Frankowicze idą po pełną pulę

opublikowano: 21-11-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Kolejni sędziowie zmieniają zdanie w sprawie frankowiczów. Wkrótce może się okazać, że statystyka korzystnych dla nich wyroków będzie wynosić jeszcze więcej niż 98 proc.

Poza kilkoma wyjątkami, generalnie frankowicze wygrywają w sądach z bankami - chyba że mają pecha co do losowania sędziego. W takim przypadku można jednak z równie wysokim prawdopodobieństwem liczyć na korzystny wyrok w kolejnej instancji.

– Statystyki w ostatnim czasie utrzymują się na stabilnym, wysokim poziomie w okolicach 98 proc. zwycięstw frankowiczów. Pozostaje kilku sędziów, którzy nie zmieniają poglądów. Problematyczna jest Łódź, choć generalnie jest tam bardzo dobre orzecznictwo. Problemy są także w Gliwicach – mówi Wojciech Bochenek, radca prawny współpracujący z Votum.

Zdarza się jednak, że sędziowie zmieniają zdanie. Np. 9 listopada sędzia Sądu Okręgowego w Łodzi Paweł Barański ustalił nieważność umowy mBanku i zasądził żądane kwoty wraz z odsetkami, a także obciążył bank kosztami prawnymi. To o tyle interesujące, że to pierwszy taki wyrok wydany przez tego sędziego. Jeszcze w październiku zeszłego roku uznawał, że „wykorzystanie mechanizmu indeksacji nie narusza natury umowy kredytu, przepisów prawa bankowego, ani żadnych innych powszechnie obowiązujących przepisów prawa krajowego i międzynarodowego. W ramach zasady swobody umów zastosowanie takiego mechanizmu było dozwolone”. W tym roku sąd apelacyjny sześciokrotnie zmieniał wydane przez Pawła Barańskiego wyroki, za każdym razem stwierdzając, że umowa frankowicza z bankiem jest nieważna.

9 listopada sędzia Sądu Okręgowego w Łodzi Paweł Barański ustalił nieważność umowy mBanku i zasądził żądane kwoty wraz z odsetkami, a także obciążył bank kosztami prawnymi. To pierwszy taki wyrok wydany przez tego sędziego

Paweł Barański zasłynął tym, że oddalił pozew grupowy ponad 1,7 tys. frankowiczów przeciwko mBankowi. Stwierdził wtedy, że postanowienie dotyczące przeliczania wypłaconej kwoty kredytu ze złotych na franki nie jest abuzywne, natomiast to służące do przeliczania rat już tak. Jednak w jego ocenie frankowicze mogą dalej spłacać kredyt we frankach. Gdy sąd apelacyjny zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania, stwierdzając, że działanie banku jest wbrew dobrym obyczajom i godzi w równowagę stron, sędzia w lutym tego roku stwierdził, że ten wyrok jest niezrozumiały i nie czuje się nim związany, po czym ponownie oddalił sprawę.

Pęknięcia we Wrocławiu

Antykonsumencką sławą długo cieszyła się apelacja wrocławska. Np. sędzia Wojciech Wójcik nawet po tym, jak Sąd Najwyższy 13 maja tego roku uchylił jego orzeczenie plombujące umowę kursem średnim NBP, co najmniej czterokrotnie odrzucił pozwy kredytobiorców, a dwukrotnie cofnął prokonsumenckie wyroki do ponownego rozpoznania. Tymczasem 12 października unieważnił umowę PKO BP, a 13 października dwukrotnie unieważnił umowy Banku Millennium.

Sędzia Andrzej Pałata jeszcze w marcu i kwietniu cofał do ponownego rozpoznania orzeczenia, w których sędziowie unieważniali umowy, wskazując, że nie ma takiej potrzeby, skoro jest kurs średni NBP. A juź w lipcu zmienił zdanie i uznał, że umowę w jednym przypadku można odfrankowić, czyli pozostawić w mocy po usunięciu klauzuli kursowej, co skutkuje przewalutowaniem po kursie z dnia zaciągnięcia, a w innym - unieważnić.

Jeszcze w styczniu Paweł Pszczołowski odesłał unieważnioną umowę do ponownego rozpoznania, a już w maju zgodził się na unieważnienie umowy.

– Niedawno po wydaniu korzystnego wyroku podszedł do mnie sędzia, gratulując świetnej mowy końcowej i trafnej argumentacji. Zaznaczył jednak, że na probankowe orzeczenia nie ma już miejsca – mówi nieoficjalnie adwokat reprezentujący jeden z banków.

W Warszawie bez zmian

Poglądów nie zmienia za to Tadeusz Bulanda. Sędzia warszawskiego Sądu Okręgowego, choć jego wyroki w tym roku 12 razy były podważane przez sąd apelacyjny, wydał sześć kolejnych w tym samym duchu, oddalając pozwy kredytobiorców twierdzeniem, że można się rozliczać po kursie średnim NBP. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku innych sędziów z tego wydziału – Ewy Ligoń-Krawczyk czy Andrzeja Kuryłka. Ten ostatni w tym roku sześciokrotnie oddalał pozwy frankowiczów, wskazując brak abuzywności w umowie i nie dostrzegając jej wad prawnych, a trzykrotnie jego wyroki zostały zakwestionowane. Sędzia Ewa Ligoń-Krawczyk odrzucała pozwy kredytobiorców w tym roku sześć razy, ale ma już za sobą sporo takich rozstrzygnięć, gdyż 17 razy jej orzeczenia zostały podważone w II instancji. Co ciekawe, stojący na czele tego wydziału Rafał Wagner unikał orzekania w sprawach frankowych, ale 2 listopada uznał nieważność umowy dawnego BZ WBK i zasądził zwrot należnych kwot.

– Ten kredyt był inwestycyjny i dewizowy tylko z nazwy. W kilku przypadkach sądy stwierdzały już, że w rzeczywistości to jest umowa o kredyt denominowany w walucie obcej, która z racji wad prawnych, którymi jest obciążony, jest nieważna – mówi adwokat Marcin Szymański z kancelarii Drzewiecki i Tomaszek.

Wyżej wymieni sędziowie z Sądu Okręgowego w Warszawie będą jednak coraz rzadziej wydawać wyroki w sprawach frankowych, a to dlatego, że w stolicy wszystkie nowe sprawy trafiają do wydziału frankowego, gdzie orzekają inni sędziowie.

Ewolucję orzeczniczą widać też w przypadku sędziego Sądu Apelacyjnego w Warszawie Romana Dziczka. W tym roku wydał już 15 wyroków, stając po stronie frankowiczów i unieważniając umowy. Jednocześnie Sąd Najwyższy w maju uchylił jego wyrok z końca 2019 r., w którym oddalono powództwo kredytobiorcy, stwierdzając, że konsument nie sformułował powództwa o unieważnienie, a i tak konsument byłby winny więcej bankowi niż ten konsumentowi (tzw. teoria salda).

– Przepisy o klauzulach niedozwolonych weszły do polskiego porządku prawnego w 2000 r., ale do 2010-2012 nie były zbyt wykorzystywane. W czasie, gdy sprawy frankowe się zaczynały, znajomość orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczącego ochrony konsumentów, też niekoniecznie była powszechna. Teraz, gdy sądy i pełnomocnicy nauczyli się korzystać z dorobku orzeczniczego TSUE linia orzecznicza sądów polskich, a zwłaszcza Sądu Najwyższego, zmieniła się na bardziej korzystną dla konsumentów. W rezultacie zdarza się, że sędziowie, którzy kiedyś oddalali powództwa konsumentów, obecnie stosując się do orzecznictwa TSUE, wydają wyroki dla konsumentów korzystne – mówi Marcin Szymański.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane