Fiskus znów atakuje

Mariusz Zielke
opublikowano: 2004-05-18 00:00

Protesty branży i porażki z Optimusem i JTT nie pomogły. Fiskus szykuje się do znokautowania firm IT zaległym podatkiem od licencji.

Słynne przegrane sprawy Optimusa i JTT nie wzruszyły aparatu skarbowego. W trosce o ograniczenie przedsiębiorczości, wzrost bezrobocia i premie dla inspektorów (przede wszystkim) fiskus szykuje się do zadania kolejnego — kuriozalnego — ciosu branży IT. Chce obciążyć firmy informatyczne zaległym (jego zdaniem) podatkiem od obrotu licencjami na oprogramowanie z lat 1999-2001. Kontrole już trwają. Zagrożone są niemal wszystkie firmy z Prokomem, Computerlandem, Softbankiem czy Ster-Projektem na czele, a straty branży mogą być ogromne, bo liczone w dziesiątkach milionów złotych.

— To się źle skończy dla fiskusa i to w sposób bardziej restrykcyjny niż w sprawie Kluski (Optimusa). I znów wpłynie to niekorzystnie na opinię o państwie — przestrzega Ireneusz Dąbrowski, wiceprezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji (PIIT).

Aparat ucisku

Sprawa dotyczy głównie licencji programów Microsoftu, ale także Oracle, SAP czy Symanteca — które rozprowadzają polskie firmy. Do 2002 r. obrót licencjami — zgodnie z interpretacjami resortu finansów — był zwolniony z podatku VAT. W listopadzie 2003 r. Naczelny Sąd Administracyjny wydał jednak w jednej ze spraw wyrok, który umożliwia fiskusowi traktowanie obrotu licencjami przez pośredników jak sprzedaży oprogramowania lub usługi pośrednictwa (patrz ramka). No i się zaczęło — aparat skarbowy ruszył do ataku i kontroli firm za poprzednie lata. Jest o co walczyć — rynek licencji samego Microsoftu to zdaniem specjalistów 300-400 mln zł rocznie. Przy dużej skuteczności aparat skarbowy może więc ściągnąć od firm ponad 100 mln zł.

— Sprawa przed NSA była niejednoznaczna, a fiskus teraz dokonuje oczywistej nadinterpretacji i na ślepo, kierując się błędnymi przesłankami, wymierza kary — twierdzi Ireneusz Dąbrowski.

Według nieoficjalnych informacji, kontrole skarbowe trwają w tej chwili w przynajmniej pięciu dużych spółkach IT, w tym w giełdowych. W niektórych przypadkach urzędnicy już zakwestionowali transakcje związane z obrotem licencjami. W co najmniej dwóch przypadkach są już wstępnie decyzje (przysługuje od nich odwołanie), a firmom grożą kary przekraczające 10 mln zł w każdym przypadku. Poprosiliśmy większe giełdowe spółki IT o komentarz, ale żadna nie zgodziła się na publikację oficjalnego stanowiska. Nikt nie chciał się też przyznać, że to on ma problem z fiskusem.

— Tak naprawdę zagrożone są wszystkie firmy IT. Pytanie, czy kontrola skarbowa będzie dotyczyła tego problemu — mówi przedstawiciel dużej spółki IT.

Głową w mur

PIIT próbuje walczyć. W końcu 2003 r. „PB” poinformował o dramatycznym apelu tej organizacji do rządu. Ireneusz Dąbrowski mówił wówczas, że „branża IT jest obecnie obiektem zmasowanego ataku ze strony służb fiskalnych”.

— Efekty są żadne. Mamy wręcz powody przypuszczać, że następuje skomasowana akcja przeciwko firmom — mówi Ireneusz Dąbrowski.

Jest jednak przekonany, że fiskus nie ma prawa wygrać w tej walce. Zadziera teraz z dużymi firmami, które potrafią się bronić, a co ważniejsze stać ich na dobrych prawników. Jakie jest ich zdanie?

— W państwie prawa takie działania są trudne do zaakceptowania. Nie może być tak, że po kilku latach faktycznej aprobaty określonego postępowania, wydania interpretacji i niekwestionowania podczas kontroli czynności podatników, nagle zmienia się interpretację przepisów. Zwłaszcza, że służący tej interpretacji wyrok NSA nie jest wcale jednoznaczny i opiera się na budzących wątpliwości ustaleniach organów skarbowych podczas kontroli — uważa Marcin Maruta, prawnik z kancelarii Kuczek & Maruta.

Możesz zainteresować się również: