Francuska spółka Fimalac, właściciel agencji ratingowej Fitch, wypłaciła dyrektorowi operacyjnemu 8,7 mln EUR (38,1 mln zł) nagrody, o czym zarząd dowiedział się po fakcie. Tak się składa, że dyrektor jest partnerką życiową prezesa Fimalac. Nieprzejrzyste procedury mogą rzucić cień na Fitch.
Fitch, agencja ratingowa, obecna również w Polsce, może mieć kłopoty z wizerunkiem i przestać być konkurencją dla amerykańskich gigantów Standard & Poor’s oraz Moody’s. Wszystko za sprawą francuskiej spółki Fimalac, która jest właścicielem Fitch.
Veronique Morali, dyrektor operacyjny Fimalac, otrzymała w 2002 r. 8,7 mln EUR nagrody. Bonus, o którym zdecydowano cztery lata wcześniej, nie został zatwierdzony ani przez zarząd spółki, ani komórkę odpowiedzialną za wynagrodzenia. Zarząd dowiedział się o nim w czerwcu 2003 r. z raportu za 2002 r., donosi „Financial Times”. Veronique Morali jest partnerką Marca Ladreit de Lacharriere, założyciela Fimalac i prezesa Fitch. Oboje twierdzą, że nie popełnili błędu.
— Wypłata nagrody została uzgodniona z amerykańską spółką zależną, Fimalac Inc. Dlatego nie było obowiązku ujawniana umowy we Francji do momentu wypłaty pieniędzy — twierdzi prezes Fitch.
Jego przyjaciółka twierdzi, że umowa została zawarta w czasach, gdy przepisy dotyczące zarządzania firmą nie były jeszcze tak surowe, jak dziś, po wybuchu kilku wielkich skandali związanych z nagrodami wypłacanymi dyrektorom. Jednak jeden z dyrektorów Fimalac, cytowany przez „Financial Times”, obawia się, że teraz Fitch Ratings zostanie oskarżona o hipokryzję.
— Agencja ratingowa powinna być poza wszelkimi podejrzeniami — twierdzi dyrektor.
Fitch ma 21 biur w 12 krajach. W 2001 r. agencja otworzyła w Warszawie przedstawicielstwo pod nazwą Fitch Polska, wcześniej znane jako Środkowoeuropejskie Centrum Ratingu i Analiz (CERA).