Jak najbogatsi Polacy troszczą się o klimat

Bogacz emituje 175 razy więcej gazów cieplarnianych niż osoba z grona najbiedniejszych - wynika z szacunków Oxfamu. Polscy miliarderzy: Dominika Kulczyk, Michał Sołowow, Zygmunt Solorz, Roman Karkosik, Dariusz Miłek, Zbigniew Juroszek i Ryszard Florek opowiedzieli nam, jak dbają o środowisko w firmach i domach

O czym przeczytasz w tekście:

W międzynarodowych dyskusjach o klimacie kwestia osób najbogatszych pojawia się coraz częściej. We wrześniu 2019 r. szwajcarski bank UBS opublikował raport, z którego wynika, że ponad połowa najbogatszych rodzin na świecie (family offices) uważa zmianę klimatu za najważniejsze zagrożenie dla świata. Jednocześnie osiem na dziesięć takich rodzin uważa, że będą w przyszłości odgrywać coraz aktywniejszą rolę w światowych zmaganiach z wyzwaniami, które dotychczas były domeną rządów. Ma to sens, bo już w 2015 r. organizacja Oxfam International podkreślała w raporcie, że 10 proc. najbogatszych osób odpowiada za połowę światowej emisji dwutlenku węgla, a biedniejsza połowa ludzkości, czyli 3,5 mld ludzi — tylko za 10 proc.

„Osoba bogata emituje 175 razy więcej gazów cieplarnianych niż osoba z grona najbiedniejszych” — czytamy w raporcie Oxfamu.

Co na to rodzimi krezusi?

Tęsknota za śniegiem

Michał Sołowow, numer jeden na liście „Forbesa”, z majątkiem wartym ponad 13 mld zł, to, że klimat się zmienia, uważa za sprawę ewidentną.

— 30 lat temu w Kielcach świetnie jeździło się na nartach przez prawie cztery miesiące w roku, a dziś śniegu brak. Powody tej zmiany nie są oczywiste, ale działania człowieka niewątpliwie mają krytyczny wpływ na nasza planetę. Emisje CO 2 to jeden z głównych rozpoznanych czynników doprowadzających do tej zmiany — mówi najbogatszy Polak.

Zauważa, że wszystkie poważne strony debaty publicznej w Polsce uświadomiły sobie konieczność szukania rozwiązań, a to ważna zmiana.

— Poszukiwanie rozwiązań jest już innym etapem niż odrzucanie rzeczywistości, z czym mieliśmy do czynienia jeszcze niedawno. Jeśli ktoś uważa, że samo państwo, bez przedsiębiorców, przeprowadzi zmiany, to się myli. Podobnie działa to w drugą stronę — przemysł potrzebuje współpracy z państwem, aby rozwiązywać problemy transformacji energetycznej. Stoimy prawdopodobnie przed najpoważniejszym wyzwaniem w historii polskiej i światowej gospodarki — podkreśla Michał Sołowow.

Smog na lewicy i prawicy

Zygmunt Solorz, drugi na liście najbogatszych Polaków, ma imperium warte 10 mld zł i zapał do działania na rzecz klimatu.

— Wszyscy już o tym myślą i mówią, a część zaczyna coś robić. Nikt już chyba nie twierdzi, że z naszą planetą i klimatem wszystko jest w porządku i nic złego się nie dzieje. Może są różnice w dyskusji na temat przyczyn, ale to nie ma wpływu na efekt końcowy. Weźmy np. smog w Polsce. Trzeba z nim coś zrobić — smog nie jest ani lewicowy, ani prawicowy. Należy się cieszyć, że większość już to rozumie — mówi Zygmunt Solorz.

Dominika Kulczyk, właścicielka trzeciej fortuny w Polsce, wartej 6,8 mld zł, przeciwdziałanie skutkom zmian klimatu uważa za priorytet całej ludzkości.

— W Polsce jest to szczególne ważne, bo wciąż mamy gospodarkę opartą na węglu. W najbliższych latach musi się to zmienić. Trzeba w końcu dokonać dekarbonizacji naszej energetyki i znaleźć odpowiedź na pytanie: jak powiązać rozwój gospodarczy, społeczny i kulturowy z przeciwdziałaniem zagrożeniom związanym z wyczerpywaniem się zasobów paliw kopalnych oraz rosnącą emisją gazów cieplarnianych. Wymaga to radykalnego podejścia i podjęcia odważnych działań. Wszystkie kraje — w tym Polska — muszą zmienić klimat na lepszy — uważa Dominika Kulczyk.

Uwaga na konkurencyjność

Wagę spraw związanych z klimatem dostrzega też Dariusz Miłek, numer siedem na liście najbogatszych, dysponujący majątkiem wycenianym na ponad 3,8 mld zł.

— Długofalowe, przemyślane i skuteczne działanie nastawione na ochronę klimatu jest jednym z warunków efektywności biznesu w przyszłości — uważa Dariusz Miłek.

Zbigniew Juroszek, któremu rodzinna fortuna warta 3,48 mld zł zapewnia dziewiąte miejsce na liście „Forbesa”, też traktuje zmiany klimatyczne jak ogromne wyzwanie — „nie tylko dla biznesu, ale przede wszystkim dla decydentów z całego świata”. O potrzebie szukania i wdrażania proekologicznych rozwiązań w biznesie mówi też Ryszard Florek, który z majątkiem 1,25 mld zł jest 27. wśród polskich bogaczy.

— Moja firma skupia się przede wszystkim na świadomym działaniu na rzecz ochrony środowiska — podkreśla biznesmen.

Roman Karkosik, inwestor giełdowy, który bywał w czołówce listy najbogatszych, obawia się zaś, że wzrost cen energii elektrycznej powiązany z rygorami polityki klimatycznej będzie mocno ograniczał konkurencyjność europejskiego przemysłu, zwłaszcza metalurgicznego.

— Nie oznacza to obniżenia emisji CO 2 w układzie globalnym, a jedynie przeniesienie produkcji poza Unię Europejską, gdzie różne opłaty dodatkowe wynikające z ochrony klimatu nie będą obowiązywać — przestrzega Roman Karkosik.

Miliony drzew i mały atom

Większość najbogatszych, którzy odpowiedzieli na nasze pytania, wspiera proklimatyczne i proekologiczne inicjatywy albo prywatnie, albo poprzez swoje firmy.

— Przykład pierwszy z brzegu — Barlinek [producent deski podłogowej — red.] zainwestował w Polsce ok. 100 mln zł w projekt trigeneracji. Oznacza to, że jesteśmy dziś jedyni i pierwsi, którzy z odpadów produkcyjnych wytwarzają prąd , ciepło i zimno na własne potrzeby. Dzięki temu Barlinek jest praktycznie firmą bezodpadową, czyli czystą i ekologiczną — zauważa Michał Sołowow.

Podkreśla, że firma w ciągu 15 lat zasadziła 15,5 mln drzew.

— Nie w związku z obecnym trendem, ale w związku z dbałością o środowisko. Doliczyć by można też sporo zasadzonych drzew na Ukrainie i w Rumunii, bo w tych krajach też prowadzimy tę akcję — mówi Michał Sołowow.

Biznesmen wylicza dalej: Synthos (producent kauczuku) wydał ok. 300 mln zł na produkcję geopolimeru, który jest ekologicznym i bezpiecznym dodatkiem do polistyrenu, ponadto prowadzi badania nad naturalnym procesem pozyskiwania butadienu. Z kolei Cersanit (producent wyposażenia łazienek) pracuje nad zmniejszeniem zużycia wody w łazience.

— Wszystkie firmy inwestują w produkcję zielonej energii na własne potrzeby, m.in. w projekty fotowoltaiczne. Ponadto złożyliśmy wniosek o pozwolenie na inwestycję w wiatraki na morzu, poważnie rozważamy też wejście w całkowicie bezemisyjne technologie, czyli małe reaktory modułowe. Nie płyniemy z prądem, ale aktywnie badamy szansę na wdrożenie wszystkich dostępnych ekologicznych rozwiązań — tłumaczy Michał Sołowow.

Brunatny na zielono

Zygmunt Solorz przypomina zaś, że powołał do życia stowarzyszenie, którego celem jest poprawa jakości powietrza w Polsce.

— Stowarzyszenie właśnie zostało zarejestrowane i niedługo zacznie działać — podkreśla biznesmen.

W sprawy klimatu angażuje się też poprzez przedsięwzięcia biznesowe.

— ZE PAK [elektrownia opalana węglem brunatnym — red.] podejmuje już działania, których celem jest zmniejszenie emisji CO2 i produkcji energii z węgla. Inne moje firmy, m.in. Cyfrowy Polsat, Polkomtel i Telewizja Polsat zmniejszają zużycie paliwa, energii i materiałów, prowadzą recykling i segregację śmieci, korzystają z samochodów elektrycznych. Telewizja Polsat pełni też rolę informacyjno-edukacyjną — wylicza Zygmunt Solorz.

Przesiadka do elektryka

Dominika Kulczyk chętnie opowiada o wysiłkach, które podejmuje prywatnie.

— W codziennym życiu staram się promować inicjatywy, których celem jest dbanie o środowisko naturalne. Segreguję śmieci i wymagam tego od swoich współpracowników. W domu oszczędzamy wodę, np. znacznie ograniczając kąpiele na rzecz prysznica. Kupujemy ekologiczne środki czystości. Wybieramy zdrową żywność i produkty nieprzetworzone lub regionalne. Używamy też butelek ze szkła borokrzemowego. Po Londynie, w którym mieszkam, bardzo lubię poruszać się pieszo, a będąc w Warszawie, korzystam z samochodu na prąd. Mam też swoją ulubioną markę modową, która produkuje z włókien po recyklingu. W fundacji, którą prowadzę — Kulczyk Foundation — również staramy się wdrażać proekologiczne zasady. Ostatnio w trosce o środowisko naturalne podjęliśmy decyzję o rezygnacji z drukowania, a co za tym idzie fizycznej dystrybucji naszej stałej publikacji — zeszytów edukacyjnych dla nauczycieli — wylicza Dominika Kulczyk.

Od ponad roku kontroluje Polenergię,inwestującą w odnawialne źródła energii.

— Moją ambicją jest, aby Polenergia stała się liderem rynku energetyki odnawialnej, zarówno na lądzie, jak i na morzu — deklaruje Dominika Kulczyk.

Buty w papierze

Dariusz Miłek, którego głównym majątkiem jest firma CCC handlująca obuwiem, też chwali się ekologicznymi projektami.

— Właśnie zrezygnowaliśmy z toreb foliowych na rzecz papierowych z recyklingu. Do zielonych osiągnięć firmy należą też m.in. redukcja emisji dwutlenku węgla o 620 ton czy 100 ton mniej opakowań kartonowych, co wynika z wdrożenia innowacyjnej kartoniarki — podkreśla Dariusz Miłek.

CCC chwali się też polityką środowiskową. Jej cele na 2021 r. to m.in. ograniczenie o 5 proc. zużycia energiielektrycznej, emisji CO2 i produkcji odpadów. Zbigniew Juroszek podkreśla, że jego firma deweloperska Atal ogranicza zużycie plastiku, wprowadza rozwiązania energooszczędne i instaluje wysokowydajne sprzęty, które stanowią mniejsze obciążenie dla klimatu.

— Ponadto dbamy o wysoką wydajność energetyczną naszych budynków oraz certyfikujemy biurowce w klasie A — mówi Zbigniew Juroszek.

Narty i róże

Ryszard Florek, który zarządza Fakro, producentem okien, podkreśla, że jego firma pozyskuje surowce głównie z lasów o planowej gospodarce, ponadto stawia na naturalne i ekologiczne produkty oraz racjonalną gospodarkę odpadami. Rozwija też własną plantację wierzby energetycznej. Wspomina też o inwestycji... narciarskiej.

— Od wielu lat wspieram realizację projektu inwestycyjnego pod nazwą Siedem Dolin, który zakłada uczynienie z Sądecczyzny narciarskiego zagłębia, porównywalnego z najlepszymi ośrodkami alpejskimi. Mowa o budowie dziewięciu wyciągów i tras narciarskich łączących dotychczasowe stacje Wierchomla, Jaworzyna, Słotwiny z drogą Kraków—Nowy Sącz—Krynica. Takie rozwiązanie znacznie ograniczyłoby ruch samochodowyna rzecz kolejek linowych w okresie zimowym — wyjaśnia Ryszard Florek.

Powiązanie między hobby i klimatem dostrzega też Roman Karkosik.

— Prywatnie jestem miłośnikiem róż, o których wiem prawie wszystko. Ogród to dla mnie oaza piękna i spokoju. Dlatego doskonale wiem, co znaczy harmonia w przyrodzie i jak ważna jest nasza odpowiedzialność za nią. Zwracam szczególną uwagę na proekologiczne inwestycje w grupie, którą kontroluję [Boryszew, Impexmetal, Alchemia — red.]. Priorytetem jest wyższa efektywność energetyczna spółek, dzięki której będą bardziej przyjazne środowisku — mówi Roman Karkosik.

Podkreśla, że w każdej z jego firm wdrożono programy ukierunkowane na energooszczędność.

— Mamy również w portfelu projekty farm wiatrowych i fotowoltaicznych, tak więc staramy się iść z duchem czasu — zaznacza Roman Karkosik.

Od słów do czynów

Jakie nadzieje najbogatsi wiążą z powołaniem, po raz pierwszy w historii Polski, ministra ds. klimatu? Michał Sołowow odebrał tę nominację bardzo pozytywnie.

— Oznacza to nadanie prawidłowej, wysokiej rangi temu zagadnieniu przez nasz rząd. Skala wyzwań jest olbrzymia i sukces może zapewnić tylko współpraca państwa z przedsiębiorcami. Jeśli mam jakieś oczekiwania, to takie, aby z nami, polskimi przedsiębiorcami, normalnie rozmawiano, umożliwiając tę współpracę — podkreśla Michał Sołowow.

Z entuzjazmem do nowego stanowiska w rządzie podchodzi też Dominika Kulczyk.

— To bardzo dobra decyzja. Mam nadzieję, że nowy minister przejdzie od słów do czynów i Polska zacznie aktywnie dbać o środowisko naturalne. Oczywiście każdy kraj ma swoje energetyczne wyzwania, z którymi musi się zmierzyć. Ważne, żeby naszym wspólnym celem było osiągnięcie w 2050 r. neutralności klimatycznej przez wszystkie kraje UE. Polska ma to zadanie domowe do odrobienia — mówi Dominika Kulczyk.

Zygmunt Solorz widzi w tej nominacji odzwierciedlenie strategii państwa.

— To też wizja tego, co zostawimy przyszłym pokoleniom. Skoro państwo i rządzący mają plan i chcą działać, to należy temu zdecydowanie przyklasnąć — uważa Zygmunt Solorz.

Ryszard Florek ma zaś nadzieję, że Ministerstwo Klimatu zajmie się kwestią wyrównania szans.

— Polska boryka się z koniecznością przestrzegania restrykcyjnych przepisów klimatycznych, podczas gdy w Rosji czy na Ukrainie takie przepisy w ogóle nie obowiązują. Przez to ich produkty są tańsze i trudno z nimi konkurować — zauważa Ryszard Florek.

Z pewną obawą podchodzi do nowego resortu Roman Karkosik.

— Mam nadzieję, że pochodną zmian nie będzie kolejny wzrost kosztów dla przemysłu — komentuje inwestor.

Odpowiedzialność bogatego...

Czy polscy bogacze czują się szczególnie odpowiedzialni za działania na rzecz ochrony klimatu i środowiska? Dominika Kulczyk — tak.

— To właśnie na ludziach z list najbogatszych skupia się uwaga. Powinni więc promować idee, które zmieniają świat na lepsze. To oni podejmują biznesowe decyzje, które mają wpływ na innych. Dlatego powinny to być też decyzje odważne, które pokazują, że walkę o ochronę klimatu trzeba zacząć od siebie, być wzorem — uważa Dominika Kulczyk.

Zygmunt Solorz też dostrzega siłę swojego wpływu na klimat.

— Osoby takie jak ja, czyli przedsiębiorcy, bez wątpienia powinni dawać przykład. Nie chodzi jednak o szczególną odpowiedzialność, ale możliwość inspirowania i zachęcania do działania — uważa Zygmunt Solorz.

Na wątek marketingowy związany z troską o klimat zwraca uwagę Roman Karkosik.

— Rolą ludzi majętnych oraz rozpoznawalnych powinno być wspieranie wszelkich postaw i działań proklimatycznych i proekologicznych. To oni, obok polityków, powinni być kreatorami zmian. Wszelkich nie oznacza jednak takich, które narażają ideę na śmieszność. Niestety żyjemy w czasach, gdzie szczytne idee szybko stają się produktami marketingowymi. Mam wrażenie, że największe pieniądze zarabia się obecnie na wszystkim, co udaje, że jest eko — zauważa Roman Karkosik.

...czy zbiorowa

Michał Sołowow szczególnej odpowiedzialności nikomu nie przypisuje.

— Ta odpowiedzialność spoczywa na nas wszystkich. Nikt — ani przedsiębiorca, ani dziennikarz, ani polityk nie może czuć się z niej zwolniony. Twierdzenie, że na „bogatych” powinna spoczywać szczególna odpowiedzialność, prowadzi tylko do nasilania się konfliktów społecznych, a nie do realnych zmian, a to one są najważniejsze. Poza tym bogaci w Polsce to ludzie, którzy osiągnęli to ciężka pracą. Nikt nam nic za darmo nie dawał, więc tym bardziej nie ma powodu, żeby nas w tej czy innej kwestii stygmatyzować — tłumaczy Michał Sołowow.

Do ogółu odwołuje się też Dariusz Miłek.

— Na każdym z nas spoczywa odpowiedzialność za działania ekologiczne, ponieważ zmiana przyzwyczajeń zaczyna się od codziennych małych zachowań, np. segregacji śmieci czy ograniczenia zużycia plastiku. My, jako duży biznes, powinniśmy być aktywni również w obszarze edukacji i dyskusji na temat rozwiązań systemowych — twierdzi Dariusz Miłek.

Wtóruje mu Ryszard Florek, który uważa, że odpowiedzialność spoczywa na wszystkich. Wprowadza jednak nowy wątek.

— Ochrona środowiska jest tak samo ważna jak działania mające na celu zatrzymanie kolonizacji krajów z Europy Środkowo-Wschodniej przez bogate koncerny z Zachodu — podkreśla Ryszard Florek.

Zbigniew Juroszek szczególną odpowiedzialność widzi raczej po stronie państwa i energetyki.

— Każdy z nas powinien mieć świadomość, że współodpowiada za ochronę środowiska, to jest nasza zbiorowa odpowiedzialność. Ze względu na wysoką emisyjność jedną z kluczowych branż jest energetyka. Kwestia źródeł energii i ich dywersyfikacja jest obszarem, w którym państwo może zdziałać najwięcej — uważa Zbigniew Juroszek.

OKIEM EKSPERTA

Pieniądze na klimat

KRZYSZTOF CIBOR, Greenpeace

Warto zauważyć, że jeśli mówimy o wpływie 10 proc. najbogatszych ludzi na klimat, to mówimy o 700 mln osób. A więc — zapewne — również o wielu Polkach i Polakach. My też, jako przedstawiciele stosunkowo bogatego społeczeństwa, mamy w kwestii ochrony klimatu do zrobienia więcej niż biedniejsi. Na rolę osób najbogatszych w sprawach związanych z klimatem można patrzeć na trzy sposoby. Po pierwsze przez pryzmat pogłębiających się różnic w zamożności ludzi, wynikających m.in. z tego, że najbogatsi płacą dziś niższe podatki niż kilkadziesiąt lat temu. Budżety państw, gdyby zasilić je dodatkowymi wpływami od najbogatszych, mogłyby sprawniej radzić sobie z kryzysem klimatycznym. Po drugie należy wziąć pod uwagę to, co najbogatsi ze swoimi pieniędzmi robią. Gdyby inwestowali je w projekty przyjazne dla klimatu, a przestali finansowo zasilać branże związane z eksploatacją planety, byłby to duży krok w dobrą stronę. Wreszcie po trzecie zmiana zachowań osób bogatych ma większą wagę niż zmiana zachowań ludzi mniej zamożnych. Bogaci więcej konsumują — weźmy pod uwagę choćby kwestię latania samolotami lub prywatnymi odrzutowcami. Ponadto bogaci bywają punktem odniesienia dla masy osób aspirujących do takiej pozycji. Jeśli budujemy model aspiracyjny na idei coraz większej konsumpcji, to ludzie aspirujący ten model przyjmą.

OKIEM EKSPERTA

Moralny lobbing

DR HAB. JACEK PNIEWSKI, Uniwersyt Warszawski, portal Nauka o Klimacie

Odpowiedzialność za klimat powinna być proporcjonalna do wpływu na niego. Są na świecie zamożne osoby, które tę odpowiedzialność już poczuły. Bill Gates często jest w ogniu krytyki, ale stara się propagować postawy proklimatyczne. Generalnie, jeśli mówimy o krajach rozwiniętych, to działania na rzecz klimatu i ochrony środowiska możemy rozpatrywać na trzech poziomach. Pierwszy to poziom indywidualny, związany z tym, co każdy człowiek może zrobić, by zminimalizować ślad węglowy. Mam tu na myśli np. segregowanie śmieci, ograniczanie latania samolotem i jazdy samochodem, rezygnację z naczyń jednorazowych itp. To jednak za mało. Nawet gdybyśmy wszyscy przeszli na minimalizm i styl zero waste, to nie zapobiegniemy katastrofie klimatycznej. Drugi poziom to działania biznesowe. Tu widzę rolę dla osób bardzo zamożnych, które najczęściej są właścicielami przedsiębiorstw, małych lub dużych. Paleta możliwych działań jest ogromna. Niestety firmy często deklarują drobne inicjatywy, np. związane z wymianą butelek plastikowych na szklane, co można uznać za marketingowy green washing. Prawdziwą zmianę mogłoby zaś dać wprowadzenie przez te firmy np. zasad gospodarki obiegu zamkniętego. Tu dochodzimy do trzeciego poziomu, który można nazwać systemowym lub polityczno-regulacyjnym. Ludzie zamożni mają wpływ na swoje firmy, ale również na politykę. Codziennie lobbują w sprawie rozwiązań ważnych dla ich biznesu. Z tego punktu widzenia spoczywa na nich odpowiedzialność moralna, bo jeśli mają możliwość lobbowania, to powinni lobbować za rozwiązaniami legislacyjnymi korzystnymi także dla ich dzieci i wnuków. Rozwiązania legislacyjne są zaś konieczne. Wyobraźmy sobie, że tylko jedna firma na rynku zapala się do idei gospodarki obiegu zamkniętego i deklaruje np. chęć odbierania od klientów zużytych przez nich przedmiotów, które sama im wcześniej sprzedała. Będzie to koszt, który obniży konkurencyjność tej firmy. Dlatego potrzebna jest regulacja, która ten ciężar nałoży na wszystkich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy