TMB warte 31,5 mln zł obligacje sprzedał za pośrednictwem IDMSA w maju 2007 r. Papiery miały dać 10 proc. zysku rocznie i po 1,5 roku być wykupione bądź zamienione na akcje wrocławskiego dewelopera, który w I półroczu 2009 miał wejść na GPW.
— IDMSA przekonywał nas prognozami, przewidującymi, że zyski operacyjne TMB z inwestycji mieszkaniowych będą sięgać 50 proc. przychodów ze sprzedaży. Dzięki temu na koniec 2008 r. spółka miała bez problemu wykupić obligacje — wspomina jeden z klientów IDMSA.
Odsetki obligatariusze otrzymywali zgodnie z planem co kwartał. Inaczej było z wykupem obligacji, który miał nastąpić na koniec listopada 2008 r.
— Na początku grudnia prezes TMB poinformował, że z wykupem obligacji będzie problem. Powołał się przy tym na pogarszającą się koniunkturę w branży i… bankructwo banku Lehman Brothers — mówi inny obligatariusz.
TMB zaproponował wykup 30 proc. wartości obligacji i rozłożenie reszty na raty. W styczniu 2009 r. się z tego wycofał (nie był w stanie sfinansować nawet 30 proc.) i zaoferował dwie inne opcje: rozliczenie obligacji wybudowanymi mieszkaniami lub (choć memorandum wykluczało taką możliwość) rolowanie ich na kolejny rok ze wzrostem oprocentowania do 12 proc.
— Jak mamy się zgodzić na jakiekolwiek propozycje TMB, jeśli do dziś nie załatwił nawet wpisu do ksiąg wieczystych obiecanych nam hipotek — mówią obligatariusze, którzy narzekają nie tylko na TMB, ale także IDMSA.