Idea Bank szachuje układem GetBacku

aktualizacja: 25-07-2018, 08:25

Propozycje windykatora dla jego wierzycieli są z dnia na dzień gorsze. Pośredniczący w sprzedaży obligacji bank nie rozpatruje reklamacji, bo nie wiadomo, ile ludzie stracą

Chcesz być na bieżąco z informacjami na temat Getbacku? Zapisz się na nasz darmowy newsletter>>

WIZERUNEK:
Wyświetl galerię [1/2]

WIZERUNEK:

Obligatriusze GetBacku twierdzą, że sposób rozpatrywania reklamacji przez Idea Bank godzi w dobre imię Leszka Czarneckiego, głównego akcjonariusza. Fot. Marek Wiśniewski

48 półlitrowych butelek niegazowanej Cisowianki sprezentował bank Leszka Czarneckiego grupie obligatariuszy GetBacku, którzy przyszli 24 lipca protestować przeciwko sposobowi załatwiania reklamacji na to, jak Idea Bank oferował im papiery windykatora. We współpracy z Polskim Domem Maklerskim (PDM) był on jednym z większych dystrybutorów obligacji. Choć tę współpracę kwestionują niektórzy obligatariusze.

— Jeżeli Idea Bank powie, że kierował do jakiegoś domu maklerskiego, to jest to po prostu nieprawda — mówi Artiom Bujan, prezes Stowarzyszenia Poszkodowanych Obligatriuszy GetBack.

Według niego, ponad 1 tys. osób kupiło papiery dłużne GetBacku w oddziałach Idea Banku i Lion’s Banku [marka Idea Banku — red.]. Kluczowe jest zaś to, że pracownicy banku przedstawiali te papiery jako „bezpieczne”.

— Bardzo często pojawiały się porównania do lokat bankowych, a przecież wiemy, że obligacje korporacyjne to instrumenty wysokiego ryzyka — twierdzi Piotr Zemła, adwokat z kancelarii Kaczmarczyk Orzechowski Legal Services, reprezentującej grupę obligatriuszy.

Poczekajmy na układ

PDM generalnie zrzuca winę na Idea Bank.

„Pracownicy Idea Banku zgodnie z umową zawartą z PDM byli odpowiedzialni za przeprowadzenie tzw. pierwszego kontaktu z klientem (…). Przy kontakcie z klientem instytucje finansowe są obowiązane do zachowania szczególnej staranności i przekazywania klientom rzetelnej, niewprowadzającej w błąd informacji. (…) W dokumentacji przekazywanej przez PDM znajdowały się warunki emisji obligacji i propozycja nabycia obligacji. Wszystkie dokumenty w tytule miały wpisane słowo ,,obligacje’’ i zawierały elementy wymagane dla oferowania obligacji” — głosi oświadczenie PDM.

Leszek Czarnecki, główny akcjonariusz Idea Banku, prezentował dotychczas mniej konfrontacyjną postawę. Podczas majowej konferencji Wall Street w Karpaczu zadeklarował, że wszystkie zasadne reklamacje zostaną przez bank uznane i jest on gotów zadośćuczynić klientom za straty. Obligatariusze twierdzą jednak, że były to czcze słowa.

„Dodatkowo pracownicy Idea Banku, odpowiadając na te reklamacje, stosują jeden i ten sam schemat odpowiedzi dla wszystkich klientów i w praktyce w żaden sposób nie odnoszą się do argumentów i dowodów wskazanych przez klienta w reklamacji, a bank niejako z góry i arbitralnie uznaje, że reklamacja jest niezasadna” — czytamy w piśmie do Leszka Czarneckiego, jakie wystosowali obligatriusze.

Przyznają jednocześnie, że dysponują na razie próbką „kilkudziesięciu” odpowiedzi. Z drugiej strony, obligatariusze między sobą mówią, że część z nich po prostu kopiuje reklamacje innych. Na to, by tego nie robić, tylko opisywać w reklamacjach swój własny przypadek, zwracał wczoraj uwagę Mariusz Wójcik, jeden z czterech przedstawicieli obligatariuszy w radzie wierzycieli GetBacku.

Zarząd Idea Banku podkreśla, że jest świadom deklaracji swojego głównego akcjonariusza. Bank potwierdza jednak wersję odpowiedzi na reklamacje, jaką przekazują ci, którzy je złożyli.

„Postępowanie banku w zakresie pomocy dla klientów w sprawie obligacji korporacyjnych spółki GetBack, w uzasadnionych przypadkach, uzależnione jest od precyzyjnego oszacowania szkody, jaka wystąpiła u klienta. Na tym etapie oszacowanie szkody nie jest możliwe, gdyż uzależnione jest ono od ostatecznej treści układu GetBacku z wierzycielami w procesie restrukturyzacji, w szczególności uzależnienia zaproponowanych warunków od wartości posiadanych obligacji” — głosi oświadczenie Idea Banku.

Nie dostaną nawet połowy

Zgodnie z decyzją sądu, układ ma być głosowany 28 sierpnia 2018 r. 23 lipca na żądanie sądu spółka przedstawiła propozycje układowe, mające możliwie najwierniej odzwierciedlać jej obecne możliwości. Propozycje te są gorsze od tych z majowego wniosku układowego. To można było jednak przewidzieć na podstawie raportów, jakie publikował GetBack. Są jednak również gorsze od tych, o jakich mówił obecny zarząd. Brak pieniędzy w GetBacku najlepiej obrazuje proponowana skala konwersji długu na akcje. Tych ostatnich pojawiłoby się 28-40 miliardów. Gdyby układ w zaproponowanym 23 lipca kształcie został przegłosowany, udział funduszu Abris Capital Partners w akcjonariacie spadłby z obecnych 60 proc. do 0,2 proc., a może nawet niżej.

Spółka ostatecznie nie zdecydowała się złożyć propozycji całkowitej spłaty gotówką wierzycieli, którym jest winna nie więcej niż 50 tys. zł. Wierzycieli podzieliła na osiem grup. Oferuje zwrot gotówką 10-43 proc. nominalnej wartości zobowiązań w ciągu ośmiu lat. Niektóre grupy mogą liczyć na konwersję reszty długu na akcje.

Tym, którzy kupili jej niezabezpieczone obligacje lub udzielili innych niezabezpieczonych pożyczek, spółka jest gotowa oddać 270 zł z każdego pożyczonego tysiąca, a i to w ratach płatnych co pół roku przez osiem lat. Resztę mają dostać w akcjach wycenianych na 5 groszy.

Z „gwarancjami” zysku mogą się w zasadzie pożegnać indywidualni współinwestorzy funduszy wierzytelności, tworzonych przez Trigon TFI (ale też Altus Wierzytelności 2 NS FIZ oraz Cantauris Windykacji NS FIZ). W ciągu ośmiu lat GetBack chce im oddać 10 proc. nominalnej wartości zobowiązań „gwarancyjnych”. Nie przewiduje się żadnej konwersji na akcje. Niewielkiej części inwestorów detalicznych GetBack proponuje też zwrot gotówką w ciągu ośmiu lat aż 43 proc. wartości nominalnej obligacji. To propozycja dla posiadaczy obligacji zabezpieczonych.

Niewielka ich część trafiła do inwestorów detalicznych i była notowana na Catalyst. Pozostałe 57 proc. otrzymaliby w nowych akcjach windykatora. Dużym posiadaczem takich obligacji jest Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI, oraz samo Quercus TFI (ale nie fundusze oferowane klientom detalicznym). Gdyby do konwersji doszło, mogłoby się okazać, że Sebastian Buczek i Quercus TFI mają ponad 5 proc. akcji windykatora.

Wszyscy wierzyciele zabezpieczeni nie muszą jednak brać udziału w układzie. Mogą przejąć zabezpieczenia. To utrudnia ocenę prawdopodobieństwa zawarcia układu w proponowanym kształcie. Na dodatek za wszystkich obligatariuszy będzie głosował kurator, więc to de facto jego głos zdecyduje. Kurator zapowiadał, że będzie się wsłuchiwał w głos rady wierzycieli, a przynajmniej czterech z pięciu jej członków, którzy reprezentują obligatariuszy. Tyle że jednym z tych czterech członków jest fundusz związany z Sebastianem Buczkiem. Jednomyślność pozostałych trzech nie jest zaś pewna. Kurator zapowiedział zaś już członkom rady, że jeśli nie przyjmą propozycji spółki, to przedstawi swoje. Zebranie rady zaplanowane jest na 25 lipca.

 

Skupieni wokół facebookowej grupy obligatariusze GetBacku protestowali 24 lipca przed siedzibą Idea Banku oraz Lion's Banku (mieszczą się w tym samym budynku). Domagają się od instytucji wzięcia odpowiedzialności za oferowanie za ich pośrednictwem obligacji GetBacku jako bezpiecznych propozycji inwestycyjnych.

Niektórzy obligatariusze zamierzają wytoczyć bankowym doradcom proces karny o oszustwo. Ewentualny wyrok po myśli posiadaczy obligacji GetBacku mógłby być podstawą do dochodzenia roszczeń od instytucji zatrudniających bankowych opiekunów - uważa mecenas Piotr Zemła z kancelarii KOLS.

W proteście przed siedzibą Getin Banku wzięło udział ok. kilkudziesięciu osób.

WSZYSTKO O GETBACKU SPRAWDŹ NA: www.pb.pl/temat/getback

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Banki / Idea Bank szachuje układem GetBacku