Gdynia i Gdańsk wzorem dla reszty kraju

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 2010-11-23 00:00

Wydawanie decyzji budowlanych w większej części kraju bardzo się opóźnia. Płacą za to deweloperzy i ich klienci.

Wydawanie decyzji budowlanych w większej części kraju bardzo się opóźnia. Płacą za to deweloperzy i ich klienci.

W Polsce prawie 95 proc. decyzji o warunkach zabudowy wydaje się z przekroczeniem terminów administracyjnych. Pozytywnym wyjątkiem są Gdynia i Gdańsk. Za to najgorzej jest w Krakowie, Poz- naniu i Łodzi. To wnioski z ankiety przeprowadzonej przez Polski Związek Firm Deweloperskich (PZFD) wśród największych deweloperów w 10 polskich miastach. Dotyczyła ona inwestycji przygotowywanych w latach 2008-10. A konkretnie przyznawania decyzji o warunkach zabudowy, w sytuacji gdy nie ma planu zagospodarowania lub pozwolenia na budowę, gdy jest aktualny plan.

Strach przed posądzeniem

Prawo przewiduje, że każda z tych decyzji powinna być wydana przez urzędników w ciągu dwóch miesięcy. Niestety, dzieje się tak bardzo rzadko. Aż 52 proc. decyzji o warunkach zabudowy inwestorzy otrzymali po upływie roku. Nie lepiej sytuacja wygląda w przypadku pozwoleń na budowę. Około 47 proc. z nich wydaje się po przewidzianym terminie, a 26 proc. po upływie sześciu miesięcy.

Stąd wniosek, że najwięcej czasu inwestorom zabiera ubieganie się o warunki zabudowy. Tam, gdzie są aktualne plany procedura jest krótsza. Skąd się biorą tak duże opóźnienia w wydawaniu zezwoleń budowlanych? Jacek Bielecki ekspert PZFD tłumaczy je strachem.

— To paradoks. Urzędnicy często boją się wydać decyzję od ręki, bo obawiają się posądzenia o niekompetencję lub korupcję — ocenia Jacek Bielecki.

Plan eliminuje patologię

W ankiecie PZFD najlepiej wypada Gdynia. W tym mieście wszystkie zbadane decyzje wydano w terminie.

Najgorzej jest w Krakowie. Deweloperzy czekają tam na decyzję o warunkach zabudowy rok, a nawet dłużej. W Warszawie na co czwartą taką decyzję zainteresowani czekają blisko rok. Przeszkodą w ich wydawaniu jest rów- nież brak planów zagospodarowania przestrzennego. Pod tym względem znowu najlepiej wypadają Gdynia i Gdańsk. Blisko 100 proc. obszarów tych miast pokrywają aktualne plany zagospodarowania.

— Proces budowy uległby znacznemu skróceniu, gdyby większość miast miała aktualne plany zagospodarowania — ocenia Zbigniew Malisz, dyrektor generalny PZFD.

Czas wydawania decyzji wpływa bezpośrednio na kosz- ty budowy. Są tym wyższe, im jest dłuższy.

PZFD wyliczył, że dwunastomiesięczna zwłoka w czekaniu na pozwolenie na budowę to wzrost kosztów metra kwadratowego mieszkania aż o 420 zł, co stanowi około 5 proc. ceny.

— W całej Polsce obowiązują te same przepisy. Mimo to w każdym z miast urzędnicy różnią się w podejściu do inwestorów. W ramach tych samych przepisów można działać szybko i sprawie lub na odwrót bardzo opieszale — podsumowuje Zbigniew Malisz.