Gazele chowają ekologi

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 24-05-2013, 00:00

Trzy czwarte małych i średnich firm działa ekologicznie. To dużo. Ale tylko co szósta chwali się tym na zewnątrz

Jeśli wierzyć deklaracjom przedsiębiorców, zdecydowana większość małych i średnich firm w Polsce stara się działać proekologicznie. Jak wynika z badania „PB”, aż 77 proc. Gazel Biznesu twierdzi, że w ostatnich trzech latach wprowadziło w swojej działalności przynajmniej jedno rozwiązanie na rzecz ochrony środowiska. Tylko jedna przepytana drobna firma na cztery otwarcie (23 proc.) przyznaje, że nie podejmuje żadnych wartych uwagi prób działania proekologicznego.

None
None

Gra w zielone

— Prawdopodobnie w większości przypadków są to bardzo drobne działania, np. wymiana oświetlenia na bardziej energooszczędne czy oddawanie papieru na makulaturę. Duże proekologiczne inwestycje, np. wprowadzenie nowych technologii produkcji, to rzadkość. Ale dobre i to. To ważne, że drobne firmy chcą być „eko” i starają się podejmować jakiekolwiek, nawet drobne działania — mówi Maria Huma ze Związku Stowarzyszeń Polska Zielona Sieć.

Przepytane przez nas Gazele najczęściej podejmują działania związane z gospodarką odpadami — segregacją odpadów, utylizacją itp. Aż 39 proc. Gazel twierdzi, że w ostatnich trzech latach osiągnęło w tej dziedzinie jakiś postęp. Dość często firmy starają się też oszczędzać energię (36 proc.), zmniejszać zużycie papieru (34 proc.). Rzadziej inwestują w zielone technologie produkcyjne (23 proc.) czy w bardziej wydajną gospodarkę wodną (21 proc.).

— Świadomość ekologiczna wśród przedsiębiorców jest dość wysoka i ostatnio rośnie. Nie wynika to tylko z edukacji, ale też po prostu z sytuacji gospodarczej. Ekologia zwykle idzie bowiem w parze z ekonomią — recykling odpadów czy oszczędzanie energii na dłuższą metę po prostu przynosi firmom oszczędności — przekonuje Maria Huma.

Zakupowa kakofonia

Gazele nie mają jednak złudzeń — na ekologii można zaoszczędzić, ale dodatkowych przychodów z niej nie będzie. Tylko 4 proc. przebadanych przez nas przedsiębiorców uważa, że dla klienta duże znaczenie ma to, że produkt został stworzony w sposób ekologiczny lub czy producent działa ekologicznie. Pozostałe 96 proc. firm jest zdania, że klient na zakupach ekologią się nie przejmuje albo przejmuje się nią w niewielkim stopniu. Dlatego Gazele dość rzadko wykorzystują ekologię w swoich działaniach marketingowych. Tylko 17 proc. małych i średnich firm deklaruje, że eksponuje na opakowania czy reklamach fakt, że wyrabia swoje produkty w trosce o ochronę przyrody. Pozostali najwyżej delikatnie o tym wspominają.

Według ekologów, producenci mają sporo racji — dla konsumentów rzeczywiście ochrona środowiska nie jest priorytetem. Zwykle przegrywa z ceną i jakością.

— Faktem jest, że Polakom wyrabia się świadomość ekologiczna, jednak na zakupach nadal kierują się głównie portfelem. Nawet jeśli określają siebie gorącymi zwolennikami ochrony środowiska i postaw proekologicznych, na zakupach i tak zwykle wygrywa ekonomia, wybierają produkty najtańsze lub tanie, a dość dobrej jakości — mówi Jacek Bożek, prezes Klubu Gaja.

Ponadto, polscy konsumenci nawet jeśli chcą kupować „ekologicznie”, często nie są w stanie tego robić, bo na zakupach dopada ich informacyjny chaos. Niektóre firmy, które działają ekologicznie, nie komunikują tego konsumentowi. Inne — przeciwnie, deklarują się jako skrajnie ekologiczni producenci, a w rzeczywistości takimi nie są.

— Trzeba mieć naprawdę dużą wiedzę, żeby na zakupach połapać się w tym całym gąszczu oznaczeń, certyfikatów i nazw chronionych prawem. Zwykły konsument czasem jest przekonany, że kupuje produkt ekologiczny, a w rzeczywistości dał się nabrać manipulacji producenta. Bo np. jajko nie jest „bio”, tylko „bjo”. Klienci czują się przez to bezradni — mówi Maria Huma.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane