InPost podniósł prognozy

opublikowano: 19-05-2021, 09:45

Przychody operatora sieci paczkomatów skoczyły o 93 proc., zysk wzrósł jeszcze mocniej, a paczkomatów jest o prawie połowę więcej. Notowana w Amsterdamie spółka podniosła prognozy na cały rok

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jakie są wyniki InPostu w I kwartale,
  • jakie są nowe prognozy firmy na cały rok,
  • gdzie szybko rośnie biznes firmy,
  • co o ruchach konkurencji sądzi Rafał Brzoska,
  • jak do wyników dołoży się przejęcie Mondialu Relay.

Jest bardzo dobrze, a mimo pojawiającego się efektu wyższej pandemicznej bazy w kolejnych miesiącach będzie jeszcze lepiej - tak można podsumować wypowiedzi zarządu InPostu po publikacji wyników za pierwszy kwartał w środę rano.

Operator sieci paczkomatów miał w tym okresie 793,2 mln zł przychodów, czyli o 93 proc. więcej niż rok wcześniej, notując przy tym 332,2 mln zł skorygowanej EBITDA (wzrost o 144 proc.) i zwiększając marżę na tym poziomie o 8,8 pkt. proc.

Rok do roku bardzo wyraźnie wzrosła też liczba rozstawionych paczkomatów. Na koniec marca było ich 13,55 tys., czyli o 47 proc. więcej niż rok wcześniej, z czego 11,7 tys. stało w Polsce, a reszta - na rynkach na rynkach zagranicznych (przede wszystkim w Wielkiej Brytanii).

- Pierwszy kwartał był lepszy od naszych najbardziej optymistycznych założeń. Wzrosły bardzo szybko przychody, EBITDA i sieć, nie tylko liczona liczbą rozstawionych paczkomatów. Ważniejsza z naszej perspektywy jest znacznie większa liczba skrytek, która oznacza rozbudowę istniejących paczkomatów. Właściwie podwoiliśmy wolumen obsługiwanych paczek i musimy szybko rozbudowywać sieć, by podołać rosnącemu popytowi - mówi Rafał Brzoska, prezes i znaczący akcjonariusz InPostu.

Prognozy w górę

Przed debiutem na giełdzie w Amsterdamie InPost prognozował, że zakończy 2021 r. z siecią 16,5-18,5 tys. paczkomatów, obsługujących 445-465 mln paczek. Teraz te prognozy podniesiono do 18,25-19 tys. paczkomatów, obsługujących 455-485 mln paczek. Przychody mogą sięgnąć 3,7-3,85 mld zł wobec 3,46-3,61 mld zł, prognozowanych wcześniej.

Wzrosną też jednak wobec wcześniejszych oczekiwań prognozowane nakłady inwestycyjne, a spadnie konwersja gotówki. Liczby te nie uwzględniają efektów finalizowanego przejęcia francuskiego Mondial Relay, bo po jego zamknięciu InPost spodziewa się skoku przychodów do nawet 6,15 mld zł, a wolumenu obsługiwanych paczek do maksymalnie 665 mln.

- Podnosimy prognozy na ten rok przede wszystkim dlatego, że wolumen zakupów w internecie i tzw. penetracja e-comemrce cały czas rośnie. Większość sklepów stacjonarnych w I kw. była otwarta, a mimo to rosła wielkość e-zakupów. Przybywa nam użytkowników w małych miejscowościach, którzy wcześniej w ogóle nie korzystali z paczkomatów - a teraz jesteśmy obecni w ponad 2 tys. gmin. Spodziewamy się, że kolejne kwartały będą równie mocne, zresztą w pierwszych tygodniach drugiego kwartału nie widzimy zmiany trendów. Detaliści tradycyjni, jak Inditex, LPP czy CCC, idą w omnichannel i mogą ograniczać sieci placówek, a konsumenci według prognoz będą kontynuować pandemiczne zachowania zakupowe. Musimy więc przyspieszyć rozwój sieci - mówi Rafał Brzoska.

Paczkowe eldorado

Tymczasem konkurencja nie śpi. Rozstawianie własnych maszyn zapowiedziały m.in. Allegro i Orlen, a automaty zaczęły pojawiać się już w sieci AliExpressu.

- Konkurenci mówili w listopadzie o rozlokowaniu setek maszyn w pierwszym kwartale - i teraz te terminy przesuwają. To nie jest łatwy biznes do replikowania, samo wyprodukowanie maszyn to jest naszym zdaniem 20 proc. całego ekosystemu, a bariery wejścia są znacznie większe, niż się wszystkim wydaje. Trzeba mieć relacje z właścicielami nieruchomości, sieciami handlowymi, dobrą obsługę użytkownika itp. Zreplikowanie sieci takiej, jak nasza, naprawdę wymaga czasu i dużych pieniędzy - mówi Rafał Brzoska.

Zagraniczna ekspansja

Prezes InPostu podkreśla, że spółka jest liderem na polskim rynku jeśli chodzi o ekspresowe przesyłki B2C. O ile jednak tu na nich zarabia, to rynki zagraniczne wciąż przynoszą straty, a wolumen obsługiwanych na nich przesyłek jest niski. W pierwszym kwartale zagranica przyniosła InPostowi 11,1 mln zł przychodów wobec 2 mln zł rok wcześniej, a jednocześnie wygenerowała 18 mln zł straty na poziomie EBITDA. Dostarczono tam 1,4 mln paczek wobec 0,2 mln rok wcześniej.

- Dane z rynku brytyjskiego są dobre. Przychód w pierwszym kwartale to właściwie równowartość wyniku z trzech kwartałów 2020 r. Wzrost to efekt kooperacji z dużymi graczami, przy placówkach których rozstawiamy paczkomaty - to Lidl czy sieci stacji benzynowych, z którymi relacje mieliśmy już w Polsce. Relacje te wykorzystamy też do szybkiej ekspansji we Francji, Hiszpanii i krajach Beneluksu, gdy sfinalizujemy akwizycję Mondial Relay - mówi Rafał Brzoska.

Przypomnijmy, że w marcu InPost ogłosił przejęcie francuskiego operatora logistycznego, dysponującego siecią kilkunastu tysięcy partnerskich punktów odbioru. Wyda na to 565 mln EUR, czyli około 2,6 mld zł. W sfinansowaniu tej transakcji pomóc ma m.in. emisja obligacji o wartości do 1 mld zł, którą InPost ogłosił w ubiegłym tygodniu. Papiery mogą trafić na rynek Catalyst.

- Program emisji obligacji jest ściśle związany z akwizycją, te pieniądze nie zostaną przeznaczone na program inwestycyjny i ekspansję sieci paczkomatów, którą finansujemy z innych źródeł - mówi Adam Aleksandrowicz, szef finansów InPostu.

Polski biznes, holenderska giełda

InPost od końca stycznia jest notowany na giełdzie w Amsterdamie, na którą wszedł po sprzedaży za 2,8 mld EUR części pakietu, należącego do funduszu private equity Advent, a także pakietów funduszy Templeton i PZU. Spółka, którą wraz z Integerem.pl ściągnięto z warszawskiej giełdy w 2017 r. za około 430 mln zł, w momencie debiutu na Euronext była wyceniana na 8 mld EUR. Od tego czasu jednak kapitalizacja spadła i wynosi obecnie 7,2 mld EUR, czyli w przeliczeniu 32,5 mld zł. Pakiet Rafała Brzoski, twórcy i prezesa spółki, jest wart 4 mld zł.

W Polsce, która jest dla InPostu zdecydowanie najważniejszym rynkiem, kluczowy dla spółki jest podpisana w ubiegłym roku umowa z Allegro. Przedstawiciele InPostu podkreślają, że ogłoszenie przez platformę e-handlową planów budowy własnej sieci maszyn nie ma wpływu na współpracę.

  • To jest umowa siedmioletnia i na tym etapie nie widzimy żadnej potrzeby jej renegocjowania. Zmiany gwarantowanych w niej wolumenów przesyłek i stawek wymagałyby chęci i zgody obu stron, a - biorąc pod uwagę wzrost rynku e-handlowego - rozstawienie kilkuset czy nawet ponad tysiąca konkurencyjnych maszyn w dającej się przewidzieć przyszłości nic nie zmieni - mówi Adam Aleksandrowicz, CFO InPostu.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane