Europejskie giełdy rozpoczęły tydzień od spadków. Nastroje inwestorów popsuły nie tylko „smutne” doniesienia z Watykanu, ale i kolejne rekordy na rynku ropy naftowej. Znowu pojawiły się spekulacje odnośnie ograniczenia wzrostu gospodarczego i zysków spółek.
Komisja Europejska poinformowała o zredukowaniu swojej prognozy odnośnie wzrostu PKB dla strefy euro w bieżącym roku. Zamiast 2 proc. ma być co najwyżej 1,6 proc. To efekt wysokich kosztów paliw i pogarszającej się sytuacji na rynku pracy.
Cena baryłki ropy w kontraktach terminowych z opcją realizacji w maju wzrosła do ponad 58 USD. Wydający się do niedawna czymś zupełnie nieprawdopodobnym raport Goldman Sachs o 105 USD/b, staje się niestety coraz bardziej realny.
W odpowiedzi na silną aprecjację ropy mocno zyskiwały koncerny paliwowe, w gronie których szczególnie dobrze prezentuje się norweski Statoil.
Pozostałe branże mają się znacznie gorzej. Silnie spadają notowania spółek chemicznych. Wycena niemieckiego BASF traci powyżej 1 proc. Pod kreską znalazły się też niemal wszystkie linie lotnicze. W przypadku obu sektorów, koszty ropy mają znaczący udział w wydatkach spółek. Po weekendowych zamachach w Tajlandii tracą na wartości papiery Carrefoura.
„Gwiazdą” sesji zostały papiery brytyjskiego producenta programów dla dzieci HIT. Po komunikacie o możliwej kontrofercie na przejęcie spółki, kurs zwyżkował o ponad 7 proc.