Eksperci Goldman Sachs wskazują w nocie z 22 marca, że średnia cena ropy Brent w 2026 roku osiągnie poziom 85 dolarów za baryłkę, co stanowi istotny wzrost względem wcześniejszych założeń oscylujących wokół 77 dolarów. Podobną korektę zastosowano w przypadku ropy West Texas Intermediate, której prognozowana cena wzrosła z 72 do 79 dolarów. Te rewizje wynikają bezpośrednio z paraliżu logistycznego w regionie, gdzie przepływy surowca przez strategiczną cieśninę Ormuz spadły do zaledwie 5 proc standardowego wolumenu. Amerykański bank przewiduje, że ten krytyczny stan utrzyma się przez sześć tygodni, a późniejszy proces przywracania pełnej drożności zajmie co najmniej miesiąc, co w ujęciu skumulowanym może wyeliminować z rynku ponad 800 milionów baryłek ropy.
Eskalacja konfliktu i geopolityczne ultimatum
Obecny chaos na rynkach energii jest bezpośrednim następstwem wojny prowadzonej przez USA i Izrael przeciwko Iranowi, która wkroczyła już w czwarty tydzień działań zbrojnych. Napięcie osiągnęło punkt krytyczny po wystosowaniu przez prezydenta Donalda Trumpa 2-dniowego ultimatum wobec Teheranu, żądającego natychmiastowego odblokowania cieśniny Ormuz pod groźbą bombardowania irańskiej infrastruktury elektroenergetycznej. W odpowiedzi na te groźby Iran zapowiedział dotkliwe represje, co potęguje obawy o trwałość globalnych łańcuchów dostaw. Sytuacja ta sprawia, że bliskowschodnia infrastruktura stała się niezwykle podatna na uszkodzenia, a straty w produkcji ropy mogą wzrosnąć z obecnych 11 milionów do nawet 17 milionów baryłek dziennie w szczytowym momencie kryzysu.
Porównanie do największych kryzysów paliwowych w historii
Skalę obecnego załamania podkreślają słowa Fatiha Birola, dyrektora wykonawczego Międzynarodowej Agencji Energii, który porównał obecne zakłócenia do sumy trzech wielkich wstrząsów: dwóch kryzysów naftowych z lat 70. Ubiegłego wieku oraz kryzysu gazowego z 2022 roku wywołanego inwazją Rosji na Ukrainę. Choć na ten moment komercyjne zapasy w krajach OECD wykazują tendencję wzrostową ze względu na nadwyżkę podaży sprzed wybuchu wojny, analitycy ostrzegają, że jest to efekt przejściowy. Goldman Sachs równolegle podniósł prognozy cen gazu, uznając, że rynki muszą przygotować się na długotrwałą premię za ryzyko wynikającą z braku wolnych mocy produkcyjnych poza zapalnym regionem.
