Huawei Polska i Startup Academy rozstrzygnęły 9 czerwca drugą edycję konkursu „Huawei Startup Challenge”. Była ona skierowana do najbardziej innowacyjnych, młodych spółek technologicznych z Polski działających w obszarze zwalczania skutków wpływu człowieka na środowisko naturalne.

Różnorodne technologie
Zwycięzcą został DAC (Dynamic Air Cooling). Chce on zrewolucjonizować chłodnictwo dzięki autorskiej technologii zużywającej znacznie mniej energii niż obecne oraz wykorzystującej powietrze zamiast freonów – wyjątkowo cieplarnianego gazu. Pod koniec 2021 r. spółka otrzymała unijne wsparcie w programie EIC Accelerator i z pomocą inwestorów oraz partnerów biznesowych chce wkrótce wprowadzić urządzenie na rynek.
Drugie miejsce zajął Plan Be Eco. To start-up oferujący technologię i usługi w zakresie mierzenia śladu węglowego. W związku z regulacjami Komisji Europejskiej już teraz muszą to robić największe firmy, a w kolejnych latach będą musiały też te mniejsze. Podium zamknęła spółka Hydrum, która z poprzemysłowej wody stanowiącej odpad zamierza wytwarzać zieloną energię opartą na wodorze.
Nagrodzeni uczestnicy otrzymali odpowiednio: 100, 60 i 40 tys. zł. W finale znalazły się jeszcze: Maas Loop, MakeGrowLab, NanoSci, Vertigo Farms, The True Green, Hydrogen First oraz SunRoof Technology. Ostatnia z tych firm, montująca dachy solarne efektywniejsze od paneli fotowoltaicznych, otrzymała nagrodę 10 tys. zł – ufundowaną przez Krajową Izbę Klastrów Energii (KIKE).
– Gdybyśmy wszystkich finalistów zgromadzili w jednym miejscu, to okazuje się, że możemy rozwiązać największe problemy naszej gospodarki. Działają oni w obszarach zapewniających wszystko do wygodnego i dobrego życia – mówi Albert Gryszczuk, prezes KIKE.
Innowacyjne kobiety
Do konkursu zgłosiło się 226 start-upów, przede wszystkim z Mazowsza (40 proc.) oraz Warmii i Mazur (20 proc.). Najwięcej projektów, po 12 proc., dotyczyło odnawialnych źródeł energii oraz gospodarki obiegu zamkniętego.
– Mówi się, że demokracja bez kobiet to połowa demokracji. Parafrazując to stwierdzenie: technologie bez kobiet to tylko połowa potencjału technologii. Dlatego cieszę się, że w 44 proc. spółek zgłoszonych do konkursu pracuje co najmniej tyle samo kobiet co mężczyzn, a w 22 proc. kobiety są założycielkami, członkiniami zarządu lub stanowią część zespołu produktowego – podkreśla Alicja Tatarczuk, public affairs & CSR manager w Huawei Polska.
Finaliści konkursu mieli przez kilka miesięcy współpracować z mentorami i doskonalić swój projekt pod okiem jury składającego się z kilkunastu ekspertów – praktyków i teoretyków. Najlepszych 40 projektów zostało przeanalizowanych w centrum badawczo-rozwojowym Huawei Polska pod kątem możliwości nawiązania współpracy. Ich autorzy mają też szansę m.in. na wsparcie Startup Academy w ramach innych programów.
„Huawei Startup Challenge” wpisuje się w działania technologicznego potentata służące wsparciu innowacji na rzecz realizacji celów zrównoważonego rozwoju. Huawei wykorzystuje swoje bogate doświadczenie w zakresie 5G, chmury i AI, by m.in. dostarczać cyfrowe rozwiązania energetyczne dla różnych branż – obsłużył już jedną trzecią światowej populacji w ponad 170 krajach w zakresie infrastruktury telekomunikacyjnej. Firma w coraz większym stopniu działa na rynku energetyki odnawialnej – jej inwertery należą do najpopularniejszych tego typu rozwiązań w fotowoltaice. Dotychczas rozwiązania firmy wdrożone na całym świecie zużyły 325 mld kWh energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych i zaoszczędziły 10 mld kWh energii, co odpowiada redukcji emisji CO2 aż o 160 mln ton.

Wygrali państwo kolejny konkurs – ekscytacja jest równie duża jak za pierwszym razem?
Zdecydowanie tak. Za każdym razem zaczynamy przygotowania od zera. W ciągu roku przygotowuję pod konkretne cele 25–30 różnych prezentacji
Są państwo na etapie poszukiwania inwestorów i partnerów biznesowych. Wygrana oznaczająca potwierdzenie jakości państwa pomysłu i technologii przez zasłużone jury pomoże?
Oczywiście. Każdy inwestor i tak przeprowadzi własną ocenę spółki w obszarze technologii, finansów czy marketingu, ale wygrana zapewnia nam łatwiejszy dostęp do potencjalnych inwestorów. Otwiera drzwi do nowych możliwości.
Otrzymane 100 tys. zł to tylko część kapitału niezbędnego do rozwoju i komercjalizacji państwa technologii, ale część istotna?
Jesteśmy deeptech, hardware start-upem – w naszym przypadku każda złotówka jest cenna.
Prawdopodobnie jeszcze w tym roku pierwsze firmy przetestują państwa technologię – to będzie tylko formalność przed międzynarodową komercjalizacją?
Naszym celem jest globalne wdrożenie naszego rozwiązania. Z każdym kolejnym krokiem zbliżamy się do niego i żadnego nie uznajemy za formalność. Systematycznie podążamy obraną ścieżką.

