Fiskus zapuka do drzwi

opublikowano: 04-07-2013, 00:00

Ministerstwo Finansów chce, by kontrolerzy mogli odwiedzać domy podatników. Kto nie wpuści skarbówki, może zapłacić karę

Resort kierowany przez Jacka Rostowskiego sprawdza, jak daleko może się posunąć w zwiększaniu uprawnień służb fiskalnych. Ministerstwu Finansów (MF) nie wystarcza pełny dostęp do kont bankowych Polaków i możliwość ich swobodnego blokowania. Chce zapewnić kontroli skarbowej prawo do sprawdzania posesji, domów, mieszkań i garaży.

— Proponuje się umożliwienie organom podatkowym, za zgodą podatnika, przeprowadzanie oględzin w ramach czynności sprawdzających dotyczących przedmiotu opodatkowania. Szybka reakcja przyczyni się do bieżącego wyjaśniania wątpliwych kwestii i ograniczenia zaniżania podstawy opodatkowania — twierdzi Maciej Grabowski, wiceminister finansów. Formalnie oględziny mają być dokonywane dopiero po uzyskaniu zgody podatnika. Jednak w projekcie zapisano, że za odmowę grozić będzie kara finansowa.

Sposób na opornych

Obecnie skarbówka może wejść do mieszkania podatnika tylko w jednym przypadku: gdy zechce sprawdzić prawidłowość rozliczenia ulg podatkowych związanych z wydatkami na cele mieszkaniowe. Może to jednak uczynić tylko za zgodą podatnika. W projekcie założeń zmian w ordynacji podatkowej ministerstwo zapisało znaczne zwiększenie kompetencji kontrolerów w ramach tzw. czynności sprawdzających (ramka). Jednym z pomysłów jest prawo do przeprowadzania oględzin praktycznie w każdej sprawie podatkowej. Mają one weryfikować zgodność stanu faktycznego z danymi wynikającymi z dokumentów podatnika.

Słowo fiskusa
Zadaliśmy Ministerstwu Finansów (MF) pytanie, czy nakładanie kar za odmowę przeprowadzenia oględzin nie uczyni iluzorycznym prawa podatnika do odmowy oględzin. Wiesława Dróżdż, rzeczniczka resortu finansów, odpowiedziała, że w przypadku odmowy wyrażenia zgody przez podatnika nie będzie na niego nakładana kara porządkowa. Nie będzie bowiem spełniona przesłanka ukarania, jaką jest „bezzasadność odmowy”. Jednak w projekcie nie ma ani słowa o tej przesłance. Rzeczniczka resortu zapewnia, że „nie przewiduje się możliwości przeprowadzenia oględzin w ramach czynności sprawdzających w lokalu mieszkalnym podatnika na zasadach innych niż określone obecnie w art. 276 ordynacji podatkowej. Artykuł ten wymaga zgody podatnika na oględziny w przypadku weryfikacji wykorzystania ulg mieszkaniowych. Natomiast projekt założeń rozszerza możliwość oględzin na wszystkie inne sprawy podatkowe i przewiduje kary pieniężne za brak zgody.

Oto przykład: gdy obywatel zadeklaruje niską wartość pojazdu z uwagi na rzekome uszkodzenia, płaci niższy podatek. Gdy organ skarbowy będzie podejrzewał machlojkę, zapyta obywatela, czy ten pozwoli mu wejść na posesję i do garażu, by obejrzeć samochód. Jeżeli dostanie odmowę, będzie mógł nałożyć na opornego podatnika tzw. karę porządkową (do 2,8 tys. zł).

— Obecnie dyscyplinowanie poprzez nałożenie kary porządkowej jest możliwewyłącznie w drodze postępowania karnego skarbowego. Brak możliwości nakładania kary porządkowej w toku czynności sprawdzających powoduje, że podatnicy nie odpowiadają na kierowane do nich wezwania. Nie można akceptować sytuacji, w której wezwania organu podatkowego mogą być ignorowane bez żadnych konsekwencji prawnych — argumentuje wiceminister Maciej Grabowski.

Wielki apetyt skarbówki

W ramach czynności sprawdzających MF domaga się, aby kontrolerzy mogli: żądać od kontrahentów podatnika prowadzących działalność gospodarczą dokumentów mających związek z czynnościami sprawdzającymi wobec podatnika żądać od kontrahentów podatnika prowadzących działalność gospodarczą oględzin w celu zweryfikowania zgodności stanu faktycznego z dokumentami przedstawionymi przez podatnika (szczególnie w sprawach dotyczących tzw. pustych faktur) nakładać kary porządkowe na podatnika i jego kontrahentów za: niezgłaszanie się na wezwania organów podatkowych, nieprzedstawianie dokumentów, nieokazanie przedmiotu oględzin (odmowa zgody na przeszukanie)
Źródło: projekt założeń nowelizacji ordynacji podatkowej

Założenia zmian w Ordynacji podatkowej>>

Głęboka ingerencja

Plan resortu finansów spotkał się z ostrą krytyką ekspertów oraz rządowych prawników. — Art. 50 konstytucji gwarantuje nienaruszalność mieszkania, którą należy utożsamiać z mirem domowym. Oznacza on zakaz zakłócania swobodnego korzystania z własnego mieszkania. Nienaruszalność mieszkania można określić jako zakaz wkraczania do niego i przebywania w nim bez zgody właściciela — uważa Jacek Krawczyk, wiceprezes Rządowego Centrum Legislacji (RCL). Jego zdaniem, MF żąda zbyt wiele.

— Organ podatkowy będzie mógł w każdym przypadku zdecydować o dokonaniu oględzin. Zastrzeżenia w projekcie nie wydają się być wystarczającą gwarancją chroniącą podatnika przed nadużyciami ze strony organów podatkowych. Zwłaszcza że zgoda podatnika wobec wprowadzenia kar porządkowych za nieokazanie przedmiotu oględzin przestanie mieć znaczenie — podkreśla wiceprezes RCL. Tomasz Ludwiński, były szef NSZZ „Solidarność” Pracowników Skarbowości, nie widzi konieczności dozbrajania fiskusa.

— Oględziny mieszkań w celu weryfikacji ulg na cele mieszkaniowe mają uzasadnienie. Jednak nowe propozycje za bardzo ingerują w życie domowe. Uzyskiwanie zgody jest słusznym rozwiązaniem, lecz umożliwianie karania za jej brak jest przesadą i absurdem — mówi Tomasz Ludwiński.

Tak samo uważa były szef kontroli skarbowej.

— Pozwolenie organom skarbowym na tak dużą ingerencję w życie prywatne jest nieuzasadnione. Służby miałyby pokusę, aby to uprawnienia nadmiernie wykorzystywać — mówi Stanisław Stec, były wiceminister finansów. Prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów, jest przekonany, że celem MF jest pełna inwigilacja podatników.

— W zakresie prywatności prawo podatkowe musi być bardzo powściągliwe. Jeżeli wobec obywatela nie toczy się żadne śledztwo i nie zostały mu postawione zarzuty popełnienia przestępstwa, ingerencja fiskusa w jego prywatność powinna być uwarunkowana zgodą. Pomysł MF oznacza, że zgoda przestanie być zgodą, a jej brak stanie się czynem karalnym. W ten sposób resort finansów chce przymusić podatników do ujawniania informacji. Jednak moim zdaniem, nie chodzi tu o cel fiskalny, lecz o całkowitą inwigilację obywateli — mówi prof. Modzelewski.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane