Gołębi Fed to za mało

  • Przemysław Kwiecień
opublikowano: 10-04-2016, 22:00

Przełom kwartału upłynął na rynkach pod hasłem gołębiego Fedu.

Dolar tracił, zaś akcje i obligacje drożały, po tym jak Janet Yellen, szefowa FOMC, przedstawiła bardzo ostrożny referat. To jednak zbyt mało, aby hossa miała trwać wzorem poprzednich lat.

Cała koncepcja gołębiego Fedu wydaje mi się podejrzana i może wynikać bardziej z błędów w komunikacji niż celowej próby osłabienia dolara, co miałoby pomóc nie tylko amerykańskiej gospodarce, ale przede wszystkim uchronić rynki przed dewaluacją juana. Trzeba pamiętać, że regulowany kurs juana do dolara oznacza, że im silniejszy dolar, tym silniejszy wobec innych walut jest też juan. Janet Yellen jest oczywiście świadoma tej zależności, ale mało prawdopodobne, aby celowo stosowała tak pokrętną logikę — Fed jest ostatecznie bankiem centralnym USA, a nie Chin. Nawet jednak jeśli założyć, że to celowy zabieg, może on pomóc rynkom akcji tylko na chwilę.

Koniec końców dla inwestorów liczy się wzrost, i to wzrost zysków spółek bardziej niż wzrost gospodarczy. Dane o kredytach na zakup akcji za pierwszy kwartał pokazały, że o ile sam indeks odrobił straty z początku roku, kredyt systematycznie malał. Rekordowa wartość kredytu (ang. margin debt) odnotowana została w drugim kwartale ubiegłego roku.

Było to 2,82 proc. PKB, bardzo podobnie do szczytu tej relacji z połowy 2007 r. (2,62 proc.) i pierwszego kwartału 2000 r. (2,78 proc.). W zakończonym kwartale relacja spadła do 2,4 z 2,54 proc. na koniec 2015, co pokazuje, że złagodzenie retoryki przez Fed nie zachęciło inwestorów do zwiększenia dźwigni. W 2000 r. od zakończenia kwartału z najwyższą relacją kredyty/ PKB do szczytu na S&P500minęło 5 miesięcy, w 2007 r. cztery. Patrząc zatem na obecną sytuację, trudno na tej podstawie oczekiwać kontynuacji hossy.

Podobny obraz wynika z analizy zysków spółek z indeksu. Słabszy dolar i odbicie cen ropy mają sprawić, że po słabym pierwszym kwartale kolejne mają przynieść poprawę. Jednak optymistyczne wyceny dla S&P500 opierają się przede wszystkim na dwucyfrowych zwyżkach zysków na akcję w 2017 r. Wobec umiarkowanego wzrostu i coraz ciaśniejszego rynku pracy w USA trudno znaleźć źródło takiej poprawy. Warto sobie zadać te pytania teraz, gdy najważniejszy amerykański indeks znalazł się w zasięgu 3 proc. od historycznych szczytów. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień CFA X-Trade Brokers DM

Polecane