Hera, koka, grzybki, trawa - używki żołnierzy na przestrzeni wieków

aktualizacja: 21-10-2016, 16:12

Grzybki na odwagę, morfina do rany, papierosy w przerwie między seriami z karabinu. Historia ludzkich konfliktów to również historia używek i ludzkich uzależnień. A także gigantycznych pieniędzy zarabianych na sprzedaży narkotyków armiom.

Opium i wino w starożytnej Grecji

Płyta wykonana z brązu pochodząca z ery Vendela znaleziona w Olandii przedstawiająca berserka.
Zobacz więcej

Płyta wykonana z brązu pochodząca z ery Vendela znaleziona w Olandii przedstawiająca berserka.

W homeryckiej "Odesei" Helena Trojańska napoiła zmęczonych żołnierzy napojem nepenthe, którego skutkiem było zapomnienie wszelkich trosk. Nie znamy składu magicznego płynu, ale według historyków (m.in. Shane Blackman) mogła być to mieszanina opium (pochodnej mleczka makowego) z winem. Raczej nie stosowano go przed bitwą, ze względu spowalniające działanie narkotyku. Na pewno jednak przydawał się po batalii, kiedy wyczerpani wojownicy musieli uporać się ze traumą dokonanej rzezi.

Grzybki Wikingów

Nie tylko skandynawscy wojownicy dodawali sobie kurażu grzybami halucynogennymi, ale z pewnością najbardziej znani są legendarni berserkerzy. Według podań nordyckich byli oni pozbawieni wszelkiego lęku, stosowali samookaleczenia i często walczyli bez zbroi lub w skórach zwierząt, aby wzbudzić we wrogach strach i zwiększyć swoją wściekłość. Badacze źródła bitewnego szału doszukują się w spożywaniu przez żołnierzy wywaru z muchomora czerwonego. Nie byli zresztą w tej praktyce osamotnieni - grzyb ten stosowany był do wprowadzenia w stan transu przez Indian w Ameryce Północnej i plemiona syberyjskie.

Wojna opiumowa

Do światowej polityki opium powróciło spektakularnie w XIX wieku, stając się przyczyną dwóch wojen prowadzonych na Dalekim Wschodzie. Głównym producentem narkotyku była Wielka Brytania, a odbiorcami uzależnieni Chińczycy. Problem społeczny stawał się narodową katastrofą, dlatego w 1839 r. cesarz Daoguang polecił zniszczyć zapasy narkotyku i zablokować angielskie faktorie. Magazyny niszczono aż 22 dni, co pokazuje jak wielkie ilości towaru przygotowane były przez Brytyjczyków. Sytuacja ta stanowiła casus belli dla Londynu, który rozpoczął dwuletnią wojnę, w którą zaangażowano 19 tysięcy żołnierzy. Nie są znane siły chińskie uczestniczące w konflikcie, ale wiadomo, że straty armii cesarskiej wyniosły ok 20 tysięcy zabitych. Interwenci stracili zaledwie 69 żołnierzy. Tak olbrzymia dysproporcja zdaniem historyków wynikała z zaawansowanej narkomanii wśród Chińczyków (aż 90% żołnierzy było uzależnionych), którzy nie byli w stanie obronić swego kraju. Zwycięscy Brytyjczycy wymusili na pokonanych upokarzający traktat nankiński, który m.in. przekazywał Londynowi Hong-Kong.

Amerykanie morfiniści

Odkryta w 1831 r. morfina znalazła masowe zastosowanie w czasie amerykańskiej wojny secesyjnej (1861-1865). Biały proszek rozprowadzany był wśród żołnierzy, który w czasie boju wsypywali go bezpośrednio do otwartych ran. Jednak to szpitale polowe doprowadziły do narkomanii. Morfina była w nich stosowana powszechnie, nie tylko do uśmierzenia bólu, ale również w trakcie rekonwalescencji czy po prostu na poprawę humoru. Doprowadziło to do wielkiej tragedii - aż 400 tysięcy weteranów tej wojny opuściło szpitale będąc uzależnionymi od narkotyku.

TGC i grzybki - broń Zulusów

Angielskie imperium kolonialne wymagało wciąż nowych nabytków i w postępowaniu swym działało bezwzględnie. Po podbiciu Republiki Południowoafrykańskiej przyszedł czas na niepodległe państwo Zulusów, które nie miało szans w starciu z karną i doświadczoną armią brytyjską. Interwencja żołnierzy królowej Wiktorii w 1879 r. wydawała się błahostką, jednak Anglicy zaskoczeni byli niezwykłą bitnością i siłą Zulusów. O ich wytrzymałości może świadczyć fakt, że zuluska armia zdołała pokonać ponad 80 km w pięć dni, podczas gdy Brytyjczykom przebycie 16 km zajęło aż dziesięć dni. Również w czasie bitew szał miejscowych wojowników przekraczał wcześniejsze doświadczenia interwentów. Jednym z tłumaczeń tego fenomenu jest stosowany przez szamanów narkotyk z lokalnej rośliny o bardzo wysokiej zawartości THC (występującego również w marihuanie) z dodatkiem grzybów halucynogennych. Nawet tak piorunująca mieszanka nie przyniosła Zulusom ostatecznego zwycięstwa - ulegli Brytyjczykom już po kilku miesiącach.

Papierosy w I wojnie światowej

Konieczność uporania się z armią narkomanów po wojnie secesyjnej był cennym doświadczeniem rządu USA, dlatego w czasie I wojny światowej dostęp do twardych narkotyków został ograniczony nawet w szpitalach. Rannych nie pytano o zdanie. Czasy Wielkiej Wojny - jak ją wtedy nazywano - były jednak latami, kiedy po raz pierwszy żołnierze zaczęli otrzymywać przydziały papierosów. W ten sposób, a także z racji oficjalnie wprowadzonej w armiach prohibicji, nikotyna stała się jedyną legalną używką. Skutkiem tego koncerny tytoniowe otrzymały w 1918 r. miliony klientów, a lekarze zaczęli zmieniać zdanie na temat szkodliwości palenia papierosów. 

Nazistowska metaamfetamina

Ideę ograniczania możliwości uzależnienia żołnierzy od twardych narkotyków wyrzucono do kosza podczas II wojny światowej. Jednym z podstawowych zadań używek było utrzymywanie walczących na nogach przez wiele godzin, do czego stosowano głównie amfetaminę. Była ona rozprowadzana oficjalnie wśród żołnierzy brytyjskich, amerykańskich, niemieckich i japońskich. Co ciekawe, choć III Rzesza oficjalnie walczyła z narkomanią, to żołnierze Wehrmachtu otrzymywali dawki wspomnianej amfetaminy, jak również morfiny, kokainy a nawet metaamfetaminy.

Trawka w Wietnamie

Używanie środków psychoaktywnych podczas wojny wietnamskiej było tak rozpowszechnione, że zyskała ona miano wojny farmakologicznej. Wśród wielu narkotyków szczególnie popularna była marihuana ze względu na niską cenę, wysoką dostępność i stosunkowo umiarkowane działanie niepożądane. Rozpowszechnienie "palenia trawki" wśród żołnierzy stało się dla dowódców tak dużym problemem, że od 1968 r. wprowadzono drastyczne kary dla użytkowników i handlarzy konopiami. Niestety, działanie to przyniosło odwrotny efekt od zamierzonego. 

Wejście heroiny

W ciągu 20 lat trwania wojny wietnamskiej aż 20% amerykańskich weteranów uzależniło się od heroiny. Narkotyk ten był powszechnie, choć nielegalnie, stosowany wśród żołnierzy chcących uśmierzyć nim ból i zagłuszyć sumienie. Wielu z tych, którzy powrócili do ojczyzny w latach 70. poradziło sobie z nałogiem, ale dla znacznej większości stal się on ciężarem do końca życia.

Naćpane dzieci z karabinami

Faszerowanie żołnierzy narkotykami to powszechność każdej współczesnej wojny, ale wyjątkowo przerażające oblicze przybrało w Sierra Leone. Podczas trwającej tam w latach 1991-2000 wojny domowej masowo porywano dzieci czyniąc z nich bezwzględnych żołnierzy. W tym celu uzależniali ich od mieszanki amfetaminy i kokainy wsypywanych do otwartych ran zadanych dzieciom. Naćpane maluchy poddawano następnie intensywnemu szkoleniu o cechach prania mózgu. Tak przygotowani nieletni żołnierze stawali się bezwzględnymi mordercami pozbawionymi wyrzutów sumienia.

Weź pigułkę, żołnierzu

Według badań przeprowadzonych w US Army, w czasie wojny w Iraku dwukrotnie wzrósł wśród amerykańskich żołnierzy procent osób uzależnionych od używek. W znakomitej większości byli to jednak lekomani, którym dość lekką ręka przepisywano znaczne ilości środków przeciwbólowych i antydepresantów. Prawdziwym hitem okazał się natomiast lek Artane, stosowany w leczeniu choroby Parkinsona stosującym go zdrowym osobom podnosił odwagę, a nawet przyczyniał się do brawury.

Grzyby, kokaina, alkohol, nikotyna - nie ma chyba używek, których nie stosowaliby dowódcy dla zwiększenia odwagi swoich żołnierzy. Oprócz szybkiego efektu, okupionego najczęściej śmiercią wielu walczących, działanie takie przyczyniało się do wieloletnich problemów społecznych, uzależnień, z którymi chorzy musieli mierzyć się do końca życia.

Przy pisaniu artykułu korzystałem z opracownia Jennifer Wirth dla portalu AllDay.com

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu