Splity i tanie emisje sprawiły, że rynki wielu spółek stały się kasynami
Mając jeden czy dwa grosze, można zostać inwestorem giełdowym. Ale czy warto, skoro na jednej sesji można stracić 50 proc.?
Na GPW przybywa spółek groszowych. Jeszcze w pierwszej połowie 2007 roku, gdy na rynku szalała hossa, na palcach jednej ręki można było policzyć firmy, których akcje kosztowały mniej niż złotówkę. W drugiej połowie ubiegłego roku ich liczba zaczęła rosnąć. Na początku 2008 r. groszowych spółek (z rynkową wyceną akcji poniżej 1 zł) było 14, teraz jest już 18. Akcje aż sześciu z nich są notowane poniżej 10 gr. To poważny problem. Im niższa wartość walorów, tym trudniej o realną wycenę spółki.
Nie tylko bessa
Teoretycznie, gdy rynek znajduje się w fazie przeceny, rosnąca liczba firm groszowych nie powinna dziwić. Problem w tym, że to nie jest tylko skutek słabej koniunktury, tylko splitów i tanich emisji z prawem poboru. Split to obniżenie wartości nominalnej akcji, przy jednoczesnym zwiększeniu liczby walorów, tak by kapitał akcyjny pozostał bez zmian. To zabieg czysto techniczny. Bardzo często potrzebny, by zwiększyć płynność akcji i zwrócić na siebie uwagę inwestorów. W ostatnich latach, gdy trwała hos- sa, splity pomagały podbić notowania. Dlatego wiele firm zdecydowało się na podział akcji.
Kolejną modą, która odbiła się na notowaniach, były tanie emisje z prawem poboru. Na nich też można było nieźle zarobić. Wiele spółek decydowało się i na split, i na tanią, groszową emisję. Efekty widać obok, w info- grafice.
Na giełdzie pojawiły się spółki, których akcje są warte 1 czy 2 gr (Mewa, Elkop). Pojawił się też problem. Jeśli akcje kosztują 1 gr, to niżej już nie mogą spaść. Natomiast najmniejszy wzrost to zwyżka do 2 gr, czyli o 100 proc. Z kolei najniższy możliwy spadek to zjazd o 50 proc. Z takim zjawiskiem mamy notorycznie do czynienia w przypadku papierów Mewy.
— Sytuacja jest kuriozalna. Moda na splity i emisje z prawem poboru przeminęła, kursy pozostały na niskim poziomie. Pewnym rozwiązaniem byłby odwrotny split. Ale nikt jeszcze na naszym rynku tego nie robił. To nie jest łatwa operacja — mówi Mirosław Saj, analityk DnB Nord.
Powrót do przeszłości
Pierwszy odwrotny split próbuje przeprowadzić poznański PC Guard. Są kolejni chęt- ni, ale szlak na razie to tylko plany.
— Jest wiele spółek groszowych, które mogłyby zdecydować się na odwrotny split. Jednak by ten mechanizm zadziałał, potrzebne jest wypracowanie odpowiednich standardów i procedur. To zadanie dla giełdy i nadzorcy rynku — mówi Konrad Smok ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych (SII).
Komisja Nadzoru Finansowego już na początku lutego zwróciła się do zarządu GPW z zapytaniem o planowane działania regulacyjne w sprawie uchwalanych przez niektóre spółki podziałów akcji i emisji akcji „groszowych”. Według komisji, niektóre splity i odcinanie praw poboru, mogły być traktowane jako operacje służące do sprowadzenia kursu do poziomu, przy którym procentowa wartość minimalnego kroku notowań stanowi kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt procent ceny akcji.
— Przez bardzo tanie akcje nasz rynek staje się kasynem, co psuje jego obraz. Dlatego potrzebne są specjalne rozwiązania. Nie może być tak, że akcje kosztują mniej niż 1 zł, a firma przeprowadza jeszcze ich podział — mówi Wojciech Szymon Kowalski, analityk Biura Analiz i Koniunktur WS Kowalski.
GPW naznacza
Władze Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) próbują przynajmniej oznaczyć spółki o podwyższonym ryzyku inwestycyjnym. Giełda stworzy kolejne segmenty rynku — Minus 5 i listę alertów. W pierwszym znajdą się firmy o kapitalizacji mniejszej niż 5 mln EUR, wśród nich będą spółki groszowe. Do drugiego mają trafić firmy groszowe, których kurs charakteryzuje się wysoką zmiennością, oraz spółki w stanie upadłości.
— Specjalny segment z groszowymi spółkami to dobry pomysł, ale takie walory powinny być notowane w systemie ciągłym. Ważne jest też, by akcjonariusze takich firm byli dostatecznie wcześnie informowali, co może ich czekać — mówi Konrad Smok.
Problem jest poważny
Ze spółkami groszowymi jest problem. Gdy akcje kosztują 1 czy 2 gr, to są narażone na skokowe zmiany kursu. Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest zafałszowanie ich rynkowej wyceny.
W trosce o rzetelną wycenę i dbałość o interes akcjonariuszy i inwestorów zarządy takich emitentów powinny poczynić działania, które zapobiegłyby silnym i nienaturalnym wahaniom kursów. To ważne, bo nowe zjawisko kładzie się cieniem na cały rynek. Jednym ze sposobów na wyeliminowanie problemu może być przeprowadzenie procesów odwrotnych do splitu. Zdecydowanie podniosłoby to zainteresowanie spółką ze strony inwestorów nienastawionych wyłącznie na krótkoterminowe spekulacje.
Beata Stelmach
prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych
Kurs biłgorajskiej spółki zszedł poniżej 1 zł przez split (1:20) oraz emisję 2,6 mld tanich akcji z zachowaniem prawa poboru. W październiku 2007 za walor płacono około 7 zł, dziś to 2-3 gr. Większa od zakładanej strata z 2007 r. również nie pomogła kursowi.
Jeszcze w kwietniu 2007 kurs wynosił prawie 5 zł. W kolejnym miesiącu nastąpił jednak split w stosunku 1:5 i firma trafiła do grupy groszowych. W czerwcu odjęto prawa poboru na akcje nowej emisji, a w grudniu podzielono walory kolejny raz — w stosunku 1:10. Wartość nominalna jednej akcji spadła do 1 gr, a kurs do 2-3 gr.
Od marca 2007, gdy z ponad 5-procento-wym pakietem akcji ujawnił się Krzysztof Moska, do czerwca 2007 r. kurs potroił się, osiągając prawie 3 zł. Do wyjścia ze spółki znanego inwestora (sierpień 2007 r.) kurs trzymał się dzielnie. Odjęcie we wrześniu prawa poboru na tanie akcje nowej emisji (za 1 PP 9 akcji po 6 gr) dobiło kurs. Obecnie wynosi on 7-8 gr.
Lutowy split w stosunku 1:29 oraz odjęcie praw poboru na akcje nowej emisji (jedno prawo poboru daje prawo do zakupu czterech walorów po 1 gr) zniżyły kurs do 1-2 gr. Wycenie zaszkodziły także wyniki z I kwartału. W marcu spółka zapowiedziała przeprowadzenie operacji odwrotnego splitu.
Spółka stała się groszową już pod koniec sierpnia 2006 r., gdy podzielono akcje w stosunku 1:30. Późniejsze emisje walorów i nowe pomysły biznesowe, których zapowiedzi podbijały kurs nawet o kilkadziesiąt procent, nie pomogły. Przed dwoma laty akcje kosztowały kilkanaście zł, teraz wystarczy 8-9 gr.
Do grupy firm groszowych spółka trafiła pod koniec stycznia 2007, po splicie 1:100. Kurs spadł do 50-60 gr. W marcu był już jednak dwa razy wyższy dzięki planom przejęć i emisji tanich walorów. Odjęcie prawa poboru zniżyło znów wycenę jednej akcji do kilkudziesięciu groszy, a przecena na giełdzie i wyniki — do obecnych 3-4 gr. Firma chce jednak scalić akcje.
Maciej Zbiejcik
Adrian Boczkowski