Finansista, gangster i oszust

13-06-2018, 22:00

Szymon Józefowicz, któremu słony rachunek wystawił Spinnaker, ma na koncie prawomocny wyrok za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i oszustwa podatkowe

Dwa miesiące temu ujawniliśmy, że rodzimy finansista Szymon Józefowicz ma oddać brytyjskiemu funduszowi Spinnaker aż 99 mln zł (plus odsetki) za to, że nie rozliczył się z zaliczek na zakup akcji pracowniczych spółek z grupy PGE. Okazuje się, że to niejedyne problemy jednego z założycieli i byłego członka zarządu firmy dewelopersko-inwestycyjnej Golub Gethouse, a wcześniej pracownika m.in. Deloitte’a, McKinsey’a i Citibanku Handlowego.

WYMUSZONA DEZAKTYWACJA:
Zobacz więcej

WYMUSZONA DEZAKTYWACJA:

Szymon Józefowicz w ciągu kilkunastu ostatnich lat był wspólnikiem lub członkiem władz około 40 różnych spółek. Dziś nie znajdziemy go w żadnej. Zgodnie z prawem, po prawomocnym wyroku skazującym nie może zasiadać w organach firm. Fot. ARC

Układ z prokuraturą

Rok temu, w czerwcu 2017 r., Sąd Okręgowy w Warszawie uznał prawomocnie, że Szymon Józefowicz „od stycznia 2012 r. do stycznia 2013 r. założył i kierował wraz ze Stanisławem Czaplą zorganizowaną grupą, mającą na celu popełnianie przestępstw polegających na wyłudzaniu zwrotów podatku VAT naliczonego w znacznych wysokościach, poprzez wykorzystanie kontrolowanych przez jej uczestników podmiotów gospodarczych do zawarcia licznych umów sprzedaży nieruchomości, które faktycznie nie były wykonywane, a w których znacząco zawyżono ceny nabycia nieruchomości w porównaniu do ich wartości rynkowych”.

Za kierowanie gangiem wyłudzającym VAT za pomocą fikcyjnych transakcji oraz dwa inne przestępstwa, oszustwo podatkowe i wystawienie nierzetelnej faktury Szymon Józefowicz usłyszał wyrok roku i dwóch miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Orzeczono też wobec niego 25 tys. zł grzywny i dozór kuratora. Ten stosunkowo łagodny wyrok zapadł na podstawie art. 335 par. 2 Kodeksu karnego, czyli w trybie bez przeprowadzania rozprawy, na podstawie uzgodnionych przez prokuraturę z oskarżonymi kar i środków karnych. Sąd uznał przy tym, że „okoliczności popełnienia przestępstw nie budzą wątpliwości”.

Oprócz Szymona Józefowicza i Stanisława Czapli do założonej przez nich grupy przestępczej należeli Artur Gera, Monika Kacprzak, Karolina Fabiś i Agnieszka Majkowska-Bereda. Za liczne oszustwa podatkowe i przestępstwa skarbowe, a w niektórych przypadkach także wypranie pochodzących z nich pieniędzy, usłyszeli wyroki więzienia w zawieszeniu i/ lub kary grzywny (do 45 tys. zł) oraz dostali dozór kuratora. Stanisław Czapla i Artur Gera zostali dodatkowo zobowiązani do częściowego naprawienia szkód poprzez zwrot skarbowi państwa wyłudzonego VAT: odpowiednio ponad 3 mln zł, 2,8 mln zł.

ABW na tropie

Z aktu oskarżenia, do którego dotarł „PB”, wynika, że śledztwo w tej sprawie ruszyło w czerwcu 2013 r., kiedy zawiadomienie o próbie wyłudzenia prawie 10 mln zł VAT przez spółkę Draco Consulting (DC) złożył naczelnik II Urzędu Skarbowego w Katowicach. W listopadzie 2013 r. do akt śledztwa dołączono zawiadomienie delegatury stołecznej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) o wyłudzeniu VAT przy fikcyjnej sprzedaży jeszcze jednej nieruchomości w podwarszawskim Pruszkowie. I Prokuratura Okręgowa w Katowicach powierzyła prowadzenie czynności w śledztwie ABW.

