Warto inwestować w nieruchomości ze względu na przyszłe zyski z wynajmu i wzrost wartości lokali i gruntów. Na szybkie dochody nie ma jednak co liczyć. Inwestycje w nieruchomości to długoterminowe przedsięwzięcia.
— Mieszkania do remontu w starych kamienicach w centrach miast to największa okazja. Takie oferty szybko jednak znikają z rynku — twierdzi Marcin Jańczuk z firmy Metrohouse Nieruchomości.
Jego zdaniem rentowność takich inwestycji zależy od kosztów adaptacji nieruchomości. Okazją jest również kupno lokali usługowych, ale warunkiem udanej transakcji to dobra lokalizacja.
— Na przykład na dużym osiedlu mieszkaniowym, gdzie raczej nie jest trudno o klienta. Dodatkowym plusem jest możliwość zawarcia długoterminowej umowy najmu. Zazwyczaj to transakcje pięcio-, sześcioletnie — podkreśla Marcin Jańczuk.
Według niego alternatywą dla takich nieruchomości są grunty, a zwłaszcza działki rekreacyjne na wypady wakacyjne lub weekendowe. Często można je kupić w atrakcyjnych cenach.
Zyski z wynajmu mieszkań są porównywalne z wynikami osiąganymi na lokacie bankowej czy obligacjach skarbowych. Ponadto, im mniejszy lokal, tym większa rentowność.
— Dwupokojowe mieszkanie o powierzchni 45 mkw. w Krakowie, kupione za około 6,5 tys. zł za mkw., można wynajmować za jakieś 1,2 tys. zł miesięcznie co najmniej przez rok — ocenia Witold Zamorski z działu analiz rynku nieruchomości firmy Północ Nieruchomości.
Jego zdaniem, po odjęciu 8,5 proc. podatku od wynajmu okazjonalnego oraz kosztów rocznej amortyzacji mieszkania można osiągnąć rentowność rzędu 4,16 proc.
— To mniej więcej tyle, ile wynosi przeciętna lokata bankowa: około 4,3 proc. netto, ale nieco mniej niż inwestycja w 10-letnie obligacje skarbowe, gdzie zysk to około 4,9 proc. — dodaje ekspert.
Według niego bardziej opłacalne jest kupno kawalerki — jej cena jest niższa, a stawki najmu podobne jak w przypadku mieszkań dwupokojowych i równie stabilne, zwłaszcza w miastach uniwersyteckich.
— W tym przypadku rentowność przekracza 5,5 proc. Inwestycja w większe mieszkanie automatycznie zmniejsza opłacalność przedsięwzięcia — sumuje Witold Zamorski.
Więcej we wtorkowym Pulsie Biznesu.