Wydawało się, że Fed nie będzie już w stanie niczym zaskoczyć rynków. Mimo to zaskoczył. Wczorajsza decyzja o obniżeniu stopy rezerw federalnych o 75-100 pkt bazowych, do najniższego poziomu w historii, wywołała najpierw konfuzję, a za chwilę entuzjazm inwestorów. Tuz po niej rzucili się oni do kupowania akcji na Wall Street. Ceny papierów skarbowych mocno wzrosły, a kapitał w gospodarce zaczął krążyć dużo raźniej.
Słowa "po raz pierwszy" zdominowały wczorajszy wieczór. Po raz pierwszy Federalny Komitet ds. Otwartego Rynku (FOMC, odpowiednik naszej Rady Polityki Pieniężnej) nie podał bowiem konkretnej wartości docelowego poziomu podstawowej stopy procentowej. Podał przedział: od 0 do 0,25 pkt proc. To wywołało zakłopotanie komentatorów. Nie mieli oni jednak wątpliwości, że to bardzo odważne i dobre posunięcie, które da pozytywne efekty w dłuższym terminie.
Podobnego zdania byli inwestorzy. Z każdą minutą po decyzji rosły indeksy giełdy nowojorskiej. Indeks SP500 skoczył o ponad 75 pkt, a pół godziny przed ostatnim dzwonkiem na Wall Street główne wskaźniki rosły o 4-5 proc. Najmocniej drożały walory spółek z sektora finansowego. Papiery Goldman Sachs, Morgan Stanley i Citigroup drożały o 10-20 proc. Mocno spadła również wartość indeksu zmienności VIX, co należy odczytywać jako spadek niepewności inwestorów. To dobry znak dla inwestorów na dziś.
Znów rekordowo niskie były rentowności amerykańskich papierów skarbowych. Dochodowość dziesięcioletnich obligacji spadła natychmiast o 20 pkt bazowych, do 2,35 proc. (najmniej od 1962 r.), a dwuletnich o 20 pkt bazowych, do niespełna 0,70 proc. Traciła amerykańska waluta. Około 22.00 polskiego czasu za euro trzeba było zapłacić ponad 1,40 USD. Na niepłynnym rynku złoty umocnił się do dolara i był stabilny do euro. Wzrosły ceny metali szlachetnych, spadła za to wartość ropy.
W komunikacie po decyzji, członkowie FOMC zaznaczyli, że od ostatniego posiedzenia w październiku znacząco pogorszyła się sytuacja na rynku pracy. Ich zdaniem dane wskazują również na spadek wydatków konsumenckich, obniżenie nakładów inwestycyjnych i produkcji przemysłowej. Jak podkreślono, ze względu na kiepską kondycję gospodarki, stopy procentowe prawdopodobnie pozostaną tak nisko przez "pewien czas". Fed po raz kolejny zobowiązał się również do użycia wszelkich dostępnych narzędzi, które mogą pomóc w stymulowaniu wzrostu gospodarczego.
Kamil Zatoński