Zdaniem przedstawicieli amerykańskiej administracji, Rosjanie blefują w kwestii wycofywania wojsk (pod granicę wysłano dodatkowych 7 tys. żołnierzy), a w rejonie Donbasu najprawdopodobniej doszło do prowokacji inspirowanej przez Rosjan (oskarżają oni Ukraińców o ostrzał z użyciem ciężkiej broni w regionie Ługańska, która na bazie porozumień mińskich miała być wycofana).
Teoretycznie wracamy do punktu wyjścia - konflikt militarny wciąż pozostaje realną opcją, a Rosjanie zaczynają generować preteksty mogące im posłużyć do inwazji. W tym kontekście na rynkach finansowych mamy nieco zastanawiający spokój, co może jednak wynikać ze zmęczenia napięciem i niuansami pokrętnej gry Władimira Putina. Niewykluczone też, że inwestorzy mogą mieć rację twierdząc, że Rosjanie tylko grają, a podsycanie ciągłego stanu zagrożenia może być celem samym w sobie na najbliższe tygodnie.
Najmocniej tanieje rubel, co jest oczywiste w sytuacji obaw rynku, że Rosjanie mogą próbować otworzyć nowy rozdział konfliktu z Ukrainą (traci blisko 2 proc.). Wśród walut G-10 najgorzej zachowują się wrażliwe na ryzyko korony skandynawskie. Na przeciwległym biegunie jest japoński jen zyskujący ponad 0,3 proc. wobec dolara. To pokłosie ponownego podbicia ryzyka na rynkach, ale i też ruchu na rentownościach amerykańskich obligacji - 10-letnie mają ochotę powrócić poniżej 2,0 proc., co może być wypadkową wczorajszych zapisków Fed, ale i też popytu na dług jako bezpiecznej przystani w niestabilnej sytuacji na rynkach.
EURUSD - W zawieszeniu
Euro może być wrażliwe w sytuacji, kiedy doszłoby do faktycznego konfliktu zbrojnego na Ukrainie, który poprzez pakiet sankcji uruchomiłby faktyczną wojnę handlową UE z Rosją. Niemniej inwestorzy starają się trzymać nerwy na wodzy, mając świadomość, że Rosjanie tak naprawdę mogą prowadzić swoją specyficzną grę jeszcze przez parę tygodni.
Po opublikowanych wczoraj zapiskach z posiedzenia Fed oczekiwania rynku na podwyżkę stóp o 50 p.b. w USA mocno spadły - mamy powrót do koncepcji wyważonych ruchów o 25 p.b. Teoretycznie może być to czynnik do osłabienia dolara na szerokim rynku w kolejnych tygodniach, o ile rynki będą gotowe na rozegranie rajdu ryzyka. Na razie utrzymujące się napięcie na Ukrainie jest znów przeszkodą.
W temacie samego EURUSD warto będzie zwracać uwagę na sygnały podbijające znaczenie posiedzenia EBC 10 marca - w kontekście podbijania oczekiwań na jesienne podwyżki stóp procentowych w strefie euro.
Analiza techniczna podpowiada, że kluczowy dla podtrzymania scenariusza wzrostowego będzie powrót ponad poziom 1,1370, co pozwoli kierować się w stronę styczniowych szczytów przy 1,1480.
Okiem analityka - Inwestorzy chcą faktów, a nie plotek
Jeżeli popatrzymy trzeźwo na sytuację wokół Ukrainy, to wiele się nie zmieniło, a wręcz ryzyko konfliktu jest większe niż kilka dni temu, gdyż rosyjskie MSZ zaczyna podbijać temat dzisiejszych prowokacji w regionie Ługańska jako pretekst do eskalowania militarnego napięcia.
Tymczasem na rynkach finansowych nie jest nazbyt nerwowo - inwestorzy reagują powściągliwie na wszelkie informacje, gdyż te równie dobrze mogą być tzw. szumem informacyjnym, który może trwać jeszcze przez kilka tygodni.
Rynki są zmęczone i zareagują dopiero na fakty - albo Rosjanie zaczną rzeczywiście wycofywać wojska, albo naruszą ukraińską granicę. Ale i nawet wtedy - jaka będzie rzeczywista odpowiedź Zachodu - czy groźby zostaną spełnione i zobaczymy bardzo mocne sankcje? Pozostaje czekać, a najbliższy weekend może być kluczowy dla tego konfliktu.