Funkcjonariusze szybko ustalili, że choć nieruchomości mieściły się w trzech różnych województwach, lubelskim (Wola Urhuska), mazowieckim (Dalekie Tartak oraz Pruszków) i dolnośląskim (Zgorzelec), to w obrocie nimi uczestniczyła cała sieć powiązanych personalnie firm: oprócz Draco Consulting także CMI, Symetric, Villa Marina, BB Brick, Aero 16, Sandio, Riffhold i Odont. Dwóm ostatnim, zanim fiskus zorientował się, że ma do czynienia z karuzelą VAT, udało się uzyskać zwrot ponad 9,6 mln zł tego podatku.

USB w klozecie

Do przeszukań siedzib poszczególnych firm (często zmienianych, by utrudnić pracę fiskusowi) i miejsc zamieszkania ich szefów doszło w marcu 2014 r. W trakciejednego z nich Agnieszka Majkowska- Bereda wrzuciła do muszli klozetowej cztery przenośne nośniki pamięci USB, na których śledczy odnaleźli dokumentację dotyczącą spółek z grupy, także tych, z którymi Agnieszka Majkowska-Bereda formalnie w żaden sposób nie była związana. Zdaniem prokuratury, „zgromadzenie tych dokumentów w jednym miejscu, różnych spółek, z których gros uczestniczyło w transakcjach objętych postępowaniem, pokazuje także mechanizm działania w grupie, który ukazuje, iż w momencie zakupu danej nieruchomości przewidziany jest cały plan dla tej nieruchomości od jej zakupu do momentu likwidacji spółek uczestniczących w łańcuchu zakupów”.

Poszczególne spółki rzekomo kupujące i sprzedające nieruchomości miały niewielki kapitał zakładowy, a dokonywały wielomilionowych transakcji bez zapewnienia źródeł ich finansowania oraz wyceny nieruchomości. Na przykład Draco Consulting powstało w kwietniu 2012 r., z minimalnym kapitałem 5 tys. zł, a już w deklaracji za styczeń 2013 r. wykazało prawie 10 mln zł nadwyżki podatku naliczonego nad należnym. Miała ona powstać dzięki rzekomym transakcjom kupna trzech różnych nieruchomości za łącznie 42,5 mln zł netto.

Modus operandi

Działki, faktycznie kupowane na początku za 0,5-1 mln zł, w krótkim czasie osiągały na papierze wartość 20 czy 30 mln zł. Jednocześnie, co podkreślają śledczy, „płatności pomiędzy spółkami nie były realizowane w ogóle bądź w małym stopniu, przy czym termin wymagalności płatności był tak odległy, że zawsze następował po terminie rozliczenia podatku VAT i w okresie, kiedy oskarżeni nie byli już w jakikolwiek sposób związani ze spółką”. Jak to nie byli związani? Ano tak, że dziwnym trafem wszystkie spółki w niedługim czasie po dokonaniu transakcji były stawiane w stan likwidacji, a ich likwidatorami zostawali obywatele obcych państw — głównie Ukraińcy, ale też Węgier czy Belg. Z kolei udziały poszczególnych firm wykorzystywanych w karuzeli trafiały do spółek zarejestrowanych na Cyprze. Prokuratorzy nie mieli wątpliwości, że były to działania „zmierzające do ukrycia osób faktycznie zarządzających spółkami przewijającymi się w śledztwie”.

Jedną z takich osób był Szymon Józefowicz. Jak ustaliła prokuratura, był powiązany z polskimi spółkami, które uczestniczyły w transakcjach, oraz ich cypryjskimi właścicielami. Był beneficjentem rzeczywistym Riffholdu, prezesem i udziałowcem Symetrica oraz Aero, a także pośrednim udziałowcem Villi Mariny. Co więcej, to do kontrolowanej przez Szymona Józefowicza cypryjskiej spółki Yemadel Holdings Stanisław Czapla przekazał dwukrotnie pieniądze, które udało się wyłudzić od fiskusa: w czerwcu 2012 r. ponad 1,8 mln zł, a we wrześniu 2012 r. — kolejne 4,3 mln zł.

Próbowaliśmy uzyskać komentarz Szymona Józefowicza do skazującego go wyroku — niestety, bez skutku. Z aktu oskarżenia wiemy jedynie, że przesłuchiwany w charakterze podejrzanego nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Potem, podobnie jak inni oskarżeni, uzgodnił z prokuraturą swój wyrok i zaakceptował potwierdzającą to decyzję sądu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Finansista, gangster i oszust