Dlaczego warto poświęcać czas i uwagę na organizowanie takich konkursów jak Huawei Startup Challenge?
Kierujemy go przede wszystkim do przedsiębiorców na początku drogi biznesowej. Wspierając innowacyjne firmy, budujemy siłę gospodarczą kraju, kapitał intelektualny, a koniec końców wspieramy tworzenie technologii zmieniających nasz świat. W interesie nas wszystkich jest, aby ich działalność rozwijała się na globalną albo przynajmniej regionalną skalę. Ale do tego potrzebują wsparcia. Polscy innowatorzy często mają świetne pomysły i produkty, ale miewają poważne problemy z ich komercjalizacją. Dlatego wsparcie dla ekosystemu start-upów nie może być tylko finansowe. Dzisiaj młodym innowatorom potrzeba przede wszystkim edukacji i mentoringu – i właśnie to dają im konkursy takie jak Huawei Startup Challenge. Musimy wspólnie – korporacje i organizacje publiczne – wspierać polskie talenty na każdym etapie – od szkoły średniej przez studia aż po współpracę z biznesmenami czy lokalnymi działaczami, którzy chcą usprawnić infrastrukturę miast, w których żyją albo ratować środowisko naturalne. Te działania wpisują się w wiele naszych aktywności z zakresu wsparcia ekosystemu edukacji, walki z wykluczeniem cyfrowym czy aktywizacji zawodowej różnych grup wykluczonych.
To była już druga edycja – jakie zmiany na polskim rynku start-upów i w ich podejściu do rozwoju firmy zaobserwowali państwo od czasu pierwszej edycji?
Z naszych obserwacji wynika, że polski rynek staje się coraz bardziej różnorodny. Przedsiębiorczym Polkom i Polakom nie brakuje potencjału oraz ambicji, by realizować wszelkiego rodzaju projekty pozytywnego wpływu. W pierwszej edycji konkursu Huawei Startup Challenge wyróżniliśmy innowacje ułatwiające osobom z niepełnosprawnościami pokonywanie barier. Zgłoszone zostały m.in. aplikacje wspierające niedowidzących i niewidomych, wirtualni asystenci bazujący na AI czy w końcu mechaniczne nakładki na wózki, dzięki którym osoby z ograniczoną mobilnością ruchową mogą pokonywać bariery architektoniczne, np. schody. Z kolei do drugiej edycji programu zostały zaproszone rodzime start-upy, które chcą stawić czoła palącym problemom ekologicznym współczesnej Polski i świata. Profile wyłonionych przez kapitułę naszego konkursu firm pokazują, że kryzys klimatyczny to zagadnienie niezwykle złożone. W finale znalazły się zarówno inicjatywy z obszaru OZE, technologii żywienia, recyklingu materiałów, jak i – szczególnie popularnej w ostatnich latach – dekarbonizacji.
Wielu finalistów podkreśla, że liczy się nie tylko budowanie tzw. jednorożców, ale też tworzenie biznesu impaktowego, z pozytywnym wpływem na środowisko. Takie podejście to dodatkowy argument, ułatwiający zdobywanie klientów i inwestorów?
Inwestowanie m.in. w start-upy impaktowe jest coraz szybciej rosnącym fragmentem rynku na Zachodzie, gdzie funkcjonuje w tym obszarze już ponad 300 funduszy. W Polsce impact investing jest trendem dopiero rozwijającym się, choć inicjatywy takie jak Huawei Startup Challenge pokazują, że my również zmierzamy w tym kierunku. Łączenie kompetencji, zasobów oraz rozmaitych perspektyw sprawia, że biznes i start-upy pozytywnego wpływu świetnie się uzupełniają. Razem możemy sprawniej odpowiadać na złożone problemy społeczne, środowiskowe, a nawet doprowadzić do zwiększenia efektywności na rzecz lepszego jutra. Ten aspekt jest bardzo istotny dla inwestorów i klientów.
Polski rynek start-upów wciąż ma wiele do nadrobienia względem zachodnich, a nawet części z naszego regionu. Jak ocenia pan jego potencjał na najbliższe lata po analizie tak wielu pomysłów i założycieli firm?
Z badań fundacji Startup Poland wynika, że polskie firmy są coraz dojrzalsze. Ponad połowa analizowanych firm działa do dwóch lat, a 18 proc. jest na rynku średnio 5–10 lat. Coraz większy staż przekłada się na wyższe wyceny i przychody. Przypomnę, że niedawno doczekaliśmy się nieoficjalnie pierwszego polskiego jednorożca – DocPlanner. Według tego samego raportu dzisiejsze start-upy więcej zarabiają. 59 proc. badanych stwierdziło, że ich firma przyniosła większe lub o wiele większe przychody w 2021 r. niż rok wcześniej. Start-upy znad Wisły częściej wykazują gotowość do ekspansji zagranicznej, bo niemal 78 proc. z nich planuje wejście na obce rynki w ciągu najbliższego roku. Zresztą te same ambicje przejawiają nasi uczestnicy. Choć wiele zgłoszonych innowacji jest jeszcze w fazie testów, start-uperzy już teraz jeżdżą po całej Europie i z sukcesami prezentują swoje rozwiązania. Niektórzy rzucają wręcz rękawicę globalnym graczom. Jedno z prezentowanych rozwiązań, stworzone przez SunRoof, rozwija się równolegle z konkurencyjnym produktem Tesli.
