Fiskus bierze się za sport

opublikowano: 11-08-2015, 07:05

Resort finansów chce poprawić tężyznę fizyczną urzędników skarbowych. Wyśle ich na siłownie, fitness i pływalnie.

Ministerstwo Finansów (MF) chce poprawić ściągalność podatków, zwalczać unikanie opodatkowania i popełnianie przestępstw skarbowych, nie tylko wprowadzając nowe regulacje prawne. W celu zwiększenia sił witalnych swoich pracowników, ich wydajności i motywacji do działania zamierza również zadbać o ich kondycję fizyczną. Ministerstwo po raz pierwszy ogłosiło przetarg na udostępnienie skarbowcom (i ich rodzinom) obiektów sportowych. Od zwycięzcy oczekuje umożliwienia pracownikom fiskusa nieograniczonego dostępu (formuła Open, 7 dni w tygodniu) do co najmniej 1,5 tys. obiektów w całym kraju.

Resort zaznacza, że tylko w województwie mazowieckim chciałby wysyłać swoich urzędników przynajmniej do 300 klubów fitness. W samej tylko Warszawie pracownicy skarbówki muszą mieć dostęp do ponad 200 obiektów sportowych. Pracodawca chce im zapewnić dostęp do pełnego zakresu usług, m.in. siłowni, zajęć pilates, stretchingu, aerobiku i jogi, a po wysiłku — do sauny i jaccuzi. Duży nacisk ministerstwo kładzie na pływanie: w każdym mieście wojewódzkim urzędnicy mają mieć dostęp do co najmniej jednej krytej pływalni, a w Warszawie — przynajmniej do dziesięciu.

MF szacuje, że całkowita wartość zamówienia (bez VAT) powinna zamknąć się w kwocie 200 tys. EUR. Umowa ma być podpisana na 12 miesięcy. Oferty należy składać do 18 sierpnia (zamawiający nie oczekuje wpłacania wadium). Ilu urzędników fiskusa byłoby chętnych do ćwiczeń sportowych? Na razie nie wiadomo. W całym aparacie skarbowym zatrudnionych jest blisko 64 tys. pracowników — w urzędach i izbach skarbowych 41,3 tys., w izbach celnych 14,9 tys., w urzędach kontroli skarbowej 5,2 tys., w ministerstwie 2,1 tys. W ankiecie przeprowadzonej wśród pracowników ministerstwa wstępne zainteresowanie wyraziło 380 osób. Resort jest jednak przekonany, że chętnych będzie więcej. Czy skarbówka to atrakcyjny klient dla branży fitness?

— Opłacalność tego typu kontraktów zależy od frekwencji, czyli tego, ile osób i jak często faktycznie korzysta z obiektów sportowych. Dostawca usługi płaci właścicielowi obiektu sportowego za każde wejście klienta. Im więcej wejść, tym mniejszy zysk, więc na takim kontrakcie można zarobić bardzo dużo, dużo, mało, wcale, a nawet stracić — mówi Maciej Molewski, ekspert branżowy, były prezes OK System. Ekspert podkreśla, że tym więcej pracowników decyduje się na zajęcia sportowe, im więcej pracodawca dofinansowuje.

— Z kart uprawniających do wejścia do obiektów sportowych korzysta od 10 do 50 proc. zatrudnionych. Gdy pracodawca pokrywa cały koszt karty lub znaczną część, nawet co drugi pracownik jest zainteresowany ofertą sportową — mówi Maciej Molewski. Na razie nie wiadomo, jaka będzie skala dofinansowania kart dla pracowników skarbówki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu