Firmy foreksowe chcą pogrupować klientów

Rząd szykuje ograniczenie dźwigni. Brokerzy mówią „nie”, ale mają kompromisową propozycję.

Klient zaczynający grę na foreksie będzie mógł korzystać z dźwigni nie większej niż 1:50, czyli wniesiony przez niego depozyt będzie musiał odpowiadać co najmniej 2 proc. wartości instrumentu bazowego. Będzie co prawda mógł wnioskować o podniesienie dźwigni do 1:100 (1 proc. depozytu), ale dopiero wtedy, gdy udowodni, że w poprzedzających wniosek 24 miesiącach zrealizował 40 lub więcej transakcji na foreksie. To propozycja Izby Domów Maklerskich w sporze o dźwignię na foreksie.

Zobacz więcej

Fot. Reuters-Forum

— Sama dźwignia nie jest problemem. Problemem jest to, że biorą ją początkujący inwestorzy, korzystający ze zbyt wysokiej dźwigni w stosunku do kapitału, jakim dysponują. Zabranie obecnej dźwigni doświadczonym inwestorom to nie najlepszy pomysł — mówi Michał Masłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

Emigracja klientów

Polska była światowym pionierem w regulowaniu dźwigni foreksowej. W 2015 r. ustaliła jej poziom na 1:100. Nie wzbudziło to większych emocji, bo poważni brokerzy sporadycznie oferowali więcej. W projekcie nowelizacji ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym znalazł się jednak zapis o ograniczeniu dźwigni do 1:25 (4 proc. depozytu). Wśród brokerów foreksowych zawrzało. Obawiają się, że będą musieli zamknąć biznes, bo klienci przeniosą się do firm, które działając transgranicznie, nie będą się przejmować polskimi przepisami. To nie tylko zmniejszy przychody krajowych firm, ale również bezpieczeństwo graczy foreksowych.

— Klient będzie musiał dochodzić swoich praw w innej jurysdykcji prawnej, co choćby ze względu na bariery językowe może stanowić problem — przypomina Waldemar Markiewicz, prezes Izby Domów Maklerskich (IDM). Na ten sam aspekt zwraca uwagę Michał Masłowski, który obawia się, że jeśli dźwignia 1:25 stanie się prawem, część inwestorów ucieknie do firm np. z Cypru. Obecna propozycja polskich brokerów ma być kompromisem. Obniża dźwignię dla nowicjuszy.

— Forex to rynek o podwyższonym ryzyku i ważne jest, by wchodzący na ten rynek zdawał sobie z tego sprawę — podkreśla Waldemar Markiewicz. IDM proponuje też prawne uregulowanie poziomu tzw. stop- -out, czyli mechanizmu automatycznego zamykania pozycji, by ograniczyć ryzyko wystąpienia ujemnego salda na rachunku klienta. Dotychczas brokerzy ustalali ten poziom według swojego uznania. Propozycja IDM sprowadza się do tego, że część musiałaby go podwyższyć. IDM chce jednak liczyć ten poziom nie dla każdej pozycji klienta z osobna, ale dla wszystkich razem. „Postulat KNF dotyczący ustawienia mechanizmu stop-out dla każdej pozycji na rachunku z osobna, nie jest rozwiązaniem praktykowanym na rynkach europejskich. Jednocześnie, gdyby został wprowadzony, wymuszałby na inwestorach konieczność zawierania transakcji z maksymalną dopuszczalną dźwignią finansową, uniemożliwiając zarządzanie poziomem jej wykorzystania, co jest sprzeczne z interesem ochrony inwestora” — czytamy w piśmie IDM.

Oszustom niestraszna

Wśród brokerów przeważa jednak opinia, że bezpośrednie i pośrednie manipulowanie przy dźwigni to działania pozorne. Prawdziwy problem Polaków z foreksem leży gdzie indziej. Starały się to uświadomić Ministerstwu Finansów również duże zagraniczne firmy inwestycyjne. „W ostatnich latach CMC Markets odnotowała szybki i znaczący wzrost liczby podmiotów oferujących CFD i produkty binarne. Wiele z tych firm, działając na zasadzie transgranicznej, angażuje się w działania niezgodne z prawem, prowadząc działalność bez wymaganego zezwolenia (…). Zaobserwowane praktyki polegają w szczególności na agresywnych działaniach marketingowych, w tym publikowaniu wprowadzających w błąd reklam, które mocno koncentrują się na potencjalnych korzyściach z inwestycji i nierealistycznych obietnicach gwarantowanego sukcesu (…). W ocenie CMC Markets takie działania stanowią największe zagrożenie dla skutecznej ochrony inwestorów i szkodzą wizerunkowi nadzorowanych firm inwestycyjnych działających zgodnie z prawem” — czytamy w piśmie brytyjskiego CMC Markets do resortu finansów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Firmy foreksowe chcą pogrupować klientów