WIG20 spadł na otwarciu o 0,68 proc. do 2583,21 pkt. Na inne europejskie parkiety też zagościła czerwień, spowodowana niższymi od prognoz zyskami Google i doniesieniami z Chin, gdzie tamtejszy rząd podejmuje działania, zmierzające do ograniczenia spekulacji na rynku nieruchomości.
Po 90 minutach handlu na GPW obroty akcjami największych spółek ledwo przekraczały 110 mln zł. Mało, co w połączeniu z umiarkowaną skalą spadków świadczy o niewielkiej chęci do pozbywania się akcji.
W gronie blue chipów ponad 1 proc. spadek zaliczają KGHM, BRE i GTC. 1 proc. traci też PKO BP, na którym skupia się mniej więcej połowa obrotów akcjami największych spółek.
Wśród tych mniejszych trwa huśtawka notowań PolRestu. W środę mocno wzrósł, wczoraj mocno spadł, a dziś zyskiwał po otwarciu niespełna 5 proc. Zarząd firmy nie ma złudzeń co do przyszłości firmy, złożył też do KNF doniesienie o podejrzeniu manipulacji kursem akcji.
Wahają się też notowania innego niedawnego ulubieńca spekulantów – Immoeast. W przyszłym tygodniu akcje dewelopera przestaną być notowane na parkiecie w Warszawie. Po fuzji z Immofinanz papierami handlować będzie można tylko w Wiedniu.
Mocno dołuje kurs wprowadzonych dziś do obrotu praw do akcji Boryszewa. Równolegle wyraźnie spadają też notowania „starych” papierów spółki.