Gdzie po derywaty

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2008-12-16 00:00

Ofertą wabią banki i niezależne firmy doradcze

Przedsiębiorcy, którzy chcą zminimalizować ryzyko walutowe, mogą też działać na własną rękę. To jednak wymaga wiedzy.

Transakcje zabezpieczające związane są prawie wyłącznie z rynkiem międzybankowym. Dlatego transakcje "przechodzą" głównie przez lokalne banki. Doradcy bankowi mają rozpoznać potrzeby klientów i skonstruować odpowiednie dla nich strategie zabezpieczające. Tyle teoria. W praktyce bywa różnie. W Polsce wśród najaktywniejszych instytucji zabezpieczających przepływy walutowe są: BRE Bank, Bank Handlowy, Raiffeisen Bank, ING Bank, Fortis, Bank Pekao, Kredyt Bank oraz Bank Millennium.

Rośnie konkurencja

Kłopoty setek firm spowodowane łatwowiernością w stosunku do niektórych bankowych "doradców" mogą wykorzystać doradcy niezwiązani z bankowymi grupami kapitałowymi. Podmiotów oferujących usługi doradcze w zakresie ryzyka walutowego jest sporo. Przeważnie zatrudniają zespoły analityków, którzy monitorują rynek finansowy. Poza raportami okresowymi, w których starają się przewidzieć nadchodzące trendy, wydają także indywidualne rekomendacje. To, wraz z wyczuciem indywidualnego opiekuna, ma pomóc eksporterom oraz importerom w optymalizacji zawieranych transakcji. Nie chodzi więc jedynie o wybranie najlepszego momentu działań czy opracowania efektywnej strategii rynkowej. Niezależni doradcy negocjują również z bankami warunki tran-sakcji, minimalizując ich koszty, oraz wyjaśniają klientom zawiłe struktury, jakie czasem proponują banki.

Firm przybywa

Do firm o najdłuższym doświadczeniu należy DM TMS Brokers, który ma również własną platformę transakcyjną. Aby uniknąć konfliktu interesów, firma przeprowadza transakcje za pośrednictwem zagranicznych banków. W zabezpieczeniach doradza również notowany na rynku New Connect ECM, a byli dilerzy z Banku Handlowego utworzyli Advanced Financial Solutions. Do ich konkurentów można zaliczyć m.in. Efix, FMC Management czy Alpha Financial Services.

Koszt doradztwa zależy od jego zakresu. Pełna usługa, łącznie z przeprowadzaniem za klienta transakcji, to wydatek kilku tysięcy złotych. W wielu przypadkach to jednak znacznie mniej niż wykup dostępu do jednego z płatnych serwisów informacyjnych (Reuters, Bloomberg), gdzie można na bieżąco śledzić rynek międzybankowy. Sku- teczne doradztwo zaczyna się w większości przypadków przy miesięcznych przepływach walutowych wartości co najmniej 300-400 tys. zł. Każdy doradca ma własną filozofię działania. Ci drożsi z reguły oferują zdecydowanie wyższą jakość usług, a opiekunowie klientów mają więcej czasu dla każdego z nich. Niemniej różnice w cenach sięgają kilkudziesięciu procent.

W przyszłym roku mają zacząć obowiązywać w Polsce przepisy MiFID (dyrektywa o rynkach instrumentów finansowych). Derywaty walutowe staną się w świetle prawa instrumentami finansowymi, a doradztwo w ich zakresie będzie wymagało licencji domu maklerskiego.

Duży może sam

Kiedy spółka obraca miliardami i narażona jest na duże ryzyko walutowe czy towarowe, powinna rozważyć utworzenie własnego dealing roomu. To zespół specjalistów, którzy mają bezpośredni dostęp do światowych giełd i rynków pozagiełdowych. Przy dużej skali transakcji tańsze niż korzystanie z usług banków i zewnętrznych doradców może okazać się zatrudnienie zespołu dilerów i udostępnienie im niezbędnej infrastruktury (terminale informacyjne, transakcyjne). Do tego można mieć większą pewność, że własny dealing room będzie maksymalizował bezpieczeństwo spółki, a nie prowizje pośredników.

Taki model z polskich spó- łek wybrał KGHM. Lubińska spółka ma od lat dwa dealing roomy — miedziowy i walutowy. Ich skuteczność jest zróżnicowana w czasie, ale specjaliści z miedziowego kombinatu nie mają na razie na swoim koncie większych wpadek. Ostatnio mogą za to pochwalić się przewidzeniem ogromnego spadku notowań czerwonego metalu na światowych giełdach. Przezornie zabezpieczyli po dwa razy wyższym kursie niż obecny większość produkcji z najbliższych miesięcy. To powinno uchronić KGHM przed wykazaniem straty netto w tym i przyszłym kwartale.