności miałyby być dostępne wyłącznie dla jej uczestników. Rozważane jest również wprowadzenie limitu środków, jakie można przechowywać w cyfrowym euro, na poziomie około 3 tys. EUR. Nadwyżki automatycznie trafiałyby na tradycyjne konto bankowe.

EBC stworzy system, banki komercyjne będą obsługiwać klientów

Istotną cechą cyfrowego euro ma być brak oprocentowania. Rozwiązanie to ma zapobiec masowemu przenoszeniu środków z banków komercyjnych do cyfrowego pieniądza emitowanego przez bank centralny.

Europejski Bank Centralny odpowiadałby za stworzenie infrastruktury – swego rodzaju szkieletu systemu. Banki i operatorzy płatności nadal odgrywaliby ważną rolę, oferując swoje usługi na bazie tej infrastruktury. Dla użytkownika końcowego cyfrowe euro byłoby po prostu kolejną opcją płatności – obok kart, przelewów czy portfeli elektronicznych.

Kluczowa różnica tkwi jednak w charakterze pieniądza. Obecnie większość transakcji odbywa się przy użyciu środków zdeponowanych w bankach komercyjnych. Cyfrowe euro byłoby natomiast pieniądzem emitowanym bezpośrednio przez bank centralny – czyli cyfrową formą pieniądza państwowego.

Kto zyska, kto zapłaci za cyfrowe euro

Dla handlu detalicznego cyfrowe euro może oznaczać niższe koszty transakcyjne. Obecnie opłaty związane z obsługą kart płatniczych sięgają średnio około 1 proc. wartości sprzedaży, co przy niskich marżach stanowi istotne obciążenie. Dzięki nowej infrastrukturze koszty te mogłyby spaść.

Jednak projekt nie jest wolny od wydatków. Szacuje się, że wdrożenie systemu może kosztować banki nawet kilka miliardów euro. Część przedsiębiorców obawia się, że koszty transformacji zostaną ostatecznie przerzucone na sektor prywatny.

Banki ostrzegają przed odpływem depozytów

Największy sceptycyzm wobec cyfrowego euro płynie ze strony banków. Instytucje finansowe ostrzegają przed ryzykiem odpływu depozytów, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych, gdy klienci mogliby przenosić środki do bezpieczniejszego – ich zdaniem – pieniądza banku centralnego.

Nie brakuje też głosów politycznych nawołujących do ostrożności. Część decydentów podkreśla, że zakres zastosowania cyfrowego euro powinien być jasno ograniczony, a ingerencja państwa w rynek finansowy – proporcjonalna do rzeczywistych potrzeb.

Europa nie działa w próżni. Na całym świecie banki centralne intensywnie pracują nad własnymi walutami cyfrowymi. Szczególnie zaawansowane są projekty w Azji – Chiny testują cyfrowego juana już od kilku lat, osiągając ogromną skalę wdrożenia i setki milionów użytkowników.

Cyfrowe euro jako narzędzie suwerenności

W tym kontekście cyfrowe euro nabiera znaczenia nie tylko technologicznego, ale również geopolitycznego. W obliczu rosnących napięć międzynarodowych oraz zmian w globalnym systemie finansowym, własna infrastruktura płatnicza może stać się jednym z filarów europejskiej suwerenności.

Stawką jest nie tylko wygoda użytkowników, ale także pozycja euro jako jednej z najważniejszych walut świata – i zdolność Europy do uniezależnienia się od zewnętrznych centrów finansowej kontroli.

Możesz zainteresować się również: