GPW ruszy bez nadziei na przełom

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2008-07-02 09:18

Odreagowanie przyszło w ostatniej chwili, gdy wydawało się, że mimo skrajnego wyprzedania rynek zdoła siłą rozpędu pokonać ostatnią barierę blokującą drogę do nowych rocznych minimów. Na szczęście dla byków, notowania ropy uspokoiły się przed dzisiejszym raportem o stanie zapasów paliw w USA, co usunęło w cień największy obecnie czynnik zagrożenia.

Po początkowym spadku, indeksy poszły w górę dzięki lepszemu odczytowi indeksu ISM, by znowu osunąć się pod wpływem informacji o kiepskiej sprzedaży samochodów raportowanej m.in. przez Forda, który sprzedał w USA aż o 28 proc. pojazdów mniej w skali roku. I gdy kolejne straty indeksów wydawały się pewne, koncern General Motors pochwalił się znacznie mniejszą redukcją sprzedaży niż zakładano. W zadziwiający sposób informacja ta zmieniła rynkowe nastroje i pojawił się popyt, który ostatecznie wyciągnął indeksy na plus. Ta reakcja doskonale obrazuje obecny stan rynku będący połączeniem strachu, wyprzedania i nadziei na obronę wsparcia.

Szaloną zmienność wczorajszej sesji doskonale oddają notowania indeksów branżowych. Sektor finansowy tracił blisko 3 proc., by w końcu zamknąć się z 1-proc. zyskiem. Także spółki technologiczne silnie odreagowały poniedziałkową przecenę. Po sesji nie napłynęły na rynek żadne istotne informacje. Akcje Starbuckcs rosły 6 proc. po informacji o planie zamknięcia 600 nierentownych kawiarni. Wyprzedawano papiery Legg Mason, z powodu kłopotów z prowadzonymi przez tę firmę funduszami pieniężnymi wymagającymi finansowego wsparcia w wyniku zaangażowania się w komercyjne papiery dłużne zabezpieczone aktywami. Obecnie kontrakty na indeks DJIA są neutralne i sygnalizują płaskie otwarcie.

Zwyżka w Nowym Jorku nie poprawiła nastrojów w Azji, gdzie większość rynków spadła, a Nikkei zanotował dziesiątą z rzędu przecenę. Indeks ciągnęły w dół notowania producentów samochodów – Nissana i Toyoty, po danych świadczących o spadku sprzedaży w USA. Rynki w Europie powinny zareagować nieco cieplej – Dax zacznie dzień najprawdopodobniej z minimalnym zyskiem. Trudno jednak spodziewać się entuzjazmu, gdy cena ropy waha się w okolicach 142 USD, a kurs euro znowu pokonał poziom 1,58 w stosunku do dolara. Taka cenowa sekwencja bardzo źle kojarzy się inwestorom i trudno będzie oczekiwać od nich zwiększenia zakupów akcji. W takiej sytuacji można liczyć na symboliczne odbicie w Warszawie, ale powrót WIG20 w okolice 12600 pkt. będzie niemożliwy bez wyraźnej poprawy na wciąż wystraszonych rynkach zagranicznych. Wczorajsza wyprzedaż na GPW poszła chyba za daleko i rynek mógłby odreagować na zasadzie zbyt mocno rozciągniętej sprężyny, ale ponieważ sesja za oceanem nie była przełomowa mimo obrony wsparcia na S&P500, przełomu nie należy się spodziewać także w Warszawie.