Fintechy chcą finansować MSP

Młode technologiczne biznesy coraz odważniej zaczynają podbierać bankom kawałek tortu w postaci najmniejszych firm. Rękami byłych bankowców

Dwa miesiące temu na rynku pojawił się Kredytmarket, platforma internetowa, za pośrednictwem której jednoosobowe przedsiębiorstwa mogą błyskawicznie otrzymać kredyt, bez żadnych papierów i nie od banku.

Zobacz więcej

TANIO I BŁYSKAWICZNIE: Od 5 do 50 tys. zł za 9,5 proc. w skali roku oraz 1 proc. prowizji — to propozycja Kredytmarketu dla jednoosobowych przedsiębiorców. — Koszty naszej pożyczki są znacznie niższe niż w firmach pożyczkowych, a porównywalne do bankowych. Do tego udzielamy ich błyskawicznie, całkowicie online i bez żadnych formalności — przekonuje Aleksander Widera, jeden z założycieli firmy. ARC

— Dostrzegliśmy tutaj lukę produktową i lukę zrozumienia. Uważamy, że najmniejsze firmy mają pod górkę, jeśli chodzi o dostęp do finansowania, a to ważny segment, który odpowiada za kawał PKB i zapewnia sporą część miejsc pracy, a więc silnie wpływa na gospodarkę — mówi Aleksander Widera, jeden z założycieli Kredytmarketu.

Idea jest bardzo prosta. Przedsiębiorca wnioskuje o kredyt, obecnie od 10 do 50 tys. zł, i w ciągu kilku minut ma odpowiedź, czy może liczyć na pożyczkę, w jakiej kwocie i na jakich warunkach. To kredyt, który trzeba spłacić w terminie od trzech do sześciu miesięcy. Oprocentowanie — 9,5 proc. w skali roku oraz 1 proc. za udzielenie kredytu. Na tym opłaty się kończą.

— Koszty naszej pożyczki są znacznie niższe niż w firmach pożyczkowych, a porównywalne do bankowych. Do tego udzielamy ich błyskawicznie, całkowicie online i bez żadnych formalności — przekonuje Aleksander Widera.

Bankowa ocena

Szybki proces nie oznacza jednak, że Kredytmarket nie ocenia ryzyka swoich pożyczkobiorców.

— Jest ono oceniane, podobnie jak w bankach — twierdzi Aleksander Widera.

To możliwe dzięki współpracy z Kontomatikiem. Firma umożliwia dostęp do konta bankowego klienta w momencie logowania. Dzięki temu Kredytmarket zyskuje dostęp do historii biznesowej firmy i wie o kliencie tyle, ile jego bank. Firmy, które handlują na Allegro, mogą podać swój login i hasło do tej platformy — tym sposobem również ich tożsamość zostanie potwierdzona, a historia prześwietlona. W obu przypadkach kolejna część weryfikacji polega na sprawdzeniu historii przedsiębiorcy w Biurze Informacji Kredytowej (BIK), z którym Kredytmarket jest zintegrowany. Automat wszystko to szybko przelicza i na podstawie wcześniej określonych kryteriów informuje, jaką klient ma zdolność kredytową oraz skłonność do spłaty.

Podobny automat do błyskawicznego przeliczania zdolności kredytowej stosowało kilka banków — Idea Bank czy Alior — dopóki nie spotkało się to z zakazem KNF. Zakaz nie dotyczy jednak niebankowych podmiotów, co stanowi obecnie pewną przewagę fintechów w tym obszarze. Jednak zdaniem Aleksandra Widery,

Unijna Dyrektywa PSD2 nakazująca bankom otwarcie swoich interfejsów API będzie sprzyjała dostępowi klientów do swoich danych bankowych i przekazywania ich innym podmiotom.

Weryfikacja w Kredytmarkecie odbywa się więc podobnie jak w bankach, a kryteria udzielania kredytu też się nie różnią. Aby otrzymać pożyczkę, przedsiębiorca musi działać na rynku co najmniej dwa lata i być w dobrej kondycji finansowej.

— Gdybyśmy akceptowali każdy wniosek, to cena takiego kredytu musiałaby być dużo wyższa — tłumaczy Aleksander Widera.

Jego zdaniem, dzięki obecnym kryteriom ryzyko udzielanych przez Kredytmarket kredytów mieści się w granicy 3 proc. portfela — podobnie jak w bankach.

Na razie wszyscy klienci spłacają pożyczki, ale trudno mówić o trendach w tym obszarze, jeśli firma działa zaledwie dwa miesiące. W tym czasie kredyt dostało dwudziestu kilku przedsiębiorców — na około 60 złożonych wniosków. Kredyt Market w przyszłości nie wyklucza podwyżek kwot udzielanych kredytów oraz okresu finansowania.

— W najbliższym czasie musimy się skupić na budowie zaufania do marki — mówi Aleksander Widera.

Doświadczona kadra

Na finansowanie kredytów Kredytmarket ma na razie około 1 mln zł. To pieniądze inwestorów, którzy będą zarabiać na koszcie kredytu. Zarobek firmy to 1 proc. prowizji pobieranej od jego udzielenia. Inwestorzy wpłacili firmie łącznie 6 mln zł, z czego większość została przeznaczona na jej budowę. Powstawała od marca ubiegłego roku. Trzeba zaznaczyć, że inwestorami są między innymi założyciele Kredytmarketu.

Taka platforma to nie nowość na polskim rynku. Start-upów, które chcą deptać po piętach bankom, szczególnie jeśli chodzi o sektor MSP, pojawia się coraz więcej. Już rok temu pisaliśmy o Net Investingu, który też pożycza małym i średnim firmom pieniądze poprzez platformę internetową. Limitowana pula inwestorów decyduje się alokować kapitał w wyselekcjonowane firmy, instrumentem inwestycji są weksle. Chwilę później ruszył także BizOn Capital.

Jednak wszystkie te biznesy łączy nie tylko finansowanie MSP, w dużej mierze za pośrednictwem internetu, ale także to, że za ich sterami stoją... byli bankowcy.

Aleksander Widera, prezes Kredytmarketu, wcześniej przez 15 lat był związany z rynkiem produktów inwestycyjnych (ipopema), bankowością (mBank) i usługami doradztwa gospodarczego (pwc). Iwona Gajo, odpowiadająca za relacje z klientami w tej samej firmie, przez 15 lat pracowała w mBanku i Deutsche Banku. Na pokładzie Kredytmarketu ma także m.in. Piotra Woźniaka, przez 20 lat związanego z PKO BO i BIK.

Natomiast za Net Investingiem stoi, oprócz Piotra Mroczkowskiego, który niegdyś jako członek zarządu odpowiadał za finanse w Elektrimie, David Thomas, który przez kilkanaście lat szefował największym światowym instytucjom finansowym w Polsce — od Coopers & Lybrand poprzez Schrodera, ING po HSBC. BizOn Capital założył Michał Zielke, związany wcześniej z FM Bankiem, Raiffeisenem i BZ WBK, oraz Maciej Dąbrowski, który też kiedyś pracował w FM Banku.

Zatem w pewnej mierze konkurencyjne biznesy dla banków, bo podbierające im kawałek tortu, którego nie potrafią zagospodarować, tworzą ludzie, którzy przez wiele lat stali za sterami takich instytucji. Kto może lepiej wiedzieć, jak osiągnąć sukces na tym polu?

Inspiracja z Wysp

Do tego Kredytmarket był inspirowany podobnym fintechem, który działa na terenie Wielkiej Brytanii. Funding Circle to też firma łącząca inwestorów z małym biznesem.

— Po siedmiu latach działania wskoczyła do pierwszej trójki największych pożyczkodawców, włączając w to banki — mówi Aleksander Widera. Jego zdaniem, konkurencja na rynku fintechów nie przeszkadza, ale... pomaga.

— Ważne, żeby skupiać się na swojej bardzo wąskiej dziedzinie i robić to najlepiej, jak się da. W każdej innej można skorzystać z pomocy właśnie innych fintechów. My udzielamy kredytów dla jednoosobowych działalności gospodarczych, ale już choćby proces oceny kredytowej od strony technologicznej zleciliśmy firmie Kontomatik — tłumaczy Aleksander Widera.

Do wąskiej dziedziny przekonał się także BiZon Capital, który stał się funduszem pożyczkowym dla jednej branży — marketingu sieciowego.

OKIEM EKSPERTA
Fintechy zmieniają rynek bankowy

KRZYSZTOF WOJEWODZIC, EdTech director w Akademii Finansów i Biznesu Vistula

Serwisy oferujące kredyty za pieniądze inwestorów to nowa forma wsparcia dla mikroprzedsiębiorstw. Obecnie na globalnym rynku pieniężnym mamy nadpłynność, a stopy procentowe są bliskie zeru. To zachęca do inwestowania. Z drugiej strony trudno o pieniądze od banków bez udokumentowanej historii działania firmy. Warto zwrócić uwagę, że założycielami start-upów typu fintech są osoby wywodzące się z banków. Dostrzegają one nadmierne regulacje oraz zapotrzebowanie rynku. Co ważne, platformy te opierają się na pieniądzach inwestorów, którzy akceptują ich działanie. Godzą się na ryzyko w zamian za potencjalne wyższe zyski. Myślę, że tak jak Uber zmienił rynek taksówek (niższe ceny, zamawianie taksówek poprzez aplikacje), start-upy fintech zmieniają rynek bankowy. Banki mogą zaadaptować wiele rozwiązań fintechów, jeśli tylko okażą się opłacalne. Tym bardziej że na tym rynku jest wiele problemów do rozwiązania. Pozytywnym przykładem jest blik, który jest nowoczesnym rozwiązaniem płatniczym wdrażanym przez banki. Z drugiej strony dużą przeszkodą jest fakt, że rynek bankowy jest ściśle uregulowany. A regulacje to koszty, procedury i brak innowacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Fintechy chcą finansować MSP