Grudzień dał firmom zarobić

Jacek Kowalczyk
27-01-2011, 00:00

Konsumenci mają się coraz lepiej. Zafundowali sobie wyjątkowo wystawne święta.

Sprzedaż rośnie najszybciej od wybuchu kryzysu

Konsumenci mają się coraz lepiej. Zafundowali sobie wyjątkowo wystawne święta.

Grudzień 2010 r. był miesiącem rekordowo dużych zakupów gospodarstw domowych. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny (GUS), sprzedaż detaliczna była o 12 proc. wyższa niż w grudniu 2009 r. To rekordowa dynamika od lipca 2008 r., czyli konsumpcja rośnie namocniej od wybuchu kryzysu.

— W dodatku jest to pierwsze dwucyfrowe tempo wzrostu od września 2008 r., czyli dokładnie od upadku banku Lehman Brothers — zaznacza Monika Kurtek, ekonomistka Banku BPH.

VAT dodał odwagi

Obfite zakupy Polaków to po części skutek ożywienia gospodarczego. Widać to głównie po wysokim tempie wzrostu sprzedaży mebli oraz sprzętu RTV i AGD. Dynamika w tej kategorii od kilku miesięcy utrzymuje się powyżej 20 proc. rocznie.

— To są dobra kosztowne, ich zakupu dokonuje się z większą ostrożnością niż np. drobnych produktów żywnościowych. Wysoka dynamika sprzedaży pokazuje, że popyt jest coraz silniejszy. Gospodarstwa domowe nie pamiętają już o kryzysie — mówi Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku.

Grudniowe wybicie sprzedaży detalicznej częściowo jest jednak sztuczne: spowodowały je zmiany regulacyjne. Po pierwsze, z końcem roku funkcjonowały bardziej liberalne przepisy dotyczące odpisywania od podatku zakupu aut z kratką, więc drobni przedsiębiorcy planujący zakup samochodów starali się dokonać transakcji przed 1 stycznia. Widać to w danych GUS — sprzedaż detaliczna w kategorii motoryzacja wyniosła w grudniu 38,6 proc., wobec 21,9 proc. miesiąc wcześniej.

Po drugie, od początku roku obowiązuje wyższy VAT na większość produktów. Część gospodarstw domowych w obawie przed podwyżką cen mogła dokonywać zakupów na zapas. Widać to nawet w danych o sprzedaży żywności — dynamika skoczyła w grudniu do 4,2 proc. z 0,1 proc. w listopadzie, choć zwykle kształtuje się na niskim, stabilnym poziomie.

— Zmiany w podatkach mogły nieco zafałszować grudniowe dane, ale i tak widać, że koniunktura rozwija się w dobrą stronę — mówi Marcin Mróz.

Zima zła

Do obrazu sytuacji gospodarczej nieco goryczy dolał GUS danymi o bezrobociu. Odsetek osób bez pracy wzrósł w grudniu o 0,6 pkt proc. (z 11,7 proc. do 12,3 proc.). Sam wzrost nie jest niczym niepokojącym — zimą stopa bezrobocia zawsze idzie w górę, bo ubywa prac sezonowych, np. w budownictwie. Skok bezrobocia okazał się jednak nieco większy, niż prognozowano, ekonomiści spodziewali się wzrostu do 12,2 proc. Rok temu między listopadem a grudniem wzrost wyniósł 0,5 pkt proc.

— Bezrobocie cały czas jest podwyższone i nie widać tu takiej poprawy jak w sprzedaży. Firmy nadal trzymają koszty na wodzy, wstrzymują się z inwestycjami, więc nie śpieszą się z zatrudnianiem ludzi — tłumaczy Adam Czerniak, ekonomista Invest-Banku.

Dane o sprzedaży i bezrobociu to jedne z ostatnich wskaźników obrazujących sytuację gospodarki w czwartym kwartale 2010 r. Potwierdzają, że był to niezły okres.

— Wzrost gospodarczy przyspieszył do 4,5 proc. z 4,2 proc. w poprzednim kwartale — szacuje Marcin Mróz.

Konsument ma klucz

Dane o sprzedaży pokazują przede wszystkim zachowania przeciętnego Kowalskiego, ale są skierowane raczej do przedsiębiorców niż gospodarstw domowych. Im więcej konsumenci wydają, tym większa szansa na ożywienie koniunktury, nawet dla firm, których nie interesuje klient indywidualny. Grudniowe dane budzą więc optymizm, ale z zastrzeżeniem, że "VAT-owa" kumulacja zakupów w grudniu może spowodować obniżenie dynamiki sprzedaży w kolejnych miesiącach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Grudzień dał firmom zarobić