Logistycy zawsze mieli pełne ręce roboty, ale pandemia – i związany z nią duży wzrost popytu na zakupy w internecie – jeszcze dodała im pracy. Ma to swoje zalety: można myśleć o znacznym zwiększeniu skali biznesu i planować duże inwestycje, które obsłużą zwiększony popyt. Tak robi aktywna na polskim rynku francuska grupa FM Logistic, która właśnie ogłosiła strategię do 2030 r.
- Na poziomie globalnym zamierzamy zwiększyć przychody do 2030 r. o ponad 100 proc., do 3 mld EUR, poprawiając też marżę EBIT do 4 proc. W Polsce celem również jest co najmniej podwojenie przychodów i poprawa marży, która obecnie wynosi ok. 3 proc. Ma w tym pomóc rozwój infrastruktury na potrzeby e-commerce, a także mocniejsze wejście w logistykę miejską. Jednocześnie będziemy realizować dużo projektów z zakresu zielonej gospodarki – mówi Daniel Franke, dyrektor zarządzający FM Logistic w Europie Centralnej.
Zielone potrzeby
W zielonych inwestycjach chodzi m.in. o fotowoltaiczne zasilanie magazynów, wprowadzenie wózków widłowych zasilanych ogniwami wodorowymi, a docelowo także zmianę floty na zeroemisyjną.
- Do 2030 r. mamy być neutralni klimatycznie. Nie chodzi tu o greenswashing, tylko o realne działania, redukujące ślad węglowy, bo tego oczekują nasi klienci, którzy też mają cele emisyjne do realizacji, potrzebują zielonego łańcucha logistycznego i biorą te kryteria pod uwagę przy wyborze usługodawców - mówi Daniel Franke.

FM Logistic w Polsce i pozostałych krajach regionu (w Czechach, na Słowacji i Węgrzech) ma 17 platform logistycznych, 30 magazynów przeładunkowych i zatrudnia ponad 5 tys. osób.
- Mamy w regionie ponad 1 mln miejsc paletowych i będziemy szybko zwiększać skalę. Tylko w Polsce w najbliższych miesiącach chcemy zrekrutować 650-850 osób. Na początku przyszłego roku kończymy budowę pierwszego etapu nowego magazynu w Wiskitkach przy autostradzie A2, w którym docelowo będzie ponad 200 tys. miejsc paletowych. Wartość wyłącznie tej inwestycji, w jej ostatecznym wymiarze wyniesie 54 mln EUR, a inwestujemy też w inne obiekty i rozbudowę istniejących magazynów. Na dachach części obiektów już budujemy farmy fotowoltaiczne, w kolejnym etapie taka farma powstanie też w Wiskitkach, a energia posłuży nam do wytwarzania zielonego wodoru, który będzie zasilał wózki widłowe. Ten ostatni etap wymaga jeszcze finalnej walidacji koncepcji technicznej i modelu finansowego - mówi Daniel Franke.
Zalety skali
W ubiegłym roku w Polsce firma miała 1,1 mld zł przychodów i prawie 23 mln zł zysku netto.
- Ostatni rok był w dużej mierze wyjątkowy - biznes się zmieniał, spadał popyt ze strony klientów, na których negatywnie wpłynęła pandemia, a jednocześnie o kilkadziesiąt procent wzrosły przychody generowane przez klientów firmy działających w sektorze e-handlu. Ten drugi trend się utrzymuje - tylko w ostatnim roku popyt ze strony e-handlu wzrósł o ponad 20 proc. (mierzony liczbą realizowanych zleceń), a już podpisane i sfinalizowane kontrakty sprawiają, że w najbliższych miesiącach w tym segmencie spodziewamy się wzrostu o ponad 80 proc. tej liczby - mówi Daniel Franke.
Firma ma w Polsce własne i wynajmowane magazyny, w większości multiklienckie , jest też operatorem projektów dedykowanych realizując operacje w obiekcie klienta np. dla IKEA.
- Mamy m.in. największy w tej części Europy magazyn farmaceutyczny w Błoniu, który obsługuje ok. 40 firm z branży, w tym takich gigantów jak Polpharma. Duża skala daje nam odporność na wahania rynkowe - mówi szef FM Logistic w regionie CEE.
Automatyzacyjne dylematy
Przy dużej skali dużym problemem jest pozyskanie pracowników.
- Jeszcze kilka lat temu nie było żadnego problemu z rekrutacją pracowników - można było zwiększać zatrudnienie w dowolnym wymiarze, w zależności od sezonowych potrzeb. Te czasy już jednak nie wrócą. Wielkim wyzwaniem są też niedobory kierowców na rynku europejskim – mówi Daniel Franke.
Częściowym rozwiązaniem, przynajmniej w zakresie magazynowania i usług powiązanych, jest automatyzacja.
- W praktyce nie jest to jednak takie łatwe. Automatyzacja pozwala oczywiście na zmniejszenie zapotrzebowania na pracowników, ale zautomatyzowany magazyn jest mniej elastyczny - trudniejsze jest też szybkie dostosowanie się do wahań w liczbie pozycji magazynowych w ciągu roku, co jest szczególnie widoczne w sektorze e-handlu. Dlatego często stosowanym rozwiązaniem jest model hybrydowy - można częściowo zautomatyzować np. pakowanie lub część tzw. pickingu, ale praca manualna jest niezbędna, by móc elastycznie reagować na sezonowe, często ogromne wahania popytu - mówi Daniel Franke.