Europejski nie znaczy luksusowy

Nina Schwarzer-Isakiewicz
opublikowano: 2006-01-31 00:00

Twierdza Boyen jest miejscem wyjątkowym. Jest unikatowym, XIX-wiecznym dziełem sztuki fortyfikacji, które należy do dziedzictwa europejskiego i tak powinno być traktowane.

Położenie między jeziorami w miejscu tak atrakcyjnym turystycznie, jak Giżycko jest „samograjem”, który przyciągnie gości z całej Europy, w tym głównie z Niemiec.

Chwała organizatorom festiwalu szant i właścicielom schronisk młodzieżowych za to, że coś się w twierdzy dzieje. Jednak powiedzmy szczerze, to najmniej, co można było zrobić.

Obiekt jest wielki. Nie ma więc mowy o tym, aby gmina lub pojedynczy inwestor sobie z nim poradzili. Potrzeba więc profesjonalistów zarówno do zdobycia inwestora, jak i opracowania programu, który będzie podstawą do pozyskania środków unijnych. Program musi być realizowany etapami. Każdy kolejny etap tchnie życie w ceglany moloch i przyciągnie turystów.

Charakter Giżycka i okolicy jest w naturalny sposób związany z żeglarstwem, turystyką rowerową, konną, narciarstwem śladowym. W tym kierunku powinna też iść koncepcja zagospodarowania. Turyści przyjadą tu po atmosferę i wrażenia, bo na to dzisiaj jest największy popyt na rynku turystycznym.

Oferta bazy hotelowej i gastronomicznej powinna być jednak zróżnicowana i uwzględniać zarówno potrzeby rodzin z dziećmi, młodzieży żeglarskiej, jak i turystów z zasobniejszymi portfelami. Każdej z grup docelowych powinien być oferowany standard europejski, co nie znaczy od razu luksusowy.

Nina Schwarzer-Isakiewicz, Centrum Polskich Hoteli Turystycznych Wypoczynek w Zabytkach Leisure & Heritage