Jarmuż gotuje na receptę

Magdalena Mastykarz
opublikowano: 15-11-2013, 00:00

Warszawska firma cateringowa znalazła dla siebie niszę i stawia nie na odchudzanie, ale na zdrową żywność.

Firmy oferujące catering dietetyczny pojawiły się na polskim rynku kilka lat temu i szybko zdobyły sobie popularność, zwłaszcza w dużych miastach. Pojawiły się nawet systemy franczyzowe, oferujące odchudzające posiłki. Aby się przebić, trzeba sobie znaleźć niszę. Jedną z nich stworzył warszawski Jarmuż — catering na receptę, czyli dietę dostosowaną do indywidualnych potrzeb żywieniowych klientów. Właściciele firmy — Tymoteusz Chmielewski i Beata Hull, nie mają wątpliwości, że to, co jedzą, ma ogromny wpływ na ich zdrowie, wygląd i samopoczucie.

Zobacz więcej

To, co robimy, to bardziej usługa niż produkt. Dajemy ludziom warzywa, owoce, rośliny strączkowe i zboża — to nie są żadne marki, nie wymyślamy niczego nowego — mówią Tymoteusz Chmielewski i Beata Chmielewska-Hull, właściciele firmy Jarmuż — catering na receptę. [FOT. WM]

— Bodźcem do założenia firmy była chęć dostarczenia ludziom wiedzy, dzięki której mogą decydować o swoim zdrowiu. Mamy coś, co może działać prewencyjnie, a gdy ktoś już choruje — również leczniczo, może cofnąć chorobę. To się sprowadza do oparcia diety na niskoprzetworzonych produktach. Ta wiedza jest pewna, sprawdzona i poparta rzetelnymi badaniami naukowymi — mówi Tymoteusz Chmielewski.

Dopóki pracował w korporacji, nie miał czasu wprowadzać tych zaleceń w życie. Uznał więc, że podobnie jest z innymi zapracowanymi menedżerami. W rezultacie w 2012 r. powstał Jarmuż. Na początku wymagał sporych, jak na niewielką firmę, inwestycji. Do legalnego prowadzeniatego rodzaju działalności konieczne jest spełnienie wielu wymogów technicznych oraz sanitarnych, a następnie uzyskanie pozytywnej decyzji sanepidu. Jarmuż prowadzi produkcję w profesjonalnej kuchni, przeznaczonej wyłącznie do produkcji zestawów dietetycznych.

Inwestycja w jej wyposażenie pochłonęła blisko 100 tys. zł. Do firmy zgłaszają się osoby, które mają ścisłe wytyczne, jak powinna wyglądać ich dieta, ale także ci, którzy po prostu chcą się zdrowo odżywiać. Właściciele przekonują, że są w stanie dostosować się do najbardziej restrykcyjnych zaleceń.

— Mamy przede wszystkim klientów indywidualnych. Kolejne osoby trafiają do nas, dowiadując się o Jarmużu przez pocztę pantoflową lub znajdując nas w internecie. Codziennie dostarczamy posiłki do kilkudziesięciu osób mieszkających lub pracujących w Warszawie. Nadal jednak jest to działalność niszowa, a klientów mamy tylu, że kojarzymy ich z imienia i nazwiska — opowiada Tymoteusz Chmielewski.

Zakładając firmę, szacował, że rynek docelowy może obejmować nawet 70 proc. społeczeństwa, którego dotyczą choroby spowodowane nieprawidłowym odżywianiem się. Właściciele zdają sobie jednak sprawę, że ich usługa nie jest dla wszystkich.

— Ludzie nie chcą zmienić diety z różnych względów: tradycja, kultura, uwarunkowania społeczne. I cena — wiemy, że nie wszystkich stać na nasze posiłki — wyliczają Beata i Tymoteusz. Dzienny koszt cateringu waha się w zależności od tego, czy wybierze się żywienie całodzienne, czy częściowe, i wynosi od 55 do 80 zł.

Obecnie w firmie poza właścicielami pracuje pięć osób: profesjonalni kucharze przygotowujący posiłki i kurier, który dowozi je do klientów. Właściciele przewidują, że za jakiś czas będą potrzebowali większej ekipy.

— Dopiero zaczynamy się rozwijać. Nasz produkt jest dobry na całe życie, mamy jeszcze dużo do zrobienia. Myślimy o wielu rzeczach, np. o kawiarni ze zdrową żywnością, jednak wymagałoby to inwestycji kilkuset tysięcy złotych — opowiada o planach Beata Hull.

— Moglibyśmy dojść do etapu, że wytwarzalibyśmy żywność sami od początku, by śledzić używane przez nas produkty od etapu nasionka. Ale na razie to są marzenia, nie podjęliśmy jeszcze konkretnych działań w tym kierunku... — dodaje jej mąż.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Mastykarